23 lipca, 2026

Kiedy świat jeszcze śpi

- Lubię patrzeć na Biforco, kiedy wszyscy jeszcze śpią - powiedział dziś przy śniadaniu - wszyscy na pewno nie, ale wiesz, o czym mówię... - Tak! Ja też, odkąd pamiętam... Zawsze stawałam w oknie przed piątą, kiedy szykowałam dzieciakom śniadanie i nie mogłam się nadziwić. Ranek jest leniwy, bar dopiero za chwilę się otworzy, lubię patrzeć, jak obsługa powoli zaczyna się krzątać... 

Co znajdziesz w tym artykule?

Budzenie

Pierwszy budzik dzwoni teraz o 4.20, następny o 4.30, ostatni o 4.40. Każdy ma inny dźwięk, więc wiemy, co każdy z nich oznacza. Te budziki są po to, żeby rankiem, nim wciągnie wir pracy, tak zwyczajnie pobyć ze sobą. Nie można po prostu wstać i iść każdy do swoich zajęć. 

– Lubię patrzeć na Biforco, kiedy wszyscy jeszcze śpią – powiedział dziś przy śniadaniu – wszyscy na pewno nie, ale wiesz, o czym mówię…

– Tak! Ja też, odkąd pamiętam… Zawsze stawałam w oknie przed piątą, kiedy szykowałam dzieciakom śniadanie i nie mogłam się nadziwić. Ranek jest leniwy, bar dopiero za chwilę się otworzy, lubię patrzeć, jak obsługa powoli zaczyna się krzątać… 

Kefir, jogurt, migdały, caffe’, siemię lniane, owoce, pappa reale, wieloziarniste ciasteczka. Przy nim zaczęłam jeść regularnie zdrowe śniadanie. Wcześniej łapałam tylko kawę, a potem różnie bywało – w zależności ile było lekcji i z kim.  

W ogóle jedzenie zajmuje ważne miejsce w naszym życiu. W moim zawsze zajmowało (no poza tym śniadaniem), a teraz miło mi to celebrowanie dzielić z bliską osobą.

Dom z Kamienia blog o życiu w Toskanii

Zakupy

– Czyli jutro nas nie interesują, pojutrze też nie, bo Colombaia, w sobotę mamy San Martino, czyli wychodzi na to, że przy dobrych wiatrach w domu zjemy dopiero w poniedziałek. 

– A niedziela? 

Wzruszył tylko ramionami, jakby chciał powiedzieć, że skoro trzy najbliższe wieczory jemy w terenie i bawimy się jakby jutra miało nie być, to prawo serii może przeciągnąć się do niedzieli. 

Z tymi zakupami to jak gra strategiczna… Ale rzeczywiście – dziś kolejny czwartek, czyli mercatini na marradyjskim placu i lokalne przysmaki, jutro kolacja rybna ze stałym menu w jednej z tutejszych restauracji, w sobotę święto dzika w San Martino, w niedzielę… na ten moment nic, ale aż strach się bać, co tu się jeszcze wykluje.

Pięknego prawie weekendu!

Dom z Kamienia blog o życiu w Toskanii

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Opublikuj komentarz

Chcesz wesprzeć moją twórczość?
Udostępnij w Social Mediach
Facebook
Twitter
Pinterest
WhatsApp

Autorka bloga

Mam na imię Kasia i jestem autorką tego bloga. Jeśli chcesz poznać mnie bliżej, odwiedź stronę "O mnie"
WSPARCIE

Poprzednie wpisy

Archiwum bloga

(Wpisy z lat 2012-2025)​

Wesprzyj bloga

Będzie mi bardzo miło jeśli moją twórczość wesprzesz na PATRONITE. Pisanie książek, prowadzenie bloga, fotografowanie i pokazywanie włoskiego życia jest moją największą pasją. Żeby jednak pozwoliło mi przetrwać i nadal pisać potrzebuję Twojego wsparcia. Będę odwdzięczać się nową treścią i zdjęciami każdego dnia. Dziękuję.
WSPARCIE
Social Media