Poniedziałki
Poniedziałki są teraz trudne… Każdy jeden zimowy weekend był piękny. Czy z wojażowaniem czy bez, czy w butach Hoka, czy na obcasach, czy w dresach czy w kabaretkach, czy z kanapką na szlaku, ze zwykłymi penne w domu czy też z daniem gourmet w przyjemnej trattorii. Nieważne jak, ważne z kim… Te weekendy nas tak rozpieściły, że każdy skok w poniedziałek, to niemal jak skok do lodowatego przerębla.
Z drugiej strony muszę też przyznać, że motywacja do pracy – której oczywiście nigdy mi nie brakowało – teraz wzrosła jeszcze bardziej. Dużo pracy, bo raz, że trzeba zająć myśli, a dwa – trzeba przecież zrealizować plany na przyszłość, które jeszcze nie tak dawno mogłam nazywać tylko fantasmagorią.
Tak czy inaczej te poniedziałkowe rozstania z weekendami bolą jak nie wiem co…
Rozkwit
Kwitnie wszystko na potęgę – magnolie, forsycje, drzewa owocowe, kwiaty świętego Józefa, pęcznieją tulipany i irysy… Zieleń zaczyna coraz śmielej się przebijać w krajobrazie, choć oczywiście na jej pełnię trzeba chwilę poczekać.
Jest dopiero wtorek, a ja już myślę o weekendzie, bo przed nami wojaże z kolejnym nocowaniem w „G”. Nie zdradzę jeszcze gdzie i jak, ale delikatnie uchylę rąbka tajemnicy. Ruszamy do jednego z moich ulubionych miejsc… I dla mnie samo planowanie tej podróży jest już jej początkiem.
Powinno być słońce, powinno być pyszne jedzenie, powinna być zabawa i powinny być znów diwę pary Hoka na szlaku.
Przy okazji takie spontaniczne dziękuję…
Dziękuję za wszelkie słowa i w komentarzach i w prywatnych wiadomościach, słowa pełne radości i wzruszenia z powodu tej drugiej pary Hoka. Szczerze mówiąc nie przypuszczałam, że wzbudzą tyle pozytywnych emocji…
Pięknego dnia!



Jeden komentarz
Oj wzbudzają wzbudzają. Dobrze wiedzieć, że po tylu przeciwnościach wreszcie u Ciebie jest dużo lepiej. No i świetnie się czyta ta historia. Naprawdę.