18 czerwca, 2026

Łabędzi śpiew lip

Zaraz po powrocie z Abruzzo nasz spokój zachwiał się NIECO w posadach. Dopiero dziś - kiedy ten upragniony spokój powrócił, mogę o tym pisać bez trzęsących rąk, choć z oczywistych względów - bardzo enigmatycznie.

Co znajdziesz w tym artykule?

O lipach już ostatni raz w tym roku

Lip w Marradi jest tyle, że czasem żartujemy, że powinniśmy być nazywani miasteczkiem del tiglio, a nie delle castagne. Kiedy więc kwitną lipy ich zapach jest wszędzie, wypełnia każdą szczelinę, każdą komórkę, czuję go w kuchni, w łazience, w cantinie i oczywiście w sypialni, która u mnie przez całe lato ma okno rozdziawione do granic możliwości. Budzić się i zasypiać z tym zapachem jest dla mnie przyjemnością najwyższych lotów.

Nazbierałam już sobie kwiatów lipowych na osłodzenie zimowych dni. Wysuszyłam i szczelnie zapakowałam.

Kiedy wędruję do Marradi zadzieram głowę, żeby nacieszyć się nie tylko ich zapachem, ale też widokiem i brzęczeniem upojonych pszczół.

Szkoda tylko, że pod drzewami zaczyna zalegać coraz grubszy złoty dywan, znaczy to, że zapach tiglio niedługo gaśnie. Ta intensywna słodycz teraz wieczorem i o poranku jest jak ich łabędzi śpiew. 

Toskania z plecakiem Dom z Kamienia blog Kasi Nowackiej

O Toskanii z plecakiem nie pierwszy i nie ostatni raz

Zaraz po powrocie z Abruzzo nasz spokój zachwiał się NIECO w posadach. Dopiero dziś – kiedy ten upragniony spokój powrócił, mogę o tym pisać bez trzęsących rąk, choć z oczywistych względów – bardzo enigmatycznie. Mam nadzieję, że nikt tego znów źle nie odbierze i ta moja enigmatyczność zostanie uszanowana. Na wszystkie opowieści przychodzi właściwy czas. W każdym razie to zachwianie przełożyło się na to, że zupełnie nie miałam głowy do reklamowania mojej czwartej publikacji, w którą włożyłam szczególnie dużo serca, sercem tak naprawdę ta książka została napisana. Paczka z egzemplarzami autorskimi przyszła już kilka tygodni temu, a ja do wczoraj popełniłam chyba tylko jeden, może dwa wpisy na blogu. Ponadto podsyłałam na social mediach to co publikowali o Toskanii z plecakiem inni. 

W końcu wczoraj kiedy płuca znów złapały porządny oddech, zebrałam się, by te kilka słów o mojej najnowszej książce powiedzieć: 

POSŁUCHAJCIE

W tym miejscu chciałabym też znów podkreślić, że każda moja książka miała być czymś więcej niż tylko przewodnikiem. W każdej – a w tej szczególnie – chciałam przemycić jak najwięcej pierwiastka osobistego. Mam nadzieję, że mi się to udało. Sami oceńcie. I znów poproszę – jeśli znajdziecie chwilkę na napisanie kilka słów opinii w sklepach internetowych, sprawicie mi wielką radość. 

Dziękuję i pięknego „przed weekendu”. 

Toskania z plecakiem Dom z Kamienia blog Kasi Nowackiej

Jeden komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Opublikuj komentarz

Chcesz wesprzeć moją twórczość?
Udostępnij w Social Mediach
Facebook
Twitter
Pinterest
WhatsApp

Autorka bloga

Mam na imię Kasia i jestem autorką tego bloga. Jeśli chcesz poznać mnie bliżej, odwiedź stronę "O mnie"
WSPARCIE

Poprzednie wpisy

Archiwum bloga

(Wpisy z lat 2012-2025)​

Wesprzyj bloga

Będzie mi bardzo miło jeśli moją twórczość wesprzesz na PATRONITE. Pisanie książek, prowadzenie bloga, fotografowanie i pokazywanie włoskiego życia jest moją największą pasją. Żeby jednak pozwoliło mi przetrwać i nadal pisać potrzebuję Twojego wsparcia. Będę odwdzięczać się nową treścią i zdjęciami każdego dnia. Dziękuję.
WSPARCIE
Social Media