O lipach już ostatni raz w tym roku
Lip w Marradi jest tyle, że czasem żartujemy, że powinniśmy być nazywani miasteczkiem del tiglio, a nie delle castagne. Kiedy więc kwitną lipy ich zapach jest wszędzie, wypełnia każdą szczelinę, każdą komórkę, czuję go w kuchni, w łazience, w cantinie i oczywiście w sypialni, która u mnie przez całe lato ma okno rozdziawione do granic możliwości. Budzić się i zasypiać z tym zapachem jest dla mnie przyjemnością najwyższych lotów.
Nazbierałam już sobie kwiatów lipowych na osłodzenie zimowych dni. Wysuszyłam i szczelnie zapakowałam.
Kiedy wędruję do Marradi zadzieram głowę, żeby nacieszyć się nie tylko ich zapachem, ale też widokiem i brzęczeniem upojonych pszczół.
Szkoda tylko, że pod drzewami zaczyna zalegać coraz grubszy złoty dywan, znaczy to, że zapach tiglio niedługo gaśnie. Ta intensywna słodycz teraz wieczorem i o poranku jest jak ich łabędzi śpiew.
O Toskanii z plecakiem nie pierwszy i nie ostatni raz
Zaraz po powrocie z Abruzzo nasz spokój zachwiał się NIECO w posadach. Dopiero dziś – kiedy ten upragniony spokój powrócił, mogę o tym pisać bez trzęsących rąk, choć z oczywistych względów – bardzo enigmatycznie. Mam nadzieję, że nikt tego znów źle nie odbierze i ta moja enigmatyczność zostanie uszanowana. Na wszystkie opowieści przychodzi właściwy czas. W każdym razie to zachwianie przełożyło się na to, że zupełnie nie miałam głowy do reklamowania mojej czwartej publikacji, w którą włożyłam szczególnie dużo serca, sercem tak naprawdę ta książka została napisana. Paczka z egzemplarzami autorskimi przyszła już kilka tygodni temu, a ja do wczoraj popełniłam chyba tylko jeden, może dwa wpisy na blogu. Ponadto podsyłałam na social mediach to co publikowali o Toskanii z plecakiem inni.
W końcu wczoraj kiedy płuca znów złapały porządny oddech, zebrałam się, by te kilka słów o mojej najnowszej książce powiedzieć:
W tym miejscu chciałabym też znów podkreślić, że każda moja książka miała być czymś więcej niż tylko przewodnikiem. W każdej – a w tej szczególnie – chciałam przemycić jak najwięcej pierwiastka osobistego. Mam nadzieję, że mi się to udało. Sami oceńcie. I znów poproszę – jeśli znajdziecie chwilkę na napisanie kilka słów opinii w sklepach internetowych, sprawicie mi wielką radość.
Dziękuję i pięknego „przed weekendu”.



Jeden komentarz
Kasiu wyglądasz zjawiskowo.