30 marca, 2026

Calanchi Brisighelli – czyli część niedzielnej poezji

Trekking wzdłuż calanchi to prawdziwa przyjemność, bowiem nic nie zasłania widoczności - tylko gliniaste żylety, sady, winnice, gaje oliwne i zielone o tej porze łąki, na której już wychylają się pierwsze dzikie orchidee. 

Co znajdziesz w tym artykule?

Stare nowym malowane

Pomysł na calanchi przyszedł do głowy spontanicznie. Byliśmy zmęczeni sobotnimi pracami i w ogóle intensywnością tygodnia, bo ja pracuję dużo, a On to już w ogóle pięć razy tyle. Poza tym w niedzielę wisiało nad nami kilka innych obowiązków, więc jedyne na co mogliśmy sobie pozwolić, to dreptanie przy domu. 

Nie brałam tego trekkingu na poważnie – na poważnie w sensie wyzwania i trudności. Ot leciutki spacer w pięknych okolicznościach przyrody.   

Już rano opracowaliśmy sobie trasę i zaraz po śniadaniu pod niebem spowitym delikatnym woalem mknęliśmy w stronę Romanii. Pogoda nas zaskoczyła, bo czym innym jest niebo zachmurzone, a czym innym właśnie cielo velato

Dotarliśmy do celu około jedenastej, mimo zmiany czasu byliśmy już od rana zwarci i gotowi. Nasz szlak rozpoczynał się kilkaset metrów za inną dobrze mi znaną ścieżką.

Stare miejsce, ale jednak jak się okazało – nowy szlak… A może to jest to samo sentiero pericoloso (niebezpieczny szlak), które kiedyś widziałam od drugiej strony? – przemknęło mi nagle przez głowę…  

Po około dwóch kilometrach marszu moje przypuszczenie się potwierdziło. 

Dom z Kamienia trekking we Włoszech - Calanchi Brisighelli
Dom z Kamienia trekking we Włoszech - Calanchi Brisighelli

Czym są calanchi?

Calanchi widziałam tylko we Włoszech. Nie wiem czy istnieją w innych częściach świata. To przedziwne ukształtowanie gliniastego lub ilastego terenu, z których erozja uformowała granie ostre, szpiczaste, zadziorne, niemal jak ostrza noża, brzytwy czy żyletki. Są bardzo delikatne, kruche, a jednocześnie trwają tu od wieków. Wiele takich miejsc jest na przykład w Emilii- Romanii. Z tego co pamiętam zupełnie niedawno calanchi  Bolonii zostały objęte patronatem UNESCO, te natomiast, po których wędrowaliśmy w niedzielę – to calanchi Brisighelli, należące do Parku Vena del Gesso. 

Krajobraz calanchi jest nieco księżycowy, a w połączeniu z wiosenną zielenią pól i winnic tworzy surrealistyczny spektakl.  

Dom z Kamienia trekking we Włoszech - Calanchi Brisighelli
Dom z Kamienia trekking we Włoszech - Calanchi Brisighelli
Dom z Kamienia trekking we Włoszech - Calanchi Brisighelli
Dom z Kamienia trekking we Włoszech - Calanchi Brisighelli
Dom z Kamienia trekking we Włoszech - Calanchi Brisighelli
Dom z Kamienia trekking we Włoszech - Calanchi Brisighelli

Niebezpieczny szlak, obiad i drzemka

Trekking wzdłuż calanchi to prawdziwa przyjemność, bowiem nic nie zasłania widoczności – tylko gliniaste żylety, sady, winnice, gaje oliwne i zielone o tej porze łąki, na których już wychylają się pierwsze dzikie orchidee. 

Tak jak przypuszczałam, szlak, który wybraliśmy – CAI 505, który łączy Faenzę i Florencję i biegnie graniami ponad Marradi, na kilka chwil robi się naprawdę „zadziorny”, nie bez powodu ostrzegają o tym tabliczki „sentiero pericoloso” – co znaczy niebezpieczny szlak. 

