1 marca, 2026

Nie do uwierzenia!

Marzec zaczął się pięknie nie tylko w kwestii pogody i znów mam nadzieję, że i ten miesiąc w pięknie wytrwa. Nie ma dalekich wojaży, ale będzie piękny trekking na dwie pary HOK i to już jest pełnia szczęścia. Takie pozytywne ładowanie baterii, nim zacznie się nowy bardzo intensywny tydzień, bo coś mi się zdaje, że tym razem druga faza prac nad książką ruszy z kopyta już na dniach. 

Co znajdziesz w tym artykule?

Marzec

Marzec urodził się w niedzielę. Obudził się malinowym świtem malowanym jedwabnym światłem. Okno na wschód to wielki przywilej, tak jak i to na zachód… Na południe zresztą też, tylko okna na północ są trochę po nic. 

Już od wczesnych godzin temperatury wzbijają się na wyżyny. Nie wybiła jeszcze dziesiąta a termometr już pokazywał 16 stopni. 

Trochę mi tylko trudno w ten marzec uwierzyć… Mam wrażenie, że dopiero co skakałam na placu w Colle z kieliszkiem prosecco w ręku wznosząc toast za nowy rok, a tymczasem na scenę wszedł miesiąc, który już oficjalnie zimę wymiecie z kalendarza. 

Ależ się porobiło! Teraz wszystko rozkwita jak na przyspieszonym filmie. Rozkwita i przekwita i zaraz zakwita nowe.

Dom z Kamienia blog o życiu w Toskanii

Światła dla marca

Kiedy przedwieczorem jechaliśmy do Faenzy świętować ostatni dzień lutego zupełnie nie po włosku, wzdłuż drogi płonęły tradycyjne stosy. To jest dla mnie magia – wszystkie te chłopskie, prymitywne rytuały niezmiennie mnie fascynują. 

My natomiast zamiast jeść polentę przy ogniu, zajadaliśmy sushi, na ognie poczekamy do przyszłego roku. Choć tak naprawdę, co będzie w przyszłym roku, to nikt przecież nie wie.  

Sobota nieco inna niż poprzednie – sobota wychodna, kolejny krok, czy też raczej kolejny skok, bo po sushi w Faenzie przyszedł czas na digestivo w Marradi.

– Z podniesioną głową – powiedział z uśmiechem, kiedy wysiadaliśmy przed teatrem z „G”.

– Zawsze z podniesioną głową – przytaknęłam.  

Marzec zaczął się pięknie i nie mam tu na myśli tylko pogody. Znów mam nadzieję, że i ten miesiąc w pięknie wytrwa. Nie ma dziś dalekich wojaży, ale będzie piękny trekking na dwie pary HOK i to już jest pełnia szczęścia. To będzie takie turbo ładowanie baterii, nim zacznie się nowy, bardzo intensywny tydzień, bo coś mi się zdaje, że tym razem druga faza prac nad książką ruszy z kopyta już na dniach. 

Dobrej niedzieli, dobrego marca!

Dom z Kamienia blog o życiu w Toskanii

2 komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Opublikuj komentarz

Chcesz wesprzeć moją twórczość?
Udostępnij w Social Mediach
Facebook
Twitter
Pinterest
WhatsApp

Autorka bloga

Mam na imię Kasia i jestem autorką tego bloga. Jeśli chcesz poznać mnie bliżej, odwiedź stronę "O mnie"
WSPARCIE
Archiwum bloga

(Wpisy z lat 2012-2025)​

Wesprzyj bloga

Będzie mi bardzo miło jeśli moją twórczość wesprzesz na PATRONITE. Pisanie książek, prowadzenie bloga, fotografowanie i pokazywanie włoskiego życia jest moją największą pasją. Żeby jednak pozwoliło mi przetrwać i nadal pisać potrzebuję Twojego wsparcia. Będę odwdzięczać się nową treścią i zdjęciami każdego dnia. Dziękuję.
WSPARCIE
Social Media