Prezydent zamiast króla
„Czy ty kochanie już dojechałeś? Wszystko ok?” – napisałam około południa przejęta czy ten mój Bobas dotarł bez problemu do Ravenny.
„Czeka na króla” – przyszła zaraz odpowiedź i na dowód załączone było zrobione wśród gapiów zdjęcie.
Cały Mikołaj!
– I co? Udało ci się zobaczyć króla? – zapytałam wieczorem, kiedy już dotarł do domu i zapewnił, że sam test poszedł dobrze.
– Nie, ale widziałem Mattarellę.
Test zaliczył, choć jak sam zapewnił wynik nie miał tu wielkiego znaczenia, bo na wybrany przez niego kierunek i tak jest ilość miejsc otwarta. Łatwo więc można wydedukować, że Mikołaj ani na prawo, ani na medycynę się nie wybiera. Ja natomiast jego wyboru w duszy bardzo mu zazdroszczę. Tak pozytywnie – rzecz jasna!
Kwietniowy Gość
Do Domu z Kamienia zawitała Dobra Dusza. Próbujemy się doliczyć ile to już lat. Człowiek zaczyna się gubić. Wydaje nam się, że to było ledwie wczoraj, że blog, że dzieci, że stary dom, że flaming na rzece Lamone… Tymczasem lata mijają, dekady przechodzą do historii, dzieci rosną, my się zmieniamy (tylko trochę i tylko na lepsze), a nasze spotkania, choć dosyć rzadkie wciąż są wzruszającym, radosnym wydarzeniem.
Każde bycie Gości w Marradi czy Biforco zaczyna się w barze. Nie mogło być inaczej również i tym razem. Siedzieć do wieczora i przy kieliszku prosecco snuć na zmianę opowieści, cieszyć się ciepłym, kwietniowym słońcem, to chwila, na którą się czeka i za którą się potem tęskni.
Nie byłabym sobą, gdybym przy tej okazji znów nie wyraził na głos – jak wielkie bogactwo dał mi blog – wirtualny Dom z Kamienia jest pełen wspaniałych ludzi. Niektóre osoby, które przez to moje codzienne pisanie stanęły na mojej drodze są prawdziwym skarbem.
Oczywiście w tak intensywne dni brakuje czasu na pisanie, bo są rzeczy ważne i ważniejsze. Pisanie tradycyjne oczywiście było, bo Notes jest przy mnie zawsze, a na wydmie smaganej wiatrem, kiedy M. cieszyła się popołudniową drzemką, mnie dopadła nieznośna potrzeba wprawienia w ruch długopisu.
O tym jak piękny miałyśmy dzień już jutro więcej słów, a dla niecierpliwych mały przedsmak na moich social mediach – jak zawsze!
Dobrej nocy…



Jeden komentarz
Tak, tak, stanęłam na Twojej drodze tak dawno temu. Szkoda, że tylko wirtualnie… Pozdrawiam. Hanka