Kolejny poniedziałek w blokach startowych
Ostatnio mam wrażenie, że czas znów przyspieszył, jakby przyspieszał zrywami. Są dni, które sączą się leniwie, które trwają długo jak kwitnienie kwiatów świętego Józefa, a są też takie, które wydają się mgnieniem jak różowe sady Romanii. Szast prast…
Tak przeleciał ostatni weekend i tak – mam wrażenie – mignęła cała pierwsza połowa kwietnia.
Na starcie staje wielkanocny tydzień, w którym na kilka dni mam zamiar się wyłączyć – nie tylko ze względu na święta, ale przede wszystkim ze względu na skromną podróż, którą w tych dniach zaplanowałam.
Mam nadzieję, że perturbacje pogodowe się uspokoją i pozwolą w spokoju zrealizować pierwszy tegoroczny plan związany z moją nową książką.
Wycieczkowicze i rychły koniec pobudek wojskowych
W tym tygodniu Mikołaj też wybiera się na wycieczkę i będzie to już ostatnia szkolna wycieczka. Celem wyprawy jest miasteczko Recanati, w którym urodził się jeden z najważniejszych włoskich poetów – Leopardi. To zazwyczaj stały punkt licealnego programu, przynajmniej w tej części kraju.
Potem zacznie się powoli końcowe odliczanie… Do matury pisemnej jeszcze ponad dwa miesiące. Do końca roku szkolnego nieco mniej.
Pamiętam dokładnie ten moment, kiedy moje starsze Dziecko zaczęło liceum, bo wraz z tym zaczęły się też moje pobudki przed piątą rano przez sześć dni w tygodniu. Miałam wtedy wrażenie, że przed nami całe lata świetlne takiego rytmu… Tymczasem już niedługo wszystko się zmieni. Nawet Bobas powoli z liceum wyrasta, tak jak wyrasta się z za małych ubrań. Oczywiście ja nadal będę wstawać o świcie, bo to moja ulubiona pora dnia, ale będzie to już wstawanie bez wojskowej dyscypliny.
Przygotowania
Zaczynam powoli układać w nieco chaotyczne stosy fragmenty mojego ekwipunku, który w najbliższych tygodniach będzie mi towarzyszył 3 razy, a kto wie czy nie więcej. Z niecierpliwości przebieram nogami. Nogi ćwiczą. Ćwiczą codziennie. Ćwiczy też ręka, a tym ćwiczeniem ręki jest namiętne, niezmordowane pisanie i…
Kolejne dwa sklepy odmówiły wsparcia, choć paradoksalnie było mi miło, że ktoś w ogóle poświęcił kilka minut na to, aby jakąś odpowiedź naskrobać.
Być może jeszcze kilka maili poślę w świat, a potem pewnie dam sobie spokój, bo od pukania do kolejnych drzwi ta biedna ręka już trochę boli, a przecież do pisania jest mi bardzo potrzebna.
Nad dolinę znów nadciągnął deszczowy front, w tej kwestii chyba idziemy na smutny rekord. Mam nadzieję, że do czwartku się wypada, żeby to moje wojażowanie mogło spokojne dojść do skutku i w spokoju upłynąć. Nie chciałabym, żeby radość z niego została stłumiona nerwami czy uda się bezpiecznie dotrzeć, tam gdzie bym chciała…
Dobrego nowego tygodnia!



Jeden komentarz
Tak, czas szybko płynie. Całkiem niedawno zaprowadzałam małą dziewczynkę do szkoły, a teraz ta mała dziewczynka jest dorosłą, samodzielną kobietą 🙂
Ps- życzę Ci przyjemnych podróży, ale też mam nadzieję, że będziesz „na miejscu” między 28.04.a 8.05. – liczę na wspólną kawę, spacer po Florencji etc.
Do zobaczenia, wszystkiego dobrego:)