22 kwietnia, 2025

Capraia – trekkingowy raj

Usiadłyśmy na kamiennej ławce w porcie, każda ze swoim napitkiem. Miałyśmy za sobą piękną wyprawę. To był jeden z tych wyjątkowych momentów, kiedy człowieka zalewa fala satysfakcji, spełnienia, błogości, radości z tej właśnie chwili. Cały świat przestaje istnieć, nie ma jutro, nie było wczoraj. Jest tylko to jedno popołudnie w towarzystwie Lucy, czy też Lily na Caprai, na wyspie muflonów, kóz, mirtu i elicrisio...

Co znajdziesz w tym artykule?

Powrót na wyspę - sztorm i spokojny ląd

Jak tylko statek wyszedł z portu, poczułyśmy, że rozszalałe morze, które zmoczona od stóp do głów fotografowałam poprzedniego wieczoru, nic a nic się nie uspokoiło. Fale na pełnym morzu były nieprawdopodobne. Nigdy wcześniej nie widziałam czegoś takiego na żywo. Co najwyżej na reelsach rybaków z Morza Północnego…

Nie mam i nigdy nie miałam problemów z chorobą lokomocyjną, czy morską, ale po piętnastu minutach takiego rejsu, kiedy fale z hukiem roztrzaskiwały się o statek, który przy każdym takim zderzeniu stawał dęba, kiedy w barze spadały przedmioty, a personel zaczął krążyć wśród pasażerów oferując plastikowe torebki, zwątpiłam w „stalowość” mojego żołądka. Bałam się, że po ponad trzech godzinach takiego bujania nawet mnie w końcu „ruszy”…

Normalny rejs Livorno – Capraia trwa 2 godziny i 45 minut. Nasz trwał 3 i pół… Morze uspokoiło się dopiero kilka kilometrów przed końcem podróży. Mój żołądek szczęśliwie wytrzymał, udowadniając, że rzeczywiście jest ze stali, wyciągnęłam nawet książkę i oddałam się miłej lekturze, bo ileż można nagrywać fale… Nieco gorzej zniosła sztorm moja młodziutka towarzyszka. 

Przed 12.00 prom toremar przybił do brzegu Caprai. Zeszłyśmy na spokojny ląd, co po trzech godzinach chodzenia przy ścianie i łapania równowagi, było wręcz surrealistycznym przeżyciem. 

Pogoda była piękna, wprost wymarzona na trekking, nad Capraią rozciągało się wściekłe lazurowe sklepienie…

Dom z Kamienia, Kasia Nowacka Trekking w Toskanii, Capraia
Dom z Kamienia, Kasia Nowacka Trekking w Toskanii, Capraia
Dom z Kamienia, Kasia Nowacka Trekking w Toskanii, Capraia
Dom z Kamienia, Kasia Nowacka Trekking w Toskanii, Capraia

Wyczekany trekking

Po raz pierwszy zawitałam na Capraię w kwietniu dwa lata temu. Drugi raz kilka miesięcy później w pewien sierpniowy, upiornie upalny dzień. Ani za pierwszym, ani za drugim razem nie udało mi się jednak zrealizować całego szlaku, który wtedy zaplanowałam, więc zaraz po tym, jak podpis na nowym kontrakcie z wydawnictwem Pascal stał się faktem, Capraia została wpisana na listę miejsc obowiązkowych do odwiedzenia w 2025 roku i to właśnie ta wyprawa oficjalnie rozpoczęła mój długi pieszy trip, który – nawiasem mówiąc – będzie tematem książki. 

O samej trasie, o szlakach, jakimi malowana jest wyspa opowiem szczegółowo w nowej książce, w której pojawią się rady, wskazówki, dane techniczne, geograficzne, pogodowe i oczywiście moje nieodłączne refleksje z prywatnych notesów. Dziś tylko kilka słów nieco enigmatycznych, a dla chętnych zaproszenie do lektury archiwalnych wpisów na blogu, do których link znajdziecie na przykład w zakładce „o mnie”.

