Zły początek, choć słońcem malowany
Tuż po drugiej w nocy zaczęła się oficjalnie jesień. Za oknem nie zmieniło się kompletnie nic. Nadal panuje nam piękna, ciepła, całkiem jeszcze zielona settembrina. Ja jednak wstałam z łożka nie tak, spałam też nie tak i wszystko jest dziś nie tak.
Postanowiłam od rana skoncentrować się na pracy, przeanalizować możliwości, przysiąść do zaległości, ocenić, oszacować, coś mądrego zdecydować. Nie wiedzieć czemu znów zasiały się we mnie lęk, niepewność, milion wątpliwości.
Może to przez dużo odwołanych lekcji? Tak, całkiem, a nawet bardzo możliwe. Im bardziej zaczęłam się nad tym zastanawiać, tym dół się pogłębiał.
Zainwestowałam w nową stronę bloga w nadziei na eksplozję możliwości, które jednak się nie pojawiły, choć tutaj to pewnie ja nadal coś źle robię.
Pokusiłam się o czwartą książkę z tym samym wydawnictwem i znów muszę szarpać się o to, co mi się należy – upokarzające, smutne, demotywujące. Tu jeszcze bardziej chce mi się płakać.
Nowy Nikon „za miliony” na stanie, a i tak zainteresowanie moimi zdjęciami zmizerniało.
Jakakolwiek prośba o podawanie w świat, o recenzje w sklepach internetowych, o reakcje na social mediach kończy się jak zwykle niczym, poza wierną garstką Czytelników (i garstka nie jest tu metaforą).
Maile do innych wydawnictw z moimi pomysłami pozostają niezmiennie bez odpowiedzi.
I w końcu lekcje… Jedna odwołana, druga odwołana, połowa grafiku lekcyjnego skasowana, bo akurat tak się złożyło, a mnie ogarnia panika.
Co za dzień… Może to jakieś jesienne przesilenie? Może gwiazdy mi dziś nie sprzyjają, choć od kilku tygodni według numerologii powinnam mieć drogę usłaną różami.
Dla zmęczonych romantyzmem
Tak mi dziś gra, a raczej nie gra nic. To dla równowagi, jakby ktoś był zmęczony moimi miłością ociekającymi wywodami.
Ja już naprawdę zaczęłam sobie te niepowodzenia tłumaczyć właśnie tak – tyle jest ostatnio słodyczy w jednej sferze życia, to może ktoś gdzieś czary nade mną odprawia i oto dlaczego wszystko inne idzie jak po grudzie.
W każdym razie w romantycznym duchu, w przypływie desperacji zmontowałam dziś rano z archiwalnych zdjęć promocyjny reel. Pewnie jak zawsze nic to nie da (Viva optymizm!), ale przynajmniej spróbuję.
Dobrego dnia, dobrej jesieni, mimo wszystko…
REEL promocyjny.


7 komentarzy
Trzymam mocno kciuki by było lepiej. Ale też naprawdę powinnaś brać jakiś pieniądz za odwołane lekcje. Szczególnie jeśli ma ostatnią chwilę!Przeciez to Twoje źródło utrzymania jest.
Serdecznie pozdrawiam i śle dobre energię jakieś finansowe!!!!!
Zgadzam sie z Panią Pani Mileno ze Kasia powinnaś brać za lekcje odwołane. Np. ja płacę za karnet na fitness czy tam przychodzę czy nie i jakoś inni tez tak robią. Musisz się postawić ❤️
Ps. chandra minie 😘😘😘😘
Kasiu, ja u dentysty muszę płacić kaucję za pierwszą wizytę, oczywiście jak odwołam, to mi zwrócą kasę. I to nie w centrum tylko na Targówku, helloł? Więc polecam Ci ten sposób i tyle. Nie od dzisiaj wiadomo, że czas to pieniądz. Wtedy będziesz miała tylko poważne oferty. Pozdrawiam, ściskam. Kasia praska.
I ja też tak uważam ! To jest po prostu brak szacunku dla Twojej pracy. To co robisz to jest ciężka praca , praca dla chleba !! Jestem oburzona !
!
Pani Kasiu! Moja rada jest taka, żeby osoby zainteresowane płaciły za lekcje za miesiąc z góry, a jeśli odwołają zajęcia, to będą one do odrobienia wtedy, kiedy Pani pasuje – tak robią inni i jakoś to działa. W Polsce to jest normą. Proszę po prostu z góry ustalić regulamin uczestnictwa w zajęciach z Panią, bo inaczej ludzie niczego nie uszanują i problem będzie się stale powtarzał. Pani blog i publikacje natomiast są NISZOWE, wręcz EKSKLUZYWNE i nie są przeznaczone dla osób z popularnego profilu w SM, na którym 15 razy w tygodniu pada to samo, głupie (niestety muszę to stwierdzić) pytanie. Ja np. sięgam do Pani książek, gdy szukam czegoś nieoczywistego, ale mam za sobą wiele lat włoskich podróży i – ostatecznie – już ponad 3 lata pobytu w Toskanii. To tak na szybko mi przyszło do głowy, żeby podnieść Panią choć odrobinę na duchu… 😉 Pozdrawiam serdecznie!
Absolutnie zgadzam się z piszącymi Paniami, co do formy zabezpieczenia opłat za lekcje!!
Co zaś do garstki wiernej – cóż – ja jestem id praktycznie początku i widzę jak bardzo blog się zmienił, zupełnie inna tematyka niż na początku. Obstawiam, że właśnie to mogło zniechęcić sporo osób. Liczyły na „dom” a mają zaawansowaną, wyspecjalizowaną turystykę. I jeszcze dane tajemnice, no chyba, że jest się mocno wtajemniczonym. No to zniechęca. To jest moje zdanie 😐
Przyłączam się do powyższych. Płaci się za miesiąc z góry a odrobić można jak się odwoła zajęcia odpowiednio wcześniej. Taki jest teraz standard w Polsce i musisz tak zrobić żeby spać spokojnie.