Dzień zaczyna się ciemną nocą
Mój organizm przestawił się już na zimowy rytm. Teraz chodzę spać z kurami, a dzień zaczyna się dla mnie wtedy, kiedy dla innych jest jeszcze środek nocy.
Niedzielny poranek jest zwykle najmilszy, bo to dzień, kiedy teoretycznie nic nie muszę, a już na pewno nie muszę nic o świcie. Czas na pisanie, na bumelowanie, mój czas. Dziś jednak nim otworzyłam oczy przejęła mnie groza, bo poczułam znajome „tykanie bomby”. „Nie nie nie! – powiedziałam sobie w myślach – błagam, tylko nie zmora!”
Na pół śpiąca zaraz pognałam do apteczki, żeby farmaceutykami zdusić zło w zarodku, co szczęśliwie się udało, choć delikatne pomrukiwania z piekieł dały się odczuwać przez cały dzień.
Po poranku z dreszczykiem wszystko dalej było już fenomenalne – począwszy od widoku, jaki przywitał mnie rano, kiedy wychodziłam na mój niedzielny trekking.
Przydymienie
Fenomenalne było powietrze! Ten słynny październikowy woal, niczym naturalny filtr, który złagodził kontury Apeninów, który schował Lavane w niebycie, który ominął tylko lipy taplające się w złotym porannym słońcu. Aż przystanęłam z wrażenia na ten widok… Moje fotograficzne oko uwielbia to jesienne przydymienie.
Dalej na szlaku przystawałam jeszcze wiele razy, bo wszystko wydawało się cudem – fenomenalnym cudem. Przydymionym cudem. Krople rosy, młody dąbek, soczyście zielona łąka Dyzia, do tego ciepło nawet o poranku – idealny czas nie tylko na wędrowanie, ale też na cieszenie się naszymi kasztanowymi smakołykami.
Kto przybył dziś do Marradi, ten mógł uczestniczyć w kasztanowej sagrze w jej najpiękniejszym wydaniu. Ja sama spędziłam na niej pół dnia, ciesząc się towarzystwem dziecka oraz mniej lub bardziej spontanicznymi spotkaniami, o których więcej oczywiście jutro. Dziś zrobiła się już noc i kury poszły spać, więc żeby tego fenomenalnego dnia nie zakończyć powrotem „sami wiecie kogo”, napiszę już tylko: dobrej nocy!



2 komentarze
Oh jakie ladne zdjecia
Migrena to najgorsza zmora, nawet zduszona w zarodku nie daje o sobie zapomnieć cały dzień. Łączę się w bólu migrenowych ataków i cieszę się, że udało ci się ją pokonać na tyle żeby spędzić udany dzień z dzieckiem.