Naszym głównym celem było Lo Stagnone – to jedyne naturalne jezioro na całym Archipelagu Toskanii. Prowadzi do niego męczący szlak, który na zdjęciach wygląda bardzo niewinnie. Wydawałoby się, że stara mulattiera to komfort i wygoda, ale trzeba wiedzieć, że ta na Caprai wyściełana jest kostropatymi, chropowatymi kamieniami, które sprawiają, że nad każdym krokiem trzeba się zastanowić. Przy takiej wędrówce skromne 14 kilometrów daje w kość. 

Tak czy inaczej to trasa, w której każdy trud wynagradza zachwycająca natura – mirt, rozmaryn, lawenda, pszczoły trzmiele i muflony… Trudno w to uwierzyć, ale tych ostatnich spotkałyśmy więcej niż zwykłych „ludzkich” piechurów!

Na naszej trasie znalazła się również pradawna pieve, zaklęte, tajemnicze kręgi oraz punkt widokowy, z którego Korsyka zdawała się być na wyciągnięcie ręki. 

Na Caprai rośnie bardzo mało drzew, dlatego też taki trekking latem nie jest polecany. Około 90% tej trasy biegnie w pełnym słońcu, a zacienionych fragmentów są naprawdę strzępki. Wiosna albo jesień to najlepszy czas, zwłaszcza teraz w kwietniu i maju, kiedy wszystko obłędnie kwitnie i pachnie, kiedy trzmiele obsiadają gęsto kwiaty, jest idealny czas na taką wyprawę. 

Zdaję sobie sprawę, że nie każdemu ten typ krajobrazu przypadnie do gustu, właśnie z racji braku drzew, lasów. Surowość, dzikość natury Caprai malowane są złotem i patyną głazów, soczystą zielenią mirtu, nakrapiane lawendą, kwitnącymi powoli ginestre i pachnącym elicrisio. Dzikość chrzęści tu pod stopami, targa włosy wiatrem, który pamięta jeszcze pirackie podboje, dzikość jest tu przestrzenią i wolnością, od której aż brakuje tchu…

Dom z Kamienia, Kasia Nowacka Trekking w Toskanii, Capraia
Dom z Kamienia, Kasia Nowacka Trekking w Toskanii, Capraia
Dom z Kamienia, Kasia Nowacka Trekking w Toskanii, Capraia
Dom z Kamienia, Kasia Nowacka Trekking w Toskanii, Capraia
Dom z Kamienia, Kasia Nowacka Trekking w Toskanii, Capraia
Dom z Kamienia, Kasia Nowacka Trekking w Toskanii, Capraia
Dom z Kamienia, Kasia Nowacka Trekking w Toskanii, Capraia
Dom z Kamienia, Kasia Nowacka Trekking w Toskanii, Capraia
Dom z Kamienia, Kasia Nowacka Trekking w Toskanii, Capraia
Dom z Kamienia, Kasia Nowacka Trekking w Toskanii, Capraia
Dom z Kamienia, Kasia Nowacka Trekking w Toskanii, Capraia
Dom z Kamienia, Kasia Nowacka Trekking w Toskanii, Capraia
Dom z Kamienia, Kasia Nowacka Trekking w Toskanii, Capraia
Dom z Kamienia, Kasia Nowacka Trekking w Toskanii, Capraia
Dom z Kamienia, Kasia Nowacka Trekking w Toskanii, Capraia

Z Notesów...

– Widzisz tamtą kreseczkę? Myślisz, że to nasza droga? 

– Oby nie!

To była nasza droga, a widoczna kreseczka, ciągnęła się daleko daleko, gdzie już wzrok nie sięgał. 

– Jesteś głodna? 

– Nie bardzo. 

– A ja bardzo… Ale nie będziemy tu siadać, czuję, że przed nami jest jakieś wyjątkowe miejsce i żałowałabym pochopnego rozkładania się z piknikiem. 

Faktycznie jakiś kilometr dalej pojawiła się tabliczka z informacją: „punto panoramico 5 min”. 

Zostałyśmy tam na dłuższą chwilę, tak naprawdę w tamtym miejscu przestało mnie nawet interesować jezioro, do którego zmierzałyśmy…

Jadłyśmy nasze kanapki, morze skrzyło w słońcu, gdzieś dalej mewy darły się jak oszalałe, a na horyzoncie puszyła się dumnie Korsyka. 

