Praca
– Ja nie mógłbym pracować w biurze. To musi być okropna praca – powiedział Mikołaj po swoim dniu pracy.
– Zdecydowanie nie jesteś do tego stworzony, tak jak i ja. Obydwoje mamy permanentny skręt czterech liter.
– Bo w biurze to taka praca, że czasem nawet nie wiesz, co robisz… A ja na przykład dzisiaj przesadziłem karczochy i sam złapałem kozę.
– Lubisz swoją pracę, prawda?
– Bardzo. Ale ja na serio mówię. Jak smutno musi być w biurze… Ja na tym polu na chwilę oderwę się od karczochów, popatrzę w niebo, a tam falco* sobie lata. Wyobraża to sobie? To takie piękne.
– W pełni się z tobą zgadzam. A przede wszystkim najważniejsze, żeby każdy robił to, co lubi.
*sokół
Tłumaczenie
– W mojej książce napisałam też podziękowania i wśród nich jedno szczególne skierowane jest do ciebie.
– Przetłumaczysz?
– Allora… – gardło zaciska mi się na supeł – nie, dziś chyba nie dam rady. Może za bardzo się rozemocjonowałam tą książką.
– Rozpoznaję tylko imiona dziewczyn – popatrzył jeszcze raz na tekst – i pierwszą literę mojego imienia.
– A jeśli napisałabym całe twoje imię? Będzie ok?
– A dlaczego dnie?
– Bo myślałam, że… sam wiesz…
– Nie, nie, śmiało możesz napisać, to w końcu tylko imię.
– Spodobało mi się określenie mojej Czytelniczki. Wiesz jak napisała? Druga Para Hok.
– Świetne! Podoba mi się!
– Ale w książce będzie imię… Już wystarczy tych szyfrów.
Przed nami nowy weekend – tym razem dla odmiany bezwyjazdowy. Jest tylko jeden skromny plan na jutrzejszy wieczór, a reszta sama się pewnie napisze. Pogodę mamy nadal godną zachwytów, oby tak trwała!
A zatem pięknego weekendu wszystkim!



Jeden komentarz
Kiedy ta książka? Non vedo l’ora di leggerlo 😁