15 listopada, 2025

Poślizg

Rankiem, jak tylko Mikołaj usłyszał mnie w kuchni, zaraz przydreptał do mnie i te swoje 190 centymetrów schował pod moje skrzydła. Był jak "mały" przestraszony szczeniaczek. Świat może się walić na głowę, ale uścisk mamy nadal potrafi czynić cuda. 

Co znajdziesz w tym artykule?

Na dobry początek spokojnego weekendu

Siedzę w barze z moimi marradyjskimi Gośćmi, kiedy na telefonie wyświetla się połączenie od Mikołaja. 

– Mama! – odzywa się po drugiej stronie telefonu Mikołaj zaszlochanym głosem – rozpaczliwie łapie oddech, ale słowa nie przechodzą mu przez gardło. 

– Mikołajku! Co się stało??? – nogi mi się uginają i oblewa mnie zimny pot. 

– Wpadłem w poślizg. Przepraszam, przepraszam! 

– Boże… – mam wrażenie, że zaraz zemdleję. – Czy ty jesteś cały? Czy nic ci się nie stało? Dzieciaku za co ty mnie przepraszasz??? 

– Nie, ja nic. Ale nie wiem jak auto. Wyleciałem na zakręcie z drogi. Nie wiem jak to się stało. Przepraszam.

– Na pewno nic ci nie jest? – próbuję jak tonący chwycić się włosa spokoju i trzymać nas dwoje. Czuję się jak ta matka w spadającym samolocie, która najpierw ma założyć maskę tlenową sobie, potem dziecku. Mikołaj jest rozdygotany – czy ty wydostałeś się z auta? 

– Tak. Szyba jest wybita. Drzwi wgniecione. Ale nie wiem jak reszta. Ja połączę się na video to mama zobaczy. 

Mikołaj pokazuje miejsce zdarzenia. Prawdopodobnie popękany i wybrzuszony asfalt na górskiej drodze sprawił, że Mikołaj stracił panowanie nad kierownicą. 

W głowie przewija mi się film z najczarniejszymi scenariuszami. Mogło być tam drzewo… Mógł być słup… Mogło być też inne auto… Nie było. Była tylko wysoka trawa i krzaki.

– Mam prawie rozładowany telefon. Zadzwonię do taty Cateriny. 

– Dzwoń natychmiast. 

Trzymam przez chwilę fason przed Gośćmi, ale zaraz się żegnam, bo czuję, że zemdleję. 

Po kilku minutach znów rozmawiam z Mikołajem. Ojciec Cateriny, którego już nie pierwszy raz powinnam ozłocić, jest w drodze do mojego dziecka. Nim zapada zmierzch wyciągają auto z krzaków. Okazuje się, że przedziwnym cudem uszkodzone są tylko drzwi kierowcy i wybita szyba.  

Dziś obydwaj będą jeździć po szrotach i szukać drzwi. Mam nadzieję, że uda się przywrócić samochód do stanu używalności bez ogłoszenia bankructwa. 

Wiecie jak się mówi po włosku? Piove sempre sul bagnato… (Pada zawsze tam, gdzie mokro).

Z tym sobie poradzimy. Najważniejsze, że Mikołaj jest cały i zdrowy. Adrenalina na starcie nowego weekendu jest tym, o czym „marzyłam” po perturbacjach sprzed kilku dni. 

Marradi Dom z Kamienia blog Kasi Nowackiej

Feniks

W takich momentach jak wczoraj przebudzają się, odradzają się jak Feniks z popiołów wszystkie moje lęki i do tego ten ciężar odpowiedzialności, że jestem tym jedynym kołem ratunkowym, które choćby nie wiem co musi wytrzymać, musi dać radę, musi zaradzić, musi znaleźć sposób. Choćby nie wiem co. Oczywiście zwykle znajduje się dobra dusza, która wesprze, ale to jednak dobra dusza stojąca gdzieś z boku. 

O tym, że w tych lękach i stresach noc była do kitu, nie trzeba chyba nawet pisać… No nic…

Z lękami i tym razem dam sobie radę. Dziecko jest całe i zdrowe. Weekend dopiero się zaczyna, więc może jeszcze coś dobrego się wydarzy. 

Rankiem, jak tylko Mikołaj usłyszał mnie w kuchni, zaraz przydreptał do mnie i te swoje 190 centymetrów schował pod moje skrzydła. Był jak „mały” przestraszony szczeniaczek. Świat może się walić na głowę, ale uścisk mamy nadal potrafi czynić cuda. 

Uaktualnienie z ostatniej chwili: znalezione drzwi na szrocie i to nawet w tym samym kolorze. 

Dobrego dnia!

5 komentarzy

  1. To tylko drzwi i szyba!!!! Najważniejsze, że Mikołaj cały ♥️Ale dokładnie wiem co Pani czuła i mocno, choć wirtualnie przytulam♥️

  2. Kasiu, wiem co czujesz i mocno ściskam. Sama parę lat temu odebrałam taki telefon … mamo, jechałem przez las i mi zwierzę wybiegło … 🙁
    Pozdrawiam AnetaG

  3. Jak widzę każda z nas to przeżywała. Ja też. „Nic to Kaśka, nic to” – parafrazując Wołodyjowskiego 🙂 Pozdrawiam. Hanka

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Opublikuj komentarz

Chcesz wesprzeć moją twórczość?
Udostępnij w Social Mediach
Facebook
Twitter
Pinterest
WhatsApp

Autorka bloga

Mam na imię Kasia i jestem autorką tego bloga. Jeśli chcesz poznać mnie bliżej, odwiedź stronę "O mnie"
WSPARCIE

Poprzednie wpisy

Archiwum bloga

(Wpisy z lat 2012-2025)​

Wesprzyj bloga

Będzie mi bardzo miło jeśli moją twórczość wesprzesz na PATRONITE. Pisanie książek, prowadzenie bloga, fotografowanie i pokazywanie włoskiego życia jest moją największą pasją. Żeby jednak pozwoliło mi przetrwać i nadal pisać potrzebuję Twojego wsparcia. Będę odwdzięczać się nową treścią i zdjęciami każdego dnia. Dziękuję.
WSPARCIE
Social Media