Sagra delle Castagne 2025
To już trzynasty, choć tak naprawdę czternasty rok, w którym mogę cieszyć się marradyjską kasztanową sagrą. Pewnego razu Franco, brat Mario zapytał mnie czy jeszcze mi się nie znudziło fotografowanie w kółko tego samego. Odpowiedziałam wtedy, że sagra nigdy nie jest taka sama – to znaczy może dla niektórych jest, ale ci którzy mają uważność spojrzenia, ci w każdej październikowej niedzieli znajdą coś nowego.
Przez lata zrobiłam setki, a pewnie nawet tysiące zdjęć. Uwieczniłam osoby, których już dziś wśród nas nie ma. Fotografowałam jedzenie, zabawę, stragany, bibeloty, wszystko co wpadło w kadr.
Wczoraj tych zdjęć zrobiłam zdecydowanie mniej, ale nie dlatego, że wygasła we mnie wena, tylko dlatego, że Nikon już ledwo zipie, więc efekt jego pracy i tak nie jest już satysfakcjonujący.
Moje wczorajsze kasztanowanie uświetniła obecność mojej Córki i wspólny czas, spotkania z Przyjaciółmi oraz spotkanie z Czytelnikami, których w te strony przygnała opowieść Nieznane Toskania i Romania. Gdzie Dante mówi Dobranoc.
To naprawdę wzruszające widzieć jak ktoś przechadza się po Marradi z moją książką w ręku. Czuję się zaszczycona i doceniona. Dziękuję.
Druga kasztanowa niedziela udała nam się w Marradi koncertowo. Pogoda była jak marzenie, muzyka grała, tłum płynął pomiędzy straganami, smakołyków nie brakowało, Compagnia per non perir d’inedia bawiła jak zawsze do łez. Kto był ten wie, kto nie – ten może tylko żałować.
Przed nami jeszcze dwie niedziele, więc jeśli macie taką możliwość przybywajcie do Marradi.
Październik prawie na półmetku
Przez cały tydzień pogoda ma nas tak pięknie mamić. Słońce, złoto, ciepło – jednym słowem cudnie.
Potem ma się już robić nieco chłodniejsza jesień – dokładnie od przyszłego poniedziałku, kiedy mam wyruszać na kolejny marsz…
Nie będę się jeszcze tym zamartwiać, bo przez tydzień to się wszystko może wydarzyć. Będę natomiast wizualizować piękne słońce, obłęd kolorów winnic i inne cudowności jesiennej Toskanii. Jeśli jednak pogoda się uprze i postawi na NIE, to trudno. W końcu po to wymyślono kurtki przeciwdeszczowe. Dziś upewniłam się, że Towarzyszka mojej nowej podróży też ma do tego podobny stosunek, więc zabiło mi się zdecydowanie lżej na duszy i przejmować się będę.
Niech ten nowy tydzień pięknie nam się pisze.



10 komentarzy
O! Poznaję tę panią z uszkami królika z pierwszego zdjęcia. Byliście razem na koncercie Iron Maiden w Padwie 🙂
Tak tak ta sama pani:)))
Pięknie obie z Lucy wygladacie!🤩😍🥰
Dziękujemy <3
Cieszę się ogromnie, że Lucy wyszła z kokona i jest jej tu więcej. Zrobiło się tutaj dzięki temu jeszcze bardziej domowo i rodzinnie😘.
Ja też. <3 Potrzeba było trochę czasu...
Jaka sliczna Lucy , jaka sliczna Mama !!
Dziękujemy <3
Nie no, Lucy wyglada rewelacyinie. Sorry Kasiu ale na tej fotce, jestes numero due
To ja się bardzo cieszę <3