– Gdybyś miała swoją łódź, jakbyś ją nazwała? – zapytała Lucia.

– Donnafugata… – powiedziałam bez chwili namysłu. 

– ?

– Donnafugata to wino, które piję często z moją przyjaciółką Ellen na aperitivo, Donnafugata to jedno z niezwykłych miejsc, w których rozgrywa się akcja Il Gattopardo. I w końcu Donna Fugata, to królowa, która ucieka i szuka schronienia… Ja też szukam go całe życie i trochę też całe życie przed czymś uciekam.

– Bardzo ładna i ciekawa nazwa dla łodzi.

– A ty?

– Lily Briscoe… Jedna z bohaterek „To the Lighthouse” Virgini Woolf.

– Inspirujące! Życzę ci, żebyś miała kiedyś swoją łódź…  

Usiadłyśmy na kamiennej ławce w porcie, każda ze swoim napitkiem. Miałyśmy za sobą piękną wyprawę. To był jeden z tych wyjątkowych momentów, kiedy człowieka zalewa fala satysfakcji, spełnienia, błogości, radości z tej właśnie chwili. Cały świat przestaje istnieć, nie ma jutro, nie było wczoraj. Jest tylko to jedno popołudnie w towarzystwie Lucy, czy też Lily na Caprai, na wyspie muflonów, kóz, mirtu i elicrisio…

