20 kwietnia, 2026

Na pizańskich ziemiach – wstęp

Jest piękna pogoda, słońce powoli zniża głowę do linii horyzontu. W oddali rozmywają się Korsyka, Capraia i Gorgona. Jesteśmy na przełęczy, z której widać pół świata. Monte Pisano uwodzi nas kolejny raz.

Co znajdziesz w tym artykule?

Prysznic wcale nie najzimniejszy

– Popatrz na nasz cień – zaśmiał się – ja to zdemontuję! To wygląda okropnie! 

– Wcale nie! Nawet nie próbuj! Nikt takiego nie ma! Ja go jeszcze pomaluję w kwiatki. 

– Jasne, bo teraz za mało rzucamy się w oczy z tą fają.

*** 

– Czy to jest prysznic? – tymi słowami wita nas gospodarz naszej ulubionej w trattorii w Vicopisano. 

– Tak! – odpowiadam z dumą, a On się tylko śmieje. 

– Wygrałem! Miałem rację! To prysznic! – gospodarz krzyczy w kierunku kuchni, po czym znów odwraca się do nas – założyliśmy się z bratem jak paliliśmy przed wejściem papierosy. Che figata! (ale zajedwabiste!)

– Widzisz? – szepczę do Niego, kiedy idziemy do stolika – mówiłam ci, że to figata jakich mało! 

***

Jest sobotni wieczór. Przez jeden drobiazg musimy odwrócić plan naszej wycieczki i tak w miejscu, które zaplanowane było na niedzielny ranek lądujemy w sobotnie późne popołudnie. Wychodzi w sumie na dobre. 

Jest piękna pogoda, słońce powoli zniża głowę do linii horyzontu. W oddali rozmywają się Korsyka, Capraia i Gorgona. Jesteśmy na przełęczy, z której widać pół świata. Monte Pisano uwodzi nas kolejny raz.

– To co? Bierzemy tu prysznic? 

– Tak, bo jak zaczniemy zjeżdżać i szukać innego miejsca to się chłodniej zrobi. 

– Muszę inaczej zaparkować, żeby być na wzniesieniu. 

G. zostaje przeparkowany. On montuje do rury prysznic, a ja wyciągam z naszego pudełka łazienkowe przybory. Na przełęczy jesteśmy zupełnie sami, więc nie trzeba się nawet chować za żadną prowizoryczną zasłonką.

– Jak woda?

– Bardzo ciepła nie jest, ale też nie jest zimna, taka letnia, w sam raz na odświeżenie się.

Uwijamy się szybko z wieczorną toaletą, potem wkładamy wieczorne odzienie i ruszamy w stronę Marina di Pisa…

Dom z Kamienia blog Kasi Nowackiej

To będzie długie bajanie...

Zapowiada się kolejna epopeja, która pewnie potrwa do czwartku, a może i do piątku, bo to, co widzieliśmy, co przeżyliśmy – wcale nie jest łatwo w pięciu słowach opisać. 

Był Brunelleschi, była porażka Leonardo, była zakazana warownia, była wieża i Dante, była Certosa i porykiwania dinosaurów, była gigantyczna ławka, byli Carabinieri, było spanie w gaju oliwnym, tatar z krewetek, prosecco, kościół bez dachu, dużo śmiechu, kadrów, szczęścia i oczywiście najbardziej zajedwabisty prysznic świata.

A na początek ROLKA🙂  

Dobrego nowego tygodnia!

Dom z Kamienia blog Kasi Nowackiej
Dom z Kamienia blog Kasi Nowackiej
Znajdź Drugą Parę Hoka
Dom z Kamienia blog Kasi Nowackiej
Dom z Kamienia blog Kasi Nowackiej

3 komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Opublikuj komentarz

Autorka bloga

Mam na imię Kasia i jestem autorką tego bloga. Jeśli chcesz poznać mnie bliżej, odwiedź stronę "O mnie"
WSPARCIE

Poprzednie wpisy

Archiwum bloga

(Wpisy z lat 2012-2025)​

Wesprzyj bloga

Będzie mi bardzo miło jeśli moją twórczość wesprzesz na PATRONITE. Pisanie książek, prowadzenie bloga, fotografowanie i pokazywanie włoskiego życia jest moją największą pasją. Żeby jednak pozwoliło mi przetrwać i nadal pisać potrzebuję Twojego wsparcia. Będę odwdzięczać się nową treścią i zdjęciami każdego dnia. Dziękuję.
WSPARCIE
Social Media