Pasja Drugiej Pary Hoka
Buongiorno po długim majowym weekendzie!
Jak trudno dziś rano było wskoczyć w zwyczajny rytm… Choć tak naprawdę trudne jest to po każdym weekendzie, nie tylko nieco dłuższym majowym.
To był wyjątkowy czas, ale też inny czas, bo tym razem spędzony w większym gronie. Oto nadszedł moment, by poznać kilka bliskich i bardziej bliskich osób Mojej Drugiej Pary Hoka. Nadal lubię używać tego „przydomka”, choć wiadomo, że wraz z publikacją książki, właściwe imię przestanie być tajemnicą.
Ale do rzeczy…
Obydwoje jesteśmy aktywni, żeby nie powiedzieć nadaktywni i każdy ma swoją pasję. Moją – wiadomo – jest trekking, ale Druga Para Hoka dopiero ze mną rozkochuje się w pieszym wędrowaniu, bo tak naprawdę główną pasją jest wyczynowa jazda na rowerze po górach. Tym, którzy znają Marradi i Biorco mogę to bardziej obrazowo przedstawić – na przykład zjazd z Castellone najkrótszym szlakiem.. Ale to w sumie drobiazg.
Bardzo cenię Go za tę pasję, bo to naprawdę wielkie coś i z wdzięczności za przyłączenie się do moich cammini, postanowiłam, że i ja z pedałowaniem spróbuję się zaprzyjaźnić. Oczywiście nic na siłę, ale na pewno warto spróbować, bo ważnym jest, żeby każdy miał przestrzeń na swoją pasję, a pięknie się plecie, jeśli te pasje można współdzielić.
Szersze kręgi
I tak oto On realizuje tę pasję spotykając się kilka razy do roku z grupą przyjaciół na dzień lub dwa. W tym czasie towarzyszki, partnerki robią co im w duszy gra – trekkingują, zwiedzają, relaksują się.
Kiedy dwa tygodnie temu powiedział, że szykuje się rowerowy wyjazd i zapytał czy jestem gotowa na to spotkanie, byłam przeszczęśliwa. To było jak wejście na wyższy poziom wtajemniczenia. Nie robi się przecież wielkiego wejścia i wprowadzenia, jeśli nie jest to ktoś ważny…
I tak oto weekend minął bardzo aktywnie, na rowerach, trekkingowaniu, jedzeniu, na aperitivo, na uzupełnianiu płynów, na zwiedzaniu i relaksie. Byli przyjaciele, ale były też chwilki tylko dla nas.
– A jeśli wyjechalibyśmy już w piątek? – zapytał w poprzedni weekend – tym sposobem sobotnie popołudnie i niedzielę spędzimy z przyjaciółmi, a piątek i sobota rano będą dla nas.
Tak też się stało! W ostatniej chwili wpadła nam nawet do głowy Florencja i tym oto sposobem weekend wypełnił się wspaniałymi wrażeniami, wzruszeniami, śmiechem i wyczynowymi działaniami. Będę o tym bajać jutro i pojutrze, a tymczasem zostawiam wstęp w postaci ROLKI, jeszcze raz dziękuję za tyle dobrych słów z okazji premiery mojej nowej książki i życzę Wam wspaniałego nowego tygodnia!



2 komentarze
Jak to się dobrze czyta… cieszę się, że jest Pani szczęśliwa.
Nie ma to jak wspólna pasja, najlepiej.