18 kwietnia, 2026

Leonardo i pierwsze maki oraz dwa słowa o podróżowaniu

jeśli podziela się radość z tych "niewygód", to już naprawdę nic więcej do szczęścia nie trzeba. Ważne żeby mieć chęci i głowę pełną pomysłów na kolejne wojażowania i my tych mamy aż nadto!

Co znajdziesz w tym artykule?

Rozkwit w dolinie Lamone

Już nie tylko fioletowo jest w naszej dolinie. Teraz zrobiło się naprawdę multikolorowo – zakwitło wszystko, co może w tym czasie zakwitnąć. Maggiociondolo, małe białe gwiazdki potocznie nazywane tutaj latte di gallina i nawet maki…

Wiosna przechodzi samą siebie. Czas najwyższy przekopać drugi raz ogródek i przygotować grządki pod pomidory. W tym roku niestety ogródek w całości jest na mojej głowie. Nie mam sumienia angażować w ogródkowe poczynania Mikołaja, kiedy on już po całym dniu pracy ledwo żyje.

Muszę się z tym uporać przed końcem kwietnia, zanim rozkręci się turystyczna machina. Poza tym prawdopodobnie wiele najbliższych weekendów będzie wyjazdowych, więc i czas na – nomen omen – przyziemne działania, mocno ograniczony. 

To moja trzynasta wiosna tutaj, ale nic nie ubyło z mojego entuzjazmu. W drodze do sklepu fotografuję pierwsze maki, a kobieta, która przechodzi obok tylko uśmiecha się pod nosem. Uśmiecham się i ja i rozkładam ręce – są takie ładne te kwietniowe maki!

Potem fotografuję też szmaragdową rzekę, zielone lipy, glicine na Cardeto i lazurowo pstrokate niebo, ale zdjęcia to zdjęcia, tu przydałby się nowy Botticelli!

Dom z Kamienia blog Kasi Nowackiej o życiu w Toskanii
Dom z Kamienia blog Kasi Nowackiej o życiu w Toskanii

Leonardo i o "kamperowaniu" dwa słowa

To było w drodze powrotnej z Maremmy. Po dłuższej chwili zamyślenia, nagle poprosił: 

– Możesz wziąć kalkulator i coś policzyć?

– Oczywiście.

Tu podał mi różne liczby do pomnożenia – to przez to, potem przez tamto, razy coś tam z przecinkiem… Wyszło tyle i tyle – podałam wynik.  

– Czyli byłoby to około 20 litrów wody. Wystarczy na dwa szybkie prysznice…

– Co ty kombinujesz?

– Pomyślałem, że gdyby tak na dachu zamontować zwykłą hydrauliczną rurę, to moglibyśmy napełniać ją wodą, w czasie dnia ta woda by się nagrzewała i wieczorem mielibyśmy szybki prysznic.  

– Ty naprawdę jesteś jak Leonardo! – Popatrzyłam na niego z uznaniem i niedowierzaniem.  

Od słowa do czynów. Rura została kupiona wraz z wszystkimi elementami, złożona i wczoraj zamontowana, zaraz po po tym, jak wypucowaliśmy G.

Otwarte drzwiczki będą robić za kabinę prysznicową. Oczywiście można kupić namiot prysznicowy, choćby w zwykłym decathlonie, ale ustaliliśmy, że to w sumie niepotrzebny gadżet, bo gadżetów nakupiliśmy już dosyć. Wystarczy przecież, że druga osoba stanie z rozłożonym dużym ręcznikiem i mamy pełną privacy.

Ostatnio dużo osób mówiło mi, że pewnie następny będzie prawdziwy camper, ale tu od razu zapewnię – NIE, NIE, NIE. 

Podróżowanie camperem to już zupełnie coś innego i wcale nas nie pociąga. Natomiast wojażowanie furgoncino daje nieprawdopodobną wolność – można stanąć na nocleg, gdzie nam się żywnie podoba, nie trzeba szukać wyznaczonych miejsc, nie trzeba niczego naładowywać, opróżniać i przede wszystkim można wjechać, gdzie się chce – wąskie uliczki, górskie drogi, bo nasz furgoncino jest dodatkowo 4X4. Wolność, swoboda, oszczędność. Tak naprawdę potrzebny jest tylko pełen bak paliwa… 

Oczywiście ten rodzaj podróżowania wiąże się z tak zwanymi „niewygodami” i pewnie nie każdemu taki właśnie styl podróżowania może odpowiadać. Jednak jeśli podziela się radość z tych „niewygód”, to już naprawdę nic więcej do szczęścia nie trzeba. Ważne żeby mieć chęci i głowę pełną pomysłów na kolejne wojażowania i my tych mamy aż nadto!

Wcale nie musimy jechać na koniec świata, bo i tak życia nam nie wystarczy, żeby zobaczyć wszystko to, co chcielibyśmy zobaczyć w Italii i oprócz mnie mówi to też osoba w Italii urodzona.

W związku z tym wojażowaniem chodzi mi też po głowie pomysł na kolejną książkę…

Tymczasem jednak – komu w drogę… Pięknego weekendu i do usłyszenia w poniedziałek! 

Dom z Kamienia blog Kasi Nowackiej o życiu w Toskanii
Dom z Kamienia blog Kasi Nowackiej o życiu w Toskanii

4 komentarze

  1. Ale super pomysł z tą rurą, na szybkie opłukanie się w zupełności wystarczy a ile więcej możliwości daje taka instalacja. Taka prawdziwa złota rączka ;). Pozdrawiam serdecznie

  2. Znajomy ma tak podobnie udoskonalone, nawet mniejsze sporo autko, ale genialnie Mu sie wojażuje – w jego przypadku – z psem 🙂 I pies ma też specjalne udoskonalenia własnie dla siebie 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Opublikuj komentarz

Chcesz wesprzeć moją twórczość?
Udostępnij w Social Mediach
Facebook
Twitter
Pinterest
WhatsApp

Autorka bloga

Mam na imię Kasia i jestem autorką tego bloga. Jeśli chcesz poznać mnie bliżej, odwiedź stronę "O mnie"
WSPARCIE

Poprzednie wpisy

Archiwum bloga

(Wpisy z lat 2012-2025)​

Wesprzyj bloga

Będzie mi bardzo miło jeśli moją twórczość wesprzesz na PATRONITE. Pisanie książek, prowadzenie bloga, fotografowanie i pokazywanie włoskiego życia jest moją największą pasją. Żeby jednak pozwoliło mi przetrwać i nadal pisać potrzebuję Twojego wsparcia. Będę odwdzięczać się nową treścią i zdjęciami każdego dnia. Dziękuję.
WSPARCIE
Social Media