29 października, 2026

Ostatni monolog października

Grzyby, grzyby i jeszcze raz grzyby - tak mogłabym w skrócie podsumować październik 2026. Była też podróż, z rowerową przygodą, były trekkingi, było wspólne gotowanie, degustacje wina, zajadanie kasztanów na placu, towarzyskie spotkania, dużo pracy, trochę zmartwień, ale też dużo przyjemności i wzruszeń.  

Co znajdziesz w tym artykule?

Bardzo długi miesiąc

Zawsze mam takie uczucie, że październik jest najdłuższym ze wszystkich miesięcy. Może trochę wynika to z tego, że w październiku zawsze dzieje się dużo i najczęściej jest to miesiąc przemiany pory roku.

Tak też było i tym razem. Jeszcze dziesięć dni temu biegaliśmy „rozgogoleni” – jak mawia moja Mama, a teraz już niestety coś cieplejszego trzeba na ramiona narzucić. W ciągu dziesięciu dni nastała prawdziwa jesień – wciąż ta ładna, kolorowa, przydymiona, ze spektaklem świtów i zachodów, ale jednak jesień. Nie wiem kiedy różowe kwiaty lagerstroemi zastąpiły ciemne kuleczki, a liście zrobiły się bursztynowe, lipowe gałęzie z każdym dniem robią się coraz bardziej nagie, wzdłuż Via Francini ściele się miękko szeleszczący dywan, tylko cyklameny wciąż dzielnie się trzymają i nic sobie nie robią z coraz chłodniejszych poranków.

Od przyszłego tygodnia ma nawet nieco podupaść na urodzie ściągając do doliny wątpliwe towarzystwo chłodu, chmur i deszczu. Tak czy inaczej trzeba przyznać, że ten najdłuższy ( w moim mniemaniu) miesiąc w tym roku urodą przebił swoich poprzedników. Z podsumowaniem powinnam jeszcze dwa dni poczekać, ale nie wiedzieć, czemu „podsumowaniowo” zrobiło mi się dziś. 

Dom z Kamienia blog Kasi Nowackiej

Grzyby, festy, wojaże

Grzyby, grzyby i jeszcze raz grzyby – tak mogłabym w skrócie podsumować październik 2026. Była też podróż, z rowerową przygodą, były trekkingi, było wspólne gotowanie, degustacje wina, zajadanie kasztanów na placu, towarzyskie spotkania, dużo pracy, trochę zmartwień, ale też dużo przyjemności i wzruszeń.  

Dziś zostawiam kuchnię młodzieży. Niech się goszczą, niech cieszą się sobą, niech wreszcie Mikołaj odbierze amerykański podarki i uściśnie rękę osobie, która uszczęśliwiła jego siostrę. 

Już za chwilę przed nami weekend październikowy listopadowy. Moja Druga Para Hoka coś przebąkuje o Toskanii, a ja mam nadzieję, że do tego przebąkiwania dopiszemy wieczorem sensowny plan. 

Dziewczyna z gór zwiozła nam porcję świeżych, prawdziwych bio warzyw i dziś na kolację mamy zamiar znów przygotować sobie ucztę. Poza tym w moim ogródku nadal dojrzewają słodkie pomidory, szczerze mówiąc są nawet ładniejsze teraz, niż w sierpniu, kiedy gotowały się na krzakach. 

Niech to będzie dobra reszta dnia! Po wczorajszym kryzysie, do którego przyczynił się zepsuty piec i kurier ignorant potrzebuję na już krztyny ciepła i beztroski i tej Wam również życzę u schyłku października. 

DSC_4233-2

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Opublikuj komentarz

Chcesz wesprzeć moją twórczość?
Udostępnij w Social Mediach
Facebook
Twitter
Pinterest
WhatsApp

Autorka bloga

Mam na imię Kasia i jestem autorką tego bloga. Jeśli chcesz poznać mnie bliżej, odwiedź stronę "O mnie"
WSPARCIE

Poprzednie wpisy

Archiwum bloga

(Wpisy z lat 2012-2025)​

Wesprzyj bloga

Będzie mi bardzo miło jeśli moją twórczość wesprzesz na PATRONITE. Pisanie książek, prowadzenie bloga, fotografowanie i pokazywanie włoskiego życia jest moją największą pasją. Żeby jednak pozwoliło mi przetrwać i nadal pisać potrzebuję Twojego wsparcia. Będę odwdzięczać się nową treścią i zdjęciami każdego dnia. Dziękuję.
WSPARCIE
Social Media