21 kwietnia, 2025

Moje Livorno…

Zadziorne, łobuzerskie, lekko szemrane, a przy tym finezyjne, awangardowe, medycejskie, bezpretensjonalne, wielokulturowe, wolne i swobodne. Mamiące muralami, tarasem, kanałami, z jednej strony bryzgające znarowionym morzem w twarz, a z drugiej kojące oczy wszechobecną poezją... 

Co znajdziesz w tym artykule?

Niegasnąca inspiracja

W Livorno wszystko do mnie mówi i wszystko we mnie pisze. W Livorno na każdym kroku coś szarpie struny duszy. Moją Ukochaną Florencję zdradzam tylko z dwoma miastami, tylko dwa do tej pory podziałały na moje zmysły aż tak, aż do nieprzyzwoitości… Nieprzyzwoite Livorno! Nieprzyzwoitość – jakie to piękne słowo, ileż filuternych grzeszków się w nim kryje. I nie, absolutnie NIE polecam, bo odpowiedzialność za wszelkie rekomendacje potem niewygodnie ciąży, a urok Livorno nie jest „popularny”, jest właśnie… nieprzyzwoity. 

Zadziorne, łobuzerskie, lekko szemrane, a przy tym finezyjne, awangardowe, medycejskie, bezpretensjonalne, wielokulturowe, wolne i swobodne. Mamiące muralami, tarasem, kanałami, z jednej strony bryzgające znarowionym morzem w twarz, a z drugiej kojące oczy wszechobecną poezją… 

Każdy mój pobyt w tym mieście – to fascynacja coraz bardziej płomienna… 

Dom z Kamienia, Livorno, blog Kasi Nowackiej o życiu w Toskanii

Jeden poranek, dwa popołudnia i dwa wieczory

Tym razem spędziłam w Livorno pół czwartku od południa, potem późny piątkowy wieczór siedząc wśród podchmielonych livorneńczyków nad ich ponce aż do północy i w końcu sobotni poranek do południa wędrując samotnie najpiękniejszym z toskańskich tarasów i uliczkami Borgo, słuchając rozmów tubylców, zaglądając do barów, fotografując, pisząc, zagadując rybaka w czerwonej czapce.  

O Livorno pisałam już wiele razy i w tym miejscu zapraszam do archiwum bloga, gdzie opublikowałam wiele fragmentów z moich Notesów. Dziś tylko krótka zapowiedź dłuższego bajania – bajania tak naprawdę bardzo długiego, na które w pełnej wersji trzeba będzie jeszcze poczekać. 

Zacznę od tego, że tym razem to nie Livorno było głównym celem podróży, tylko Capraia – również na blogu już opisywana, od której to oficjalnie zaczynam intensywną pracę nad moją czwartą książką. 

Dom z Kamienia, Livorno, blog Kasi Nowackiej o życiu w Toskanii
Dom z Kamienia, Livorno, blog Kasi Nowackiej o życiu w Toskanii

Zapowiedź

Wszystko pięknie się udało, ale dziś jeszcze cieszę się chwilą oddechu, Gośćmi i lekko świątecznym czasem, więc na nową opowieść zapraszam Was jutro. Będę bajać o tym, jak w towarzystwie młodej, włoskiej artystki udało mi się w końcu przejść całym zaplanowanym szlakiem, dotrzeć do jeziora, przeżyć sztorm i spotkać muflony.

A tymczasem zapraszam Was do podgadania moich social media, w których zawsze dzieje się coś na gorąco. 

Dobrego wieczoru!

Dom z Kamienia, Livorno, blog Kasi Nowackiej o życiu w Toskanii
Dom z Kamienia, Livorno, blog Kasi Nowackiej o życiu w Toskanii
Dom z Kamienia, Livorno, blog Kasi Nowackiej o życiu w Toskanii

2 komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Opublikuj komentarz

Chcesz wesprzeć moją twórczość?
Udostępnij w Social Mediach
Facebook
Twitter
Pinterest
WhatsApp

Autorka bloga

Mam na imię Kasia i jestem autorką tego bloga. Jeśli chcesz poznać mnie bliżej, odwiedź stronę "O mnie"
WSPARCIE

Poprzednie wpisy

Archiwum bloga

(Wpisy z lat 2012-2025)​

Wesprzyj bloga

Będzie mi bardzo miło jeśli moją twórczość wesprzesz na PATRONITE. Pisanie książek, prowadzenie bloga, fotografowanie i pokazywanie włoskiego życia jest moją największą pasją. Żeby jednak pozwoliło mi przetrwać i nadal pisać potrzebuję Twojego wsparcia. Będę odwdzięczać się nową treścią i zdjęciami każdego dnia. Dziękuję.
WSPARCIE
Social Media