Niebezpieczność tego fragmentu polega na tym, że wędruje się w kilku miejscach krawędzią takiego grzebienia vel żyletki, gdzie miejsca jest ledwie na dwie stopy czy też na stopa za stopą, do tego momentami ścieżka gwałtownie pnie się w górę i tu klops, bo nie ma się jak i czego przytrzymać – jedynie silniejszej, pewnej ręki… 

Przyznaję – gdybym szła sama, nie  dałabym rady. Zdjęcia tego nie oddają, ale przypominało to trochę spacer po linie. W dwóch najtrudniejszych miejscach miałam silną dłoń, która pomogła podciągnąć się w górę, a ciepły głos dodał odwagi: brava! brava! 

Doszliśmy ostatecznie do starej wieży – Torre del Marino, obeszliśmy ją dookoła, a ja nie mogłam przepędzić z głowy myśli, jak będzie teraz ze schodzeniem, bo przecież musieliśmy znów pokonać tę samą trasę… Nie od dziś wiadomo, że łatwiej jest wejść niż zejść. 

Jednak tym razem, ku naszemu wspólnemu zaskoczeniu i przy wsparciu naszych genialnych butów, zejście okazało się nieco łatwiejsze… 

Tu rolka, gdyby ktoś chciał to z nami przeżyć. 

Przeszliśmy wzdłuż calanchi 7 kilometrów, aż w końcu zgłodnieliśmy. 

– Kojarzysz tą baracchinę za Casola Valsenio? 

– Tą przy boisku? 

– Tam robią świetne piadiny!

I tak oto pół godziny później, akurat kiedy przewalił się obiadowy tłum, usiedliśmy przy skromnym stoliku i z apetytem zaczęliśmy zajadać nie tylko piadiny w najróżniejszych wydaniach, ale też swojskie wędliny i sery. Do tego wszystkiego nie mogło oczywiście zabraknąć wina… 

– A teraz przydałoby się pisolino! (drzemka) – powiedział dopijając kawę.

– A mówiłam, żeby brać materac nawet na krótkie wyprawy? 

– A czy ty wiesz co mamy w „G”????

– No tak! Zatrzęsienie poduszek! 

Tak się akurat złożyło, że przed trekkingiem zrobiliśmy drobne zakupy „do domu”, w tym poduszki i poduszeczki. Szybko wyłożyliśmy nimi furgoncino i zaraz zalegliśmy na upragnioną drzemkę. Luksusowe doznania i jaka niezależność! 

Zeszło mi się dziś z pisaniem, bo poniedziałek rano rozpoczął się bardzo nerwowo, ale o tym już jutro.

Dobrej nocy… 

Dom z Kamienia trekking we Włoszech - Calanchi Brisighelli
Dom z Kamienia trekking we Włoszech - Calanchi Brisighelli
Dom z Kamienia trekking we Włoszech - Calanchi Brisighelli
Dom z Kamienia trekking we Włoszech - Calanchi Brisighelli
Dom z Kamienia trekking we Włoszech - Calanchi Brisighelli
Dom z Kamienia trekking we Włoszech - Calanchi Brisighelli
Dom z Kamienia trekking we Włoszech - Calanchi Brisighelli

2 komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Opublikuj komentarz

Chcesz wesprzeć moją twórczość?
Udostępnij w Social Mediach
Facebook
Twitter
Pinterest
WhatsApp

Autorka bloga

Mam na imię Kasia i jestem autorką tego bloga. Jeśli chcesz poznać mnie bliżej, odwiedź stronę "O mnie"
WSPARCIE
Archiwum bloga

(Wpisy z lat 2012-2025)​

Wesprzyj bloga

Będzie mi bardzo miło jeśli moją twórczość wesprzesz na PATRONITE. Pisanie książek, prowadzenie bloga, fotografowanie i pokazywanie włoskiego życia jest moją największą pasją. Żeby jednak pozwoliło mi przetrwać i nadal pisać potrzebuję Twojego wsparcia. Będę odwdzięczać się nową treścią i zdjęciami każdego dnia. Dziękuję.
WSPARCIE
Social Media