Komu mało dreptania
Poniedziałek i wtorek jeśli chodzi o pogodę w dolinie rzeki Lamone były ostatnimi podrygami lata. W środę nadciągnęły deszcze, które temperaturze prawie letniej bezlitośnie dały po łapach. I tak dziś choć wróciło słońce, w powietrzu czuć już jesień. To jest ten pierwszy dzień, kiedy nawet jeśli by się bardzo chciało, nie ma jak udawać, że zmiana pory roku nas nie dotyczy.
Nim jednak ta jesień nastała, ja w letniej aurze wróciłam na szlak i to na szlak nie byle jaki, bo do mojej ukochanej Świątyni Dumania. Wróciłam tam z jedną z moich przyjaciółek, z którą zwykle szalejemy na parkiecie. Tym razem nie było nocnych hulanek, tylko wspólne dreptanie, razem noga w nogę, żeby dać piękny początek prawdziwym treningom.
W czasie jednego z popołudniowych, sierpniowych aperitivo, kiedy kolejny raz rozwodziłam się nad tym, jak to pięknie jest wędrować, zapaliła się w dziewczynach iskra, żeby też ze mną powędrować w długi marsz.
Wychodzi więc na to, że wiosną znów wrócę na Via degli Dei, a przez najbliższe miesiące będę inspiratorką, trenerką, towarzyszką i wspomaganiem jeśli chodzi o przygotowanie formy.
Październikowe cammino
Tymczasem ja sama przygotowuję się już mentalnie do październikowej wędrówki, która będzie spacerkiem w porównaniu dwóch ostatnich wypraw, ale spacerkiem bardzo widowiskowym i do tego w miłym towarzystwie, na co już się bardzo cieszę.
Chciałabym, żeby w mojej nowej książce każdy znalazł coś dla siebie – nie tylko szlaki naszpikowane adrenaliną i nieludzkim potem. Przede wszystkim chciałabym zarazić szerszą publiczność miłością do powolnego wędrowania.
To jest wyjątkowy styl podróżowania, który uzależnia, który może być terapią, który pozwala w pełni docenić radość z każdej chwili drogi, kiedy nic nie umyka, kiedy celebruje się każdy krok.
Poza tym moim dreptaniem, w głowie zalągł się też pomysł – a raczej wyklarował – na kolejną książkę. Zakochałam się w tym pomyśle i chciałabym go zacząć realizować, jak tylko skończą się trekkingi. Książka zupełnie inna, ale też bardzo moja. Chciałabym tylko w tym wszystkim być przez wydawców traktowana bardziej na serio, bo jeśli tak dalej pójdzie umrze we mnie ostatnia nadzieja na ludzką przyzwoitość.
Dobrego dnia!



2 komentarze
Regularne spacerowanie jest dobrym i zdrowym nawykiem. Dobrze dawać taki przykład, też spaceruję, ale wtedy zapominam o technologii.
Hmmm
Powolne wędrowanie to chyba nie jest w Twojej naturze
Ale rzeczywiście Apeniny oglądane w czasie wędrówki swoim tempem są piękne, wycieczka na Gamognę nas o tym przekonała
Jestem ciekawa Twojej kolejnej książki, ale również tych następnych
Pozdrawiam wszystkich serdecznie 😘😘😘😘😘