Odnowienie "przyjaźni" z budzikiem
Wzięłam do ręki telefon, żeby ustawić budzik na sobotnie pianie koguta. Przeskoczyłam godziny, zostawiając tak jak było godzinę piątą – to pamiątka po tym jak jechaliśmy kilka dni temu do Florencji, a minuty z 45 przestawiłam na 00 i zaraz też pacnęłam się w czoło, bo niewiele brakowało, a zostawiłabym L – jak lunedì czyli poniedziałek, zamiast S – jak sabatoczyli sobota. Chwilę potem pacnęłam się jeszcze raz, ścisnęło mnie z żalu w dołku i zaraz palec dostukał M, M, G, V…
Martedì, mercoledì, giovedì i venerdì – wtorek, środa, czwartek piątek. Skończył się czas, kiedy budzik ustawiałam tylko od czasu do czasu…
Rozpacz mnie ogarnęła! Miałam ochotę się rozpłakać. I to już pal sześć to lato – o lecie zaraz kilka słów – ale to, że zaczyna się już ostatni rok licealny mojego dziecka.
Robi się zimno...
W piątek jak tylko przestało wreszcie padać, poszliśmy na spacer w stronę Campigno. Lato zostało zmiecione z powierzchni ziemi z bezpardonową brutalnością w ciągu jednej nocy.
– Jak mi jest zimno! – wysyczałam przez zęby.
– Jest tak dobrze… – rozczulał się Mikołaj.
– Wcale nie jest dobrze, wszystko mnie boli z zimna, nawet głowa mnie już ćmi od zaciskania mięśni i spinania się.
– Ale teraz jest chłodno i może mieć na sobie długie jeansy i bluzę i jest mu dobrze. W wcześniej był w samych majtkach, nic nie robił, a i tak lepił się od potu i co mógł zrobić dla ochłody??
– Mógł sobie zejść nad rzekę i schłodzić stopy w wodzie.
A teraz może wrócić do domu i zrobić sobie herbatki. A w ogóle to Norwegii było zimniej.
– Mnie to już było zimno od samego patrzenia na twoje zdjęcia…
Poboczem drogi sunął gigantyczny ślimak…
– Popatrz. Nie wiadomo co to. Pół ślimak pół wąż.
– Dobrze, że go nie zdeptaliśmy, zlewa się z asfaltem.
Takiemu ślimakowi to pewnie wszystko jedno czy lato czy jesień… A ja mam żal, że to lato nie poszło sobie jakoś tak bardziej powoli, bezboleśnie. Jednak w naszym klimacie mogłoby sobie trwać przez jeszcze dobre dwa miesiące. Przecież rok temu, dwa lata temu w tym czasie miałam śluby i panował jeszcze najprawdziwszy upał, a teraz? Letnia garderoba schowana i wracają do łask skarpetki do spania…
Ostatni wakacyjny weekend
Ostatnie dwa dni wakacji zapowiadają się bardzo intensywnie. W połowie spędzimy je razem – i to nawet razem we troje, a to jest dla mnie najlepszą osłodą jesiennej rozpaczy, w połowie natomiast osobno i to moje osobno mam nadzieję, że się uda, to znaczy, że Mario będzie w formie, bo już w niedzielę jedna z moich ulubionych fest w całej okolicy! Ciekawe czy ktoś pamięta…
A zatem na mnie już czas, bo pociąg zaraz wjeżdża na peron. Pięknego dnia! Pięknego weekendu!
SPĘDZIĆ to po włosku PASSARE


