28 września, 2025

Elba i jej Grande Traversata – ETAP 2

W końcu dotarłyśmy do punktu, gdzie oficjalnie zaczynał się drugi etap GTE i zostawiając za sobą Porto Azzurro vel Rosso znów omotane w chmury, ruszyłyśmy dziarsko przed siebie wygodną, szutrową drogą.  Po lewej stronie niebo coraz bardziej zaciągało się szarościami, ale pokrzepiałyśmy się myślą, że nad przeciwległym wybrzeżem, nad Procchio, do którego zmierzałyśmy majaczył czysty błękit.

Co znajdziesz w tym artykule?

Wymarsz z Porto Azzurro

Po burzowej nocy wydawało się, że dzień obudził się spokojny, ale szybki rzut oka na prognozy, którym nawiasem mówiąc, trudno było ufać, uświadomił nam, że będziemy musiały nieco opóźnić wymarsz. 

Zjadłyśmy wcześnie śniadanie i o 8.00 byłyśmy już na przystanku autobusowym Capoliveri Lido, żeby przedostać się do Porto Azzurro i stamtąd dopiero ruszyć pieszo – szlak GTE porzuciłyśmy kilka kilometrów przed Porto Azzurro, a wędrówka asfaltem bez pobocza przy sporym ruchu wcale nam się nie uśmiechała.

Pierwszy deszcz dopadł nas już kiedy czekałyśmy na autobus. Potem na chwilę odpuścił i pozwolił nam spokojnie pospacerować po Porto Azzurro.

Przed wyruszeniem w drogę musiałyśmy przystanąć w markecie i zaopatrzyć się w wodę i prowiant. Brak wody niemal na całym szlaku GTE – to coś o czym trzeba szczególnie pamiętać.

W momencie kiedy wchodziłyśmy do miejscowego conadu, z nieba znów lunęło. Lunęło i przestać nie chciało, a zatem po zakupach skryłyśmy się w pobliskim barze i czekałyśmy, aż armagedon pogodowy się przewali.

Ostatecznie z Porto Azzurro wyruszyłyśmy dopiero grubo po 10.00. Nawiasem mówiąc uważam, że Porto Azzurro powinno nazywać się Porto Rosso, bo kiedy pada, deszcz zmywa czerwoną ziemię aż do portu barwiąc całą zatokę na rudo rdzawy kolor. 

Grande Traversata Elbana - trekking wyspa Elba, Dom z Kamienia
Grande Traversata Elbana - trekking wyspa Elba, Dom z Kamienia
Grande Traversata Elbana - trekking wyspa Elba, Dom z Kamienia
Grande Traversata Elbana - trekking wyspa Elba, Dom z Kamienia
Grande Traversata Elbana - trekking wyspa Elba, Dom z Kamienia
Grande Traversata Elbana - trekking wyspa Elba, Dom z Kamienia

Deszcz

Dzień wcześniej miły człowiek w hotelu tłumaczył nam, jak mamy wbić się znów na szlak, żeby iść wygodniejszą trasą. Mimo jego – wydawało się – jasnych wskazówek – coś musiałyśmy jednak poplątać, w czym wsparła nas aplikacja i wylądowałyśmy na trasie, o której można było powiedzieć wszystko, ale na pewno nie to, że była wygodna. 

W końcu jednak dotarłyśmy do punktu, gdzie oficjalnie zaczynał się drugi etap GTE i zostawiając za sobą Porto Azzurro vel Rosso znów omotane w chmury, ruszyłyśmy dziarsko przed siebie wygodną, szutrową drogą. 

Po lewej stronie niebo coraz bardziej zaciągało się szarościami, ale pokrzepiałyśmy się myślą, że nad przeciwległym wybrzeżem, nad Procchio, do którego zmierzałyśmy majaczył czysty błękit.

Grande Traversata Elbana - trekking wyspa Elba, Dom z Kamienia
W końcu jednak dotarłyśmy do punktu, gdzie oficjalnie zaczynał się drugi etap i zostawiając za sobą Porto Azzurro vel Rosso znów omotane w chmury, ruszyłyśmy dziarsko przed siebie wygodną, szutrową drogą.  Po lewej stronie niebo coraz bardziej zaciągało się szarościami, ale pokrzepiałyśmy się myślą, że nad przeciwległym wybrzeżem, nad Procchio, do którego zmierzałyśmy majaczył czysty błękit.
W końcu jednak dotarłyśmy do punktu, gdzie oficjalnie zaczynał się drugi etap i zostawiając za sobą Porto Azzurro vel Rosso znów omotane w chmury, ruszyłyśmy dziarsko przed siebie wygodną, szutrową drogą.  Po lewej stronie niebo coraz bardziej zaciągało się szarościami, ale pokrzepiałyśmy się myślą, że nad przeciwległym wybrzeżem, nad Procchio, do którego zmierzałyśmy majaczył czysty błękit.

