Kiedy ktoś się pojawia
Największym życiowym zaskoczeniem jest dla mnie to, że czasem, nagle, zupełnie niespodziewanie, nie wiadomo skąd, pojawia się Ktoś, kto potrafi z nas wydobyć najlepszą wersję nas samych. I to właśnie jest chyba miarą wyjątkowości tego Kogoś, bo przecież wcześniej to czy tamto wydawało się zupełnie niemożliwe, a teraz przychodzi całkowicie naturalnie.
Każdego dnia zamyślam się nad tym, że to, co mnie spotkało jest naprawdę wyjątkowe i nie zdarza się każdemu. Naturalną konsekwencją tego jest to, że dla wielu innych osób jest mnie teraz mało i być może niektórzy mają nawet o to żal. Tak tylko przypuszczam, tak podpowiada mi enty zmysł.
Chciałabym mieć tylko nadzieję na to, że zostanę zrozumiana. Przez lata, długie lata byłam przede wszystkim dla innych. Teraz staram się być dla siebie, czy też raczej dla nas, bo to bycie dla nas jest najpiękniejszym, co mnie w życiu spotkało.
O ile bardziej ubogie byłoby moje życie – choć przez lata wmówiłam sobie, że samej jest mi przefantastycznie – gdybym się wtedy nie popatrzyła, gdyby nie to jedno spojrzenie, gdyby On nie został Moją Drugą Parą Hoka. Będę tu nadal tego określenia używać, choć przy pisaniu książki wzruszałam się za każdym razem pisząc jego prawdziwe imię. On ma przecież imię.
Weekendowo znów
Weekend już się z nami wita, choć sobotni poranek jest zawsze pracujący. Wyglądamy jutrzejszego wieczoru z niecierpliwością, bo będzie to moment niczym przejście po czerwonym dywanie na filmowej gali. Oby tylko był aplauz, zamiast wygwizdania…
W niedzielę natomiast już teraz zapraszam Was na godzinę 15.00 do wysłuchania mojej rozmowy z Justyną Godz w programie La Pausa Italiana w radio 357. Będę bajać o wędrowaniu, o plecaku, o podróżowaniu i kto wie o czym jeszcze. Jeśli zatrzymacie się, żeby mnie posłuchać, będzie mi bardzo miło.
Przy okazji dziękuję już teraz za Wasze opinie o mojej książce, za życzliwe komentarze, za wsparcie – to jest dla mnie wielka siła. Wasze słowa mają moc!
Pięknego weekendu!



7 komentarzy
Skończyłam, z żalem ze już koniec wędrowania, dziękuję, było pięknie,jutro jadę w kierunku UMBRII tak w realu, w czasie podróży będzie czas na rozmyślania i na zachwyt Italią po raz kolejny. Pani Kasiu, książka wspaniała, poprzednie zresztą też, dziękuję, czekam na następne, życzę pięknych dni w towarzystwie Drugiej Pary Hoka, który ma też imię całkiem fajne, kto jest ciekawy niech kupi książke, dowie się…
Bardzo bardzo dziękuję <3
Mój egzemplarz dotarł dzisiaj i „zaczął się czytać”:) Pięknie się z Tobą podróżuje, Kasiu, nóżki nie muszą pracować, a słowa ubierają najpiękniejsze widoki;) To moja kolejna wyprawa z Tobą, każda inna, wyjątkowa, emocjonalna. Książka jest pięknie wydana, świetnym pomysłem jest mapa ze szlakami, a wielkim atutem niesamowite zdjęcia. Ze względów zdrowotnych nie mam już szans na realne podróżowanie, ale tak plastycznie wszystko opisujesz, że wyobraźnia łatwo daje radę to przetworzyć na obrazy. Pięknie dziękuję i serdecznie pozdrawiam Współwędrowniczki oraz Drugą Parę Hoka (tak, wiem, że ma imię, ale ten przydomek tak ładnie pasuje).
Wzruszyłam się <3 Dziękuję
Spózniliśmy sie , niestety i szanse na podróż do wymarzonej Italii już są zerowe . Ale , mamy tez szczęscie , że lata temu , przez szczęśliwy przypadek , trafiliśmy na Twój blog , Kasiu . I dzieki temu , dzieki Twoim opowieściom , cudownym zdjęciom , ksiązkom , żal za utraconą Italią jest do zniesienia . I jeszcze , najważniejsze , pilnuj swojego szczęscia i nie wypuszczaj z rąk a bliscy , przyjaciele , my wszyscy wiemy ,że zasługujesz jak mało kto na ogrom szczęścia które Ciebie , Was spotkało ! Love , love M i J
Ściskam Was mocno i dziękuję za wszystko <3
Witaj Kasiu
Bardzo bardzo sie ciesze ,ze jestes szczesliwa i ze pomyslalas tez o sobie Zycze Wam wszystkiego dobrego i nie przejmuj sie zlosliwymi komentarzami ,jezeli takie sa Najwazniejsze ze Ty czujesz sie szczesliwa Pozdrawiam serdecznie
Alicja