Usiadłyśmy na kamiennej ławce w porcie, każda ze swoim napitkiem. Miałyśmy za sobą piękną wyprawę. To był jeden z tych wyjątkowych momentów, kiedy człowieka zalewa fala satysfakcji, spełnienia, błogości, radości z tej właśnie chwili. Cały świat przestaje istnieć, nie ma jutro, nie było wczoraj. Jest tylko to jedno popołudnie w towarzystwie Lucy, czy też Lily na Caprai, na wyspie muflonów, kóz, mirtu i elicrisio...
Usiadłyśmy na kamiennej ławce w porcie, każda ze swoim napitkiem. Miałyśmy za sobą piękną wyprawę. To był jeden z tych wyjątkowych momentów, kiedy człowieka zalewa fala satysfakcji, spełnienia, błogości, radości z tej właśnie chwili. Cały świat przestaje istnieć, nie ma jutro, nie było wczoraj. Jest tylko to jedno popołudnie w towarzystwie Lucy, czy też Lily na Caprai, na wyspie muflonów, kóz, mirtu i elicrisio...
Dom z Kamienia, Kasia Nowacka Trekking w Toskanii, Capraia
Dom z Kamienia, Kasia Nowacka Trekking w Toskanii, Capraia
Usiadłyśmy na kamiennej ławce w porcie, każda ze swoim napitkiem. Miałyśmy za sobą piękną wyprawę. To był jeden z tych wyjątkowych momentów, kiedy człowieka zalewa fala satysfakcji, spełnienia, błogości, radości z tej właśnie chwili. Cały świat przestaje istnieć, nie ma jutro, nie było wczoraj. Jest tylko to jedno popołudnie w towarzystwie Lucy, czy też Lily na Caprai, na wyspie muflonów, kóz, mirtu i elicrisio...
Usiadłyśmy na kamiennej ławce w porcie, każda ze swoim napitkiem. Miałyśmy za sobą piękną wyprawę. To był jeden z tych wyjątkowych momentów, kiedy człowieka zalewa fala satysfakcji, spełnienia, błogości, radości z tej właśnie chwili. Cały świat przestaje istnieć, nie ma jutro, nie było wczoraj. Jest tylko to jedno popołudnie w towarzystwie Lucy, czy też Lily na Caprai, na wyspie muflonów, kóz, mirtu i elicrisio...
Usiadłyśmy na kamiennej ławce w porcie, każda ze swoim napitkiem. Miałyśmy za sobą piękną wyprawę. To był jeden z tych wyjątkowych momentów, kiedy człowieka zalewa fala satysfakcji, spełnienia, błogości, radości z tej właśnie chwili. Cały świat przestaje istnieć, nie ma jutro, nie było wczoraj. Jest tylko to jedno popołudnie w towarzystwie Lucy, czy też Lily na Caprai, na wyspie muflonów, kóz, mirtu i elicrisio...
Usiadłyśmy na kamiennej ławce w porcie, każda ze swoim napitkiem. Miałyśmy za sobą piękną wyprawę. To był jeden z tych wyjątkowych momentów, kiedy człowieka zalewa fala satysfakcji, spełnienia, błogości, radości z tej właśnie chwili. Cały świat przestaje istnieć, nie ma jutro, nie było wczoraj. Jest tylko to jedno popołudnie w towarzystwie Lucy, czy też Lily na Caprai, na wyspie muflonów, kóz, mirtu i elicrisio...
Usiadłyśmy na kamiennej ławce w porcie, każda ze swoim napitkiem. Miałyśmy za sobą piękną wyprawę. To był jeden z tych wyjątkowych momentów, kiedy człowieka zalewa fala satysfakcji, spełnienia, błogości, radości z tej właśnie chwili. Cały świat przestaje istnieć, nie ma jutro, nie było wczoraj. Jest tylko to jedno popołudnie w towarzystwie Lucy, czy też Lily na Caprai, na wyspie muflonów, kóz, mirtu i elicrisio...
Usiadłyśmy na kamiennej ławce w porcie, każda ze swoim napitkiem. Miałyśmy za sobą piękną wyprawę. To był jeden z tych wyjątkowych momentów, kiedy człowieka zalewa fala satysfakcji, spełnienia, błogości, radości z tej właśnie chwili. Cały świat przestaje istnieć, nie ma jutro, nie było wczoraj. Jest tylko to jedno popołudnie w towarzystwie Lucy, czy też Lily na Caprai, na wyspie muflonów, kóz, mirtu i elicrisio...
Usiadłyśmy na kamiennej ławce w porcie, każda ze swoim napitkiem. Miałyśmy za sobą piękną wyprawę. To był jeden z tych wyjątkowych momentów, kiedy człowieka zalewa fala satysfakcji, spełnienia, błogości, radości z tej właśnie chwili. Cały świat przestaje istnieć, nie ma jutro, nie było wczoraj. Jest tylko to jedno popołudnie w towarzystwie Lucy, czy też Lily na Caprai, na wyspie muflonów, kóz, mirtu i elicrisio...
Usiadłyśmy na kamiennej ławce w porcie, każda ze swoim napitkiem. Miałyśmy za sobą piękną wyprawę. To był jeden z tych wyjątkowych momentów, kiedy człowieka zalewa fala satysfakcji, spełnienia, błogości, radości z tej właśnie chwili. Cały świat przestaje istnieć, nie ma jutro, nie było wczoraj. Jest tylko to jedno popołudnie w towarzystwie Lucy, czy też Lily na Caprai, na wyspie muflonów, kóz, mirtu i elicrisio...
