11 kwietnia, 2026

Krystaliczna sobota

"Popatrz jaka mgła w Romanii!" - na WhatsApp wyświetliło się zdjęcie drogi, o której - gdyby nie zielone drzewa po bokach - można było spokojnie powiedzieć "listopadowa".  "Żartujesz? A tu jest lazurowo!" Lazurowo rzeczywiście było i jest, choć mgła z Romanii próbowała swoje macki zapuścić aż do Marradi...

Co znajdziesz w tym artykule?

Poranek jak kryształ

Poranek w Marradi był kryształowy, nasycony, przeźroczysty i jaskrawy, aż wierzyć mi się nie chciało, że gdzieś indziej, a wręcz całkiem blisko jest zupełnie inaczej. 

„Popatrz jaka mgła w Romanii!” – na WhatsApp wyświetliło się zdjęcie drogi, o której – gdyby nie zielone drzewa po bokach – można było spokojnie powiedzieć „listopadowa”. 

„Żartujesz? A tu jest lazurowo!”

Lazurowo rzeczywiście było i jest, choć mgła z Romanii próbowała swoje macki zapuścić aż do Marradi. Tak czy inaczej – jak wiadomo nie od dziś – z kondycją u mgły jest słabo i te nasze 300 m n.p.m. często przerasta jej możliwości. Na porannych, nikłych mackach się skończyło. Lazur trwa. 

Dwudniowe załamanie pogody zapowiadane jest na wtorek i środę, ale potem znów ma powrócić do nas wiosna, a nawet prawie lato. 

Wiosna w Toskanii blog Kasi Nowackiej

Ostatnia prosta

Po lekcjach usiadłam znów do komputera, ale że, żal mi było tej krystalicznej soboty, więc usiadłam do komputera w ogrodzie. Ostatnie poprawki, ostatnia autoryzacja to już droga przez mękę. Czujność mi się wyłącza co dwie strony. Potem nagle trafiam na jakiś drobniutki błąd i czujność wraca na miejsce, a wzrok robi się jak noktowizor, podczerwień – czy co tam jeszcze może być. Wychwytuje błędy, nieścisłości, niedociągnięcia. 

Do jutra muszę odesłać tekst. A tak naprawdę muszę to zrobić dziś, bo na jutro to oczywiście urodziły się całkiem miłe plany. Plany są też na dzisiejszy wieczór, więc żeby być precyzyjną powinnam dodać: dziś przed kolacją.

Do Marradi dotarli wiosenni Goście. Cieszę się, kiedy ktoś patrząc na moją dolinę mówi – „jak tu pięknie, jak ja cię teraz rozumiem…”  

W tym miejscu zapraszam Was znów do naszej toskańskiej dziczy.  Mój grafik nieco się zagęścił, ale kilka miłych przybytków, którymi mam przyjemność się opiekować, czeka na kolejnych Gości. 

Wszelkie wakacyjne zapytania przysyłajcie proszę mailem. 

***

– Co robisz wieczorem? – pytam przy śniadaniu Mikołaja, bo sobota to wiadomo, że zawsze hulaj dusza. To jedyny wieczór, po którym trajkotanie budzika nie rujnuje poranka. – Mnie oczywiście nie ma – dodaję dla jasności. 

– Pracuję. 

– Jak pracujesz? Wieczorem też? 

– No tak. Do południa robię mur, a potem wracam wieczorem i będę pomagać w kuchni. 

– Biedaku mój! 

Patrzę z czułością na potarganą bujną czuprynę. To wciąż jeszcze mój „Bobas”, bo przecież Bobas zawsze będzie Bobasem. Jestem z niego dumna, bo widzę jak dorośleje, nabiera pewności, uczy się praktycznych rzeczy i jak sam z dumą patrzy na swoje spracowane ręce. Tak, wiem, o spracowanych rękach już było nie raz, ale i dla mnie i dla Mikołaja spracowane ręce są niemal symbolem, godnością, poczuciem bezpieczeństwa, szacunkiem, siłą.

Dobrej reszty soboty! 

Ps. Bardzo możliwe, że usłyszymy się dopiero w poniedziałek, moje wszystkie niedziele zrobiły się ostatnio wyjazdowe. Ale kto wie! 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Opublikuj komentarz

Chcesz wesprzeć moją twórczość?
Udostępnij w Social Mediach
Facebook
Twitter
Pinterest
WhatsApp

Autorka bloga

Mam na imię Kasia i jestem autorką tego bloga. Jeśli chcesz poznać mnie bliżej, odwiedź stronę "O mnie"
WSPARCIE

Poprzednie wpisy

Archiwum bloga

(Wpisy z lat 2012-2025)​

Wesprzyj bloga

Będzie mi bardzo miło jeśli moją twórczość wesprzesz na PATRONITE. Pisanie książek, prowadzenie bloga, fotografowanie i pokazywanie włoskiego życia jest moją największą pasją. Żeby jednak pozwoliło mi przetrwać i nadal pisać potrzebuję Twojego wsparcia. Będę odwdzięczać się nową treścią i zdjęciami każdego dnia. Dziękuję.
WSPARCIE
Social Media