11 października, 2025

Agonia modliszki

Odkładam nikona. Robi się jakoś poważnie i nastrojowo. Obydwie patrzymy jak modliszce co jakiś czas drga to jedna, to druga kończyna. Lucy dojada lody, ja dopijam prosecco, a modliszka wciąż jeszcze nie wydała ostatniego tchnienia. W końcu wstajemy, Lucy układa ją z namaszczeniem na dłoni i wracamy do domu.

Co znajdziesz w tym artykule?

Modliszka

Siedzimy z Lucy przy stoliku przed Barem Centrale. Jest piękne październikowe popołudnie, które bawi się trochę w lato. Lucy zajada lody o smaku orzechów laskowych i kasztanów, ja sączę ulubione prosecco, a między nami na stoliku wielka zielona modliszka umiera targana co jakiś czas konwulsjami. 

– Wiesz, że gdybyś naprawdę chciała być wobec niej humanitarna, to byś ją po prostu dobiła. Po co ona się tak męczy? 

– Zwariowałaś! – odpowiada Lucy – ona nie jest ani chora, ani poturbowana. Jakby miała flaki na wierzchu to bym ją dobiła. Ona przecież z godnością w starości umiera, już tylko drgają jej ostatnie nerwy. Trzeba jej pozwolić w spokoju odejść.

– Serio? – dziwię się i zaraz wyciągam Nikona, żeby sfotografować dramatyczną scenę.

– Co ty robisz? – oburza się córka – co ty BBC jesteś, że szukasz chwytliwych kadrów. 

– Tak tylko chciałam, bo to niemal poetyckie. 

– Tak, tak dla BBC też mały zraniony słonik jest poetycki. 

Odkładam nikona. Robi się jakoś poważnie i nastrojowo. Obydwie patrzymy jak modliszce co jakiś czas drga to jedna, to druga kończyna. Lucy dojada lody, ja dopijam prosecco, a modliszka wciąż jeszcze nie wydała ostatniego tchnienia. W końcu wstajemy, Lucy układa ją z namaszczeniem na dłoni i wracamy do domu.

Tuż obok tabliczki Biforco, Modliszka kończy swój żywot. 

Dom z Kamienia blog Kasi Nowackiej

Lipy październikowe

Pierwsze są do zielenienia się i pierwsze do złocenia. Lipy to w Marradi prawdziwy spektakl. Teraz wzdłuż via Francini zrobiło się bursztynowo. To samo przed barem Biforco. Między nimi wciąż trwają cyklameny. Piękny czas. Jutrzejsza festa zapowiada się w iście spektakularnej oprawie. Kto może właśnie teraz do Marradi zawitać, ten będzie mógł cieszyć się sagrą w najpiękniejszym wydaniu.

Ja natomiast cieszę się dzieckiem, cieszę słońcem, cieszę chwilkami dającymi nadzieję na lepsze. 

Dobrego wieczoru!

Jeden komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Opublikuj komentarz

Chcesz wesprzeć moją twórczość?
Udostępnij w Social Mediach
Facebook
Twitter
Pinterest
WhatsApp

Autorka bloga

Mam na imię Kasia i jestem autorką tego bloga. Jeśli chcesz poznać mnie bliżej, odwiedź stronę "O mnie"
WSPARCIE

Poprzednie wpisy

Archiwum bloga

(Wpisy z lat 2012-2025)​

Wesprzyj bloga

Będzie mi bardzo miło jeśli moją twórczość wesprzesz na PATRONITE. Pisanie książek, prowadzenie bloga, fotografowanie i pokazywanie włoskiego życia jest moją największą pasją. Żeby jednak pozwoliło mi przetrwać i nadal pisać potrzebuję Twojego wsparcia. Będę odwdzięczać się nową treścią i zdjęciami każdego dnia. Dziękuję.
WSPARCIE
Social Media