Usiadłyśmy na kamiennej ławce w porcie, każda ze swoim napitkiem. Miałyśmy za sobą piękną wyprawę. To był jeden z tych wyjątkowych momentów, kiedy człowieka zalewa fala satysfakcji, spełnienia, błogości, radości z tej właśnie chwili. Cały świat przestaje istnieć, nie ma jutro, nie było wczoraj. Jest tylko to jedno popołudnie w towarzystwie Lucy, czy też Lily na Caprai, na wyspie muflonów, kóz, mirtu i elicrisio...
Usiadłyśmy na kamiennej ławce w porcie, każda ze swoim napitkiem. Miałyśmy za sobą piękną wyprawę. To był jeden z tych wyjątkowych momentów, kiedy człowieka zalewa fala satysfakcji, spełnienia, błogości, radości z tej właśnie chwili. Cały świat przestaje istnieć, nie ma jutro, nie było wczoraj. Jest tylko to jedno popołudnie w towarzystwie Lucy, czy też Lily na Caprai, na wyspie muflonów, kóz, mirtu i elicrisio...
Usiadłyśmy na kamiennej ławce w porcie, każda ze swoim napitkiem. Miałyśmy za sobą piękną wyprawę. To był jeden z tych wyjątkowych momentów, kiedy człowieka zalewa fala satysfakcji, spełnienia, błogości, radości z tej właśnie chwili. Cały świat przestaje istnieć, nie ma jutro, nie było wczoraj. Jest tylko to jedno popołudnie w towarzystwie Lucy, czy też Lily na Caprai, na wyspie muflonów, kóz, mirtu i elicrisio...
Usiadłyśmy na kamiennej ławce w porcie, każda ze swoim napitkiem. Miałyśmy za sobą piękną wyprawę. To był jeden z tych wyjątkowych momentów, kiedy człowieka zalewa fala satysfakcji, spełnienia, błogości, radości z tej właśnie chwili. Cały świat przestaje istnieć, nie ma jutro, nie było wczoraj. Jest tylko to jedno popołudnie w towarzystwie Lucy, czy też Lily na Caprai, na wyspie muflonów, kóz, mirtu i elicrisio...
Usiadłyśmy na kamiennej ławce w porcie, każda ze swoim napitkiem. Miałyśmy za sobą piękną wyprawę. To był jeden z tych wyjątkowych momentów, kiedy człowieka zalewa fala satysfakcji, spełnienia, błogości, radości z tej właśnie chwili. Cały świat przestaje istnieć, nie ma jutro, nie było wczoraj. Jest tylko to jedno popołudnie w towarzystwie Lucy, czy też Lily na Caprai, na wyspie muflonów, kóz, mirtu i elicrisio...
Usiadłyśmy na kamiennej ławce w porcie, każda ze swoim napitkiem. Miałyśmy za sobą piękną wyprawę. To był jeden z tych wyjątkowych momentów, kiedy człowieka zalewa fala satysfakcji, spełnienia, błogości, radości z tej właśnie chwili. Cały świat przestaje istnieć, nie ma jutro, nie było wczoraj. Jest tylko to jedno popołudnie w towarzystwie Lucy, czy też Lily na Caprai, na wyspie muflonów, kóz, mirtu i elicrisio...
Usiadłyśmy na kamiennej ławce w porcie, każda ze swoim napitkiem. Miałyśmy za sobą piękną wyprawę. To był jeden z tych wyjątkowych momentów, kiedy człowieka zalewa fala satysfakcji, spełnienia, błogości, radości z tej właśnie chwili. Cały świat przestaje istnieć, nie ma jutro, nie było wczoraj. Jest tylko to jedno popołudnie w towarzystwie Lucy, czy też Lily na Caprai, na wyspie muflonów, kóz, mirtu i elicrisio...
Usiadłyśmy na kamiennej ławce w porcie, każda ze swoim napitkiem. Miałyśmy za sobą piękną wyprawę. To był jeden z tych wyjątkowych momentów, kiedy człowieka zalewa fala satysfakcji, spełnienia, błogości, radości z tej właśnie chwili. Cały świat przestaje istnieć, nie ma jutro, nie było wczoraj. Jest tylko to jedno popołudnie w towarzystwie Lucy, czy też Lily na Caprai, na wyspie muflonów, kóz, mirtu i elicrisio...
Usiadłyśmy na kamiennej ławce w porcie, każda ze swoim napitkiem. Miałyśmy za sobą piękną wyprawę. To był jeden z tych wyjątkowych momentów, kiedy człowieka zalewa fala satysfakcji, spełnienia, błogości, radości z tej właśnie chwili. Cały świat przestaje istnieć, nie ma jutro, nie było wczoraj. Jest tylko to jedno popołudnie w towarzystwie Lucy, czy też Lily na Caprai, na wyspie muflonów, kóz, mirtu i elicrisio...
Usiadłyśmy na kamiennej ławce w porcie, każda ze swoim napitkiem. Miałyśmy za sobą piękną wyprawę. To był jeden z tych wyjątkowych momentów, kiedy człowieka zalewa fala satysfakcji, spełnienia, błogości, radości z tej właśnie chwili. Cały świat przestaje istnieć, nie ma jutro, nie było wczoraj. Jest tylko to jedno popołudnie w towarzystwie Lucy, czy też Lily na Caprai, na wyspie muflonów, kóz, mirtu i elicrisio...
Usiadłyśmy na kamiennej ławce w porcie, każda ze swoim napitkiem. Miałyśmy za sobą piękną wyprawę. To był jeden z tych wyjątkowych momentów, kiedy człowieka zalewa fala satysfakcji, spełnienia, błogości, radości z tej właśnie chwili. Cały świat przestaje istnieć, nie ma jutro, nie było wczoraj. Jest tylko to jedno popołudnie w towarzystwie Lucy, czy też Lily na Caprai, na wyspie muflonów, kóz, mirtu i elicrisio...
