Weekend roboczy
Nie mogło być na ten weekend żadnych szumnych planów – to było wiadomo od początku. W końcu nawet bajka ma swoje obowiązki, przyziemne rzeczy do zrobienia, czasem naprawdę mało poetyckie. Najpiękniejsze w tym wszystkim jest jednak to, że nawet te rzeczy przyziemne robione razem mogą dać niemal tyle radości co wspólna podróż.
Było pracowicie, ręce wysuszone, kręgosłupy nadwyrężone, w głowach kręciło się od środków dezynfekujących i odgrzybiających, ale za to wieczór przyniósł kolejną rozpustę i przy tej rozpuście napisało się kilka nowych planów.
Plany wiosenne i nie tylko
– Widziałeś, co ci dziś wysłałam na WhatsApp?
– Jeszcze nie, miałem czasu. Obejrzyjmy teraz razem.
Jesteśmy już po pizzy w jednej z ulubionych pizzerii i w sąsiednim barze przy szklaneczce digestivo oglądamy reel z Molise.
– Musimy kupić następną mapę…
Zaczęliśmy zbierać papierowe mapy, kupiłam do tego dwa kolorowe mazaki i zaznaczamy miejsca odwiedzone razem.
Okazuje się, że Toskania bardzo nam się zagęściła. Teraz czeka Abruzzo i – jak już wyżej wspomniałam – w planach mamy następne „mapy”. Najbliższe wojażowanie dopiero pod koniec kwietnia, potem pod koniec maja wielka wymarzona podróż, poza tym jest jeden piękny plan, ale jeszcze nie wiemy gdzie go upchnąć.
Patrzę na te mapy i czasem jeszcze w to wszystko nie wierzę…
– A jutro?
– Hmmm… popatrzmy na pogodę. Dziś wiosna jak malowana, kiedy musieliśmy robić to, co musieliśmy, a jutro chmury… Fornello?
– Tam może być jeszcze śnieg… A gdyby tak calanchi w Brisighelli?
– Vai! Brava!
I tak oto z weekendu bez poetyckich planów, napisała się kolejna poetycka niedziela, ale o tym oczywiście już jutro.
Wiosna na szczęście już do nas wróciła. Na ten moment nawet Wielkanoc wygląda obłędnie, ale co się przez ten tydzień wydarzy, to jeszcze zobaczymy…
Dobrego wieczoru!



3 komentarze
Pizza w Pallazuolo ?
Tak…:) Grubo, prawda? :))))
Pięknie pokazujesz, że nawet najbardziej zwyczajne, pracowite dni mogą zamienić się w coś wyjątkowego, gdy dzieli się je z kimś bliskim. Bardzo podoba mi się motyw wspólnego zaznaczania miejsc na papierowych mapach, bo nadaje podróżom dodatkowy wymiar pamięci i historii. W Twoim tekście czuć radość z małych chwil, które rodzą się gdzieś między obowiązkami, pizzą i planowaniem kolejnych wypraw. To przypomina, że czasem największa poetyckość pojawia się właśnie tam, gdzie na początku miało jej wcale nie być. Które z miejsc zaznaczonych na Waszych mapach do tej pory najbardziej zapadło Ci w pamięć i dlaczego? 😊