Październik jak malowany
Nareszcie październik doprowadził się do ładu i po kilku dniach łzawego zimnego wstępu wygląda jak toskański październik. 22 stopnie, słońce, lekko zmieniające kolor Apeniny, delikatny woal w powietrzu i smak kasztanów.
Minione noce były zimne, więc krzaki pomidorów niestety szlag trafił i pewnie już tylko pojedyncze sztuki uda się jeszcze zebrać. Trochę krótko w tym roku. Pamiętam jak rekordowo pomidory trwały kiedyś do grudnia…
Zaraz więc z pomidorów zrezygnujemy i miejsce naszej ulubionej letniej sałatki „pomidory, brzoskwinia, mięta i szalotka”, zastąpi radicchio z pomarańczą…
Idę do domu Via Francini, w torbie mała torebeczka słodkich smażonych tortelli z kasztanami. Dla Mikołaja – dla jasności. Tortelli tak słodko pachną. Są jeszcze lekko ciepłe. No dobrze jednym się poczęstuje… Och! I dwa nikomu nie zaszkodzą…
Zjadam trzy. Reszta dla dziecka. Takie to dobre. Takie październikowe. Takie nasze, marradyjskie.
Sprostowania odnośnie trudów
Piszę i kasuję, piszę i kasuję i sama nie wiem jak temat ująć, żeby jednak prywata została prywatą, ale żeby to i owo wyjaśnić.
Rozwód.
Trudny temat.
Dla mnie ten trud nie jest związany z samą czynnością prawną, dziś to tylko formalność. Dziś to już ulga.
Sama przecież ten trud od ponad dziesięciu lat niosę na barkach i powtarzam jak mantrę „dam radę”. Trudem jest wychować w pojedynkę dzieci, trudem jest łamać sobie głowę jak rozwiązać pewne sprawy, trudem jest pracować sześć dni w tygodniu, żeby na wszystko wystarczyło, trudem jest przejście tranzycji dziecka, kiedy jako rodzic mierzymy się z tym w pojedynkę, trudem jest rozładowanie peletu, pomalowanie mieszkania, trudem jest kupno samochodu i ratowanie dzieci z różnych opresji, trudem jest „ogarnąć” w życiu milion rzeczy na raz – trudem jest zrobić to w pojedynkę.
Rozwód – mam nadzieję już za chwilę – jest ulgą, bo wolność po tych latach ma dla mnie chyba największą wartość. Rozwód niczego tu nie zmienia, jest tylko postawieniem kropki na końcu długiego, bolącego zdania.
To zatem, że teraz jest trudno, to żadna nowość. Problemem jest niestety moja ufność do ostatniej chwili, moja wiara w resztki przyzwoitości, która w tych dniach została zmieciona z siłą bomby atomowej. Chwilowo więc – wybaczcie – jest mi trudno, ale będzie lepiej, musi być, bo przecież każda karma kiedyś wraca, to co złe się kończy, a ja wciąż mam nadzieję, że będzie jeszcze bardzo dobrze!
Wciąż ktoś mnie pyta – „jak jest?” A ja niezmiennie odpowiadam – „dam sobie radę”, bo przecież dam, innego wyjścia nie ma. Jestem tylko tym dawaniem sobie rady mocno w ostatnich latach zmęczona.
Trochę wyszło zawiło i enigmatycznie, ale to tak tylko dla krztyny jasności szanując jednocześnie rodzinną prywatę. Proszę o wyrozumiałość, dobą energię i zaklinanie rzeczywistości, żeby to co dobre, nabrało wiatru w żagle.
Pięknego dnia!



8 komentarzy
Dla mnie Kasiu nie bardzo enigmatycznie . Cztery rozwody w rodzinie i o odrobinie przyzwoitości , niestety , nie było mowy . Karma wraca , to pewne ! A Tobie Kasiu droga życzymy ,żeby wszelkie dobro tego świata spłynęło na Ciebie ! Żebyś odetchnęła pełną piersią i wolna ruszyła do przodu . I wiedz ,że nie jesteś sama ! We love you ,M i J
I kropka… Znając Was tyle lat powinnam powiedzieć: „nie wierzę, no nie wierzę!”. Ale do tego wszystkiego, znam Ciebie, rany boskie to już 13 lat! Dzień w dzień, dzień w dzień (no, może małe przerwy, gdy nie ma mnie w domu, ale szybko nadrabiam po powrocie 🙂 I prawdę mówiąc, bez względu na powody, boli mnie to, nie mniej niż Ciebie. Ale kochana, głowa do góry! Bo to Ty jesteś wspaniałą osobą, matką, kobietą, przyjaciółką. Pośladki zwarte, cycki do góry i do przodu!. Pozdrawiam i pocieszam. Byłam kiedyś w podobnej sytuacji i świat się nie skończył, wprost przeciwnie: otworzył przede mną nowe drzwi. Hanka
A kto da radę jak nie Kasia! Głowa do góry, śmieci posprzątać i do przodu!
Bardzo dobrze powiedziane. Popieram. H.
Twój wpis zachwyca obrazami października i tym, jak potrafisz łączyć codzienne smaki i uroki jesieni z refleksją nad życiem i trudami osobistymi. Czy też czujesz, że małe radości, jak kasztanowe tortelli czy zmieniające się kolory liści, potrafią dodać siły w trudnych chwilach?
Kasiu, jesteś bardzo dzielna i silna. Życzę by to wszystko szybko minęło, by nadszedł spokój, a wszystkie ścieżki się wyprostowały ❤️
Kasiu kochana. Nie takie przeszkody już pokonałaś. Życzymy Ci wszystkiego co najlepsze. Głowa do góry i ,,Uśmiechnij się ,jutro będzie lepiej ” .Najmocniejsze przytulaski!!!
Do trzech razy sztuka! Ten trzeci bedzie najlepszy. Wszystko co dobre jeszcze przed Tobą! Dasz radę.