Usiadłyśmy na kamiennej ławce w porcie, każda ze swoim napitkiem. Miałyśmy za sobą piękną wyprawę. To był jeden z tych wyjątkowych momentów, kiedy człowieka zalewa fala satysfakcji, spełnienia, błogości, radości z tej właśnie chwili. Cały świat przestaje istnieć, nie ma jutro, nie było wczoraj. Jest tylko to jedno popołudnie w towarzystwie Lucy, czy też Lily na Caprai, na wyspie muflonów, kóz, mirtu i elicrisio...
Usiadłyśmy na kamiennej ławce w porcie, każda ze swoim napitkiem. Miałyśmy za sobą piękną wyprawę. To był jeden z tych wyjątkowych momentów, kiedy człowieka zalewa fala satysfakcji, spełnienia, błogości, radości z tej właśnie chwili. Cały świat przestaje istnieć, nie ma jutro, nie było wczoraj. Jest tylko to jedno popołudnie w towarzystwie Lucy, czy też Lily na Caprai, na wyspie muflonów, kóz, mirtu i elicrisio...
Usiadłyśmy na kamiennej ławce w porcie, każda ze swoim napitkiem. Miałyśmy za sobą piękną wyprawę. To był jeden z tych wyjątkowych momentów, kiedy człowieka zalewa fala satysfakcji, spełnienia, błogości, radości z tej właśnie chwili. Cały świat przestaje istnieć, nie ma jutro, nie było wczoraj. Jest tylko to jedno popołudnie w towarzystwie Lucy, czy też Lily na Caprai, na wyspie muflonów, kóz, mirtu i elicrisio...
Usiadłyśmy na kamiennej ławce w porcie, każda ze swoim napitkiem. Miałyśmy za sobą piękną wyprawę. To był jeden z tych wyjątkowych momentów, kiedy człowieka zalewa fala satysfakcji, spełnienia, błogości, radości z tej właśnie chwili. Cały świat przestaje istnieć, nie ma jutro, nie było wczoraj. Jest tylko to jedno popołudnie w towarzystwie Lucy, czy też Lily na Caprai, na wyspie muflonów, kóz, mirtu i elicrisio...
Usiadłyśmy na kamiennej ławce w porcie, każda ze swoim napitkiem. Miałyśmy za sobą piękną wyprawę. To był jeden z tych wyjątkowych momentów, kiedy człowieka zalewa fala satysfakcji, spełnienia, błogości, radości z tej właśnie chwili. Cały świat przestaje istnieć, nie ma jutro, nie było wczoraj. Jest tylko to jedno popołudnie w towarzystwie Lucy, czy też Lily na Caprai, na wyspie muflonów, kóz, mirtu i elicrisio...
Usiadłyśmy na kamiennej ławce w porcie, każda ze swoim napitkiem. Miałyśmy za sobą piękną wyprawę. To był jeden z tych wyjątkowych momentów, kiedy człowieka zalewa fala satysfakcji, spełnienia, błogości, radości z tej właśnie chwili. Cały świat przestaje istnieć, nie ma jutro, nie było wczoraj. Jest tylko to jedno popołudnie w towarzystwie Lucy, czy też Lily na Caprai, na wyspie muflonów, kóz, mirtu i elicrisio...
Usiadłyśmy na kamiennej ławce w porcie, każda ze swoim napitkiem. Miałyśmy za sobą piękną wyprawę. To był jeden z tych wyjątkowych momentów, kiedy człowieka zalewa fala satysfakcji, spełnienia, błogości, radości z tej właśnie chwili. Cały świat przestaje istnieć, nie ma jutro, nie było wczoraj. Jest tylko to jedno popołudnie w towarzystwie Lucy, czy też Lily na Caprai, na wyspie muflonów, kóz, mirtu i elicrisio...
Usiadłyśmy na kamiennej ławce w porcie, każda ze swoim napitkiem. Miałyśmy za sobą piękną wyprawę. To był jeden z tych wyjątkowych momentów, kiedy człowieka zalewa fala satysfakcji, spełnienia, błogości, radości z tej właśnie chwili. Cały świat przestaje istnieć, nie ma jutro, nie było wczoraj. Jest tylko to jedno popołudnie w towarzystwie Lucy, czy też Lily na Caprai, na wyspie muflonów, kóz, mirtu i elicrisio...
Usiadłyśmy na kamiennej ławce w porcie, każda ze swoim napitkiem. Miałyśmy za sobą piękną wyprawę. To był jeden z tych wyjątkowych momentów, kiedy człowieka zalewa fala satysfakcji, spełnienia, błogości, radości z tej właśnie chwili. Cały świat przestaje istnieć, nie ma jutro, nie było wczoraj. Jest tylko to jedno popołudnie w towarzystwie Lucy, czy też Lily na Caprai, na wyspie muflonów, kóz, mirtu i elicrisio...
Usiadłyśmy na kamiennej ławce w porcie, każda ze swoim napitkiem. Miałyśmy za sobą piękną wyprawę. To był jeden z tych wyjątkowych momentów, kiedy człowieka zalewa fala satysfakcji, spełnienia, błogości, radości z tej właśnie chwili. Cały świat przestaje istnieć, nie ma jutro, nie było wczoraj. Jest tylko to jedno popołudnie w towarzystwie Lucy, czy też Lily na Caprai, na wyspie muflonów, kóz, mirtu i elicrisio...