Ponieważ nasz wymarsz był mocno opóźniony, już po niecałych dwóch godzinach drogi obudził się w nas głód, więc korzystając z „niepadania” przysiadłyśmy w pierwszym dogodnym miejscu pomiędzy oliwkami i drzewami figowymi i zjadłyśmy nasze conadowe pizze.

Według aplikacji chwilę potem miała się zacząć największa tego dnia wspinaczka. Nim jednak do niej dotarłyśmy, musiałyśmy skapitulować i przyodziać się w ortaliony, bo szara masa znad Porto Azzurro rozlała się wgłąb wyspy. 

Drugi etap GTE jest zdecydowanie najmniej widowiskowy. Miał być też najkrótszym i najlżejszym i tak jest w istocie, więc ostatecznie cieszyłyśmy się, że prognozy pogody zupełnie się nie sprawdziły i deszcz towarzyszył nam właśnie drugiego dnia. 

Jak tylko pokonałyśmy całą „podgórkę”, skąd otworzył się wreszcie widok na Portoferraio, czyli na północny brzeg, korzystając z bezdeszczowego momentu, rozsiadłyśmy się na szlaku i wypiłyśmy zasłużone piwo. Mimo deszczu powietrze było ciepłe i parne, co w połączeniu z ortalionami na skórze sprawiało doskonałe warunki do siódmych potów. 

Grande Traversata Elbana - trekking wyspa Elba, Dom z Kamienia
Grande Traversata Elbana - trekking wyspa Elba, Dom z Kamienia

Zdjęć w aparacie z drugiego dnia mam naprawdę garstkę. Zdecydowanie wygodniej było uwieczniać momenty telefonem – dlatego tu zostawiam pamiątkową ROLKĘ

Drugi etap nas znużył i to nie za sprawą towarzyszącego przez większość czasu deszczu. W porównaniu do pierwszego dnia, ten był zdecydowanie bardziej ubogi w zapierające dech widoki.

Ostatecznie też trasa nie była tak krótką jak powinna, bo przez drugie tego dnia zgubienie szlaku musiałyśmy nadrobić kilka kilometrów.  Tym razem jednak nie była to nasza nieuwaga, tylko rozkraczone auto z przyczepą kempingową austriackich turystów, które perfekcyjnie zasłoniło odbicie GTE z głównej drogi. 

Najtrudniejszym technicznie momentem, była już sama końcówka trasy – schodzenie do Procchio – która wymagała bardzo skupionej uwagi i napiętych mięśni, żeby nie sturlać się na łeb na szyję i nie powykręcać kostek. 

Na to ostatnie schodzenie mogłyśmy na szczęście zdjąć już z siebie ortaliony. Niebo znów zaczęło się przecierać i kiedy dotarłyśmy do Procchio, zrobiło się bardzo przyjemnie, a wieczór tego dnia podarował nam dodatkowo spektakularny zachód słońca. 

Znów zameldowałyśmy się w hotelu – chyba najmilszym ze wszystkich i odstrojone w sukienki poszłyśmy na kolację, która zakończyła się nocną kąpielą w morzu. 

Mam wrażenie, że mój marsz GTE był nie tylko wyzwaniem trekkingowym, ale też spuszczeniem ze smyczy wewnętrznego dziecka. Wolność i swoboda to jedne z najpiękniejszych rzeczy, jakie można sobie podarować.

CDN…

Dobrej niedzieli! 

Grande Traversata Elbana - trekking wyspa Elba, Dom z Kamienia

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Opublikuj komentarz

Chcesz wesprzeć moją twórczość?
Udostępnij w Social Mediach
Facebook
Twitter
Pinterest
WhatsApp

Autorka bloga

Mam na imię Kasia i jestem autorką tego bloga. Jeśli chcesz poznać mnie bliżej, odwiedź stronę "O mnie"
WSPARCIE
Archiwum bloga

(Wpisy z lat 2012-2025)​

Wesprzyj bloga

Będzie mi bardzo miło jeśli moją twórczość wesprzesz na PATRONITE. Pisanie książek, prowadzenie bloga, fotografowanie i pokazywanie włoskiego życia jest moją największą pasją. Żeby jednak pozwoliło mi przetrwać i nadal pisać potrzebuję Twojego wsparcia. Będę odwdzięczać się nową treścią i zdjęciami każdego dnia. Dziękuję.
WSPARCIE
Social Media