W powrotnej drodze morze było spokojne… Podróż upłynęła miło i szybko, a nam dodawała animuszu  wizja kolacji u Marco oraz kieliszeczek ponce na dobry sen.

O tym opowiem już jutro…

Zapraszam Was już teraz do lektury mojej nowej książki, która ukaże się jednak dopiero w przyszłym roku oraz do śledzenia moich wypraw i poczynań, które będą barwną opowieścią o jej powstawaniu.

Dobrej reszty dnia.

Ps. Będzie mi bardzo miło jeśli wszelkie treści związane z pisaniem nowej książki będziecie posyłać w świat. Z góry bardzo Wam dziękuję <3  

ROLKA CAPRAIA 2025

Pierwsza wyprawa 2023 rok

Druga wyprawa 2023 rok (lato)

Dom z Kamienia, Kasia Nowacka Trekking w Toskanii, Capraia

Jeden komentarz

  1. Przepięknie ….
    Właśnie z takich momentów składa się nasze życie..
    Oby, w Twoim Kasiu i Twoich najbliższych było ich jak najwięcej :):):):):)
    Pozdrawiam serdecznie

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Opublikuj komentarz

Chcesz wesprzeć moją twórczość?
Udostępnij w Social Mediach
Facebook
Twitter
Pinterest
WhatsApp

Autorka bloga

Mam na imię Kasia i jestem autorką tego bloga. Jeśli chcesz poznać mnie bliżej, odwiedź stronę "O mnie"
WSPARCIE

Poprzednie wpisy

Archiwum bloga

(Wpisy z lat 2012-2025)​

Wesprzyj bloga

Będzie mi bardzo miło jeśli moją twórczość wesprzesz na PATRONITE. Pisanie książek, prowadzenie bloga, fotografowanie i pokazywanie włoskiego życia jest moją największą pasją. Żeby jednak pozwoliło mi przetrwać i nadal pisać potrzebuję Twojego wsparcia. Będę odwdzięczać się nową treścią i zdjęciami każdego dnia. Dziękuję.
WSPARCIE
Social Media