2 lipca, 2026

Nad rzeką, która jest (jeszcze raz)

- Wiesz co sobie często myślę? Że życie w takim miejscu to prawdziwy przywilej, prawdziwe szczęście. Ludzie topią się w miastach od upału, a my mamy na wyłączność takie oto cuda. Przecież to jest aż nieprzyzwoite!

Co znajdziesz w tym artykule?

Sen bezwstydny i plan na niedzielę

Zeszły tydzień był prawdziwym rollercoasterem, emocje, zarwane noce, stresy i po nich ulgi, podróż, urodziny, festy, spotkania towarzyskie… 

Kiedy w niedzielę obudziliśmy się już na dobre, za oknem panował dzień ze słońcem i gorącem w pełnej krasie. 

– Która jest godzina? 

Wziął do ręki telefon, wytrzeszczył zaspane oczy i w odpowiedzi zademonstrował mi wyświetlacz telefonu. 

– Dziesiąta????? Ja nigdy w całym moim życiu nie spałam do 10.00!!! Ty pewnie też nie…

– My chyba byliśmy bardzo zmęczeni. 

Od zawsze chwalę się na lewo i prawo, że jestem rannym ptaszkiem, że już spanie do 8.00 zdarza mi się może raz na rok, a do 10.00 to w ogóle o czymś takim mój świat nie słyszał. Tymczasem… 

Wstaliśmy wypoczęci, zjedliśmy śniadanie o jakiejś zupełnie nieludzkiej, to znaczy nie naszej porze, a potem spakowaliśmy plecak i ruszyliśmy nad rzekę. Już kilka dni wcześniej ustaliliśmy, że niedziela będzie czystym relaksem. Szaleństwa szaleństwami, ale jednak 15 lat już dawno nie mamy i czasem trzeba odpocząć. 

Wiedzieliśmy, że w taki upał każde zakole naszej rzeki będzie oblepione ludźmi. Trzeba więc było ruszyć poza szlak, do jednego z ukrytych zakątków, których przyjezdni znać nie mogą. I tak powróciliśmy do Pozzo di Smeriglio, o którym pisałam kilka tygodni temu. Tym razem dotarliśmy tam jednak nie szlakiem, tylko korytem potoku. 

Dom z Kamienia blog Kasi Nowackiej Gdzie Dante mówi dobranoc
Dom z Kamienia blog Kasi Nowackiej Gdzie Dante mówi dobranoc

Raj ukryty

Niecka Smeriglio wypełniona była szmaragdową wodą, dookoła nie było nikogo.

– Wiesz co sobie często myślę? Że życie w takim miejscu to prawdziwy przywilej, prawdziwe szczęście. Ludzie topią się w miastach od upału, a my mamy na wyłączność takie oto cuda. Przecież to jest aż nieprzyzwoite!

– To prawda… – zamyślił się i zaraz ruszył do przygotowywania naszego legowiska. Najpierw ustawił płaski kamień jako stolik, a potem z małego piaszczystego skrawka usunął wszystkie kamienie, żeby nic w plecy nie uwierało. Rozłożyliśmy ręczniki, ułożyliśmy ichnusę w „lodówce” i zaraz wskoczyliśmy do wody. 

Szmaragdowa woda, jej szmer, granie cykad i my. Nikogo więcej. Prywatny skrawek raju. 

Dom z Kamienia blog Kasi Nowackiej Gdzie Dante mówi dobranoc
Dom z Kamienia blog Kasi Nowackiej Gdzie Dante mówi dobranoc
Dom z Kamienia blog Kasi Nowackiej Gdzie Dante mówi dobranoc
Dom z Kamienia blog Kasi Nowackiej Gdzie Dante mówi dobranoc
Dom z Kamienia blog Kasi Nowackiej Gdzie Dante mówi dobranoc
Dom z Kamienia blog Kasi Nowackiej Gdzie Dante mówi dobranoc

Zew przygody

Nie było jeszcze 15.00, kiedy odpoczywanie wzbogacone o porządną drzemkę (bo przecież spaliśmy tak krótko!), zaczęło nas uwierać. 

Postanowiliśmy, że spakujemy znów plecak i ruszymy korytem rzeki. Chcieliśmy dojść do ukrytego miejsca ze smutną historią, którą opowiedziała Mu mama. 

Wędrowanie rzeką było niesamowite. Nasze Hoka, choć nie są do tego przeznaczone, znów sprawdziły się w ekstremalnych warunkach. 

Byliśmy ubawieni i nakręceni przygodą tak, że Pippi Langstrumpf i Tomek Sawyer przy nas to… phi! 

Doszliśmy do pierwszego wodospadu.

On zsunął się w dół po omszałym kamieniu i poszedł dalej wybadać teren. 

– Ja tu nie zejdę… – stanęłam jak osioł. Jeśli dalej nie ma przejścia, to jak ja się tu znowu wdrapię? Nie mam takich długich nóg jak ty! 

Aspetta qui. (Poczekaj tu)

Za wodospadem była głęboka niecka, więc przejście okazało się niemożliwe. Niemożliwe na pół sucho.

Zostawiliśmy więc na chwilę koryto rzeki i kilkadziesiąt metrów przeszliśmy bokiem. Potem znów wróciliśmy do wody i wędrowaliśmy tak chyba przez dwa kilometry, co oczywiście jest nieporównywalnie większym wysiłkiem niż 2 km drogą. 

W końcu wyrosła przed nami kilkumetrowa ściana kolejnego wodospadu i tu już było trudniej, bo pójście bokiem wiązało się z wejściem  niemal pionowym zboczem w stylu „spiderman”. 

– Próbujemy? 

Wymieniliśmy figlarne spojrzenia i zaraz zaczęliśmy się czepiać wszystkiego, czego można się było czepić i podciągać coraz wyżej. 

– Dobrze, że mieliśmy mieć niedzielę pełną relaksu i odpoczynku… 

– Wiesz kiedy my odpoczywamy? W tygodniu, kiedy pracujemy! – zaśmiał się – Via! Non siamo buoni a riposare! (Dobra nie jesteśmy dobrzy w odpoczywaniu).

Kiedy zadowoleni dotarliśmy na górę, żeby ominąć wysoki wodospad, okazało się, że aby wrócić do koryta rzeki czeka nas bardzo karkołomne zejście i tu na szczęście wygrał zdrowy rozsądek.

Wróciliśmy więc na dół pokonując tą samą trasę i bawiąc się przy tym, jakbyśmy byli wcieleniem Tarzana i Indiany Jonesa w jednym. 

Na koniec, nim zakończyliśmy naszą eskapadę, zatrzymaliśmy się jeszcze przy tak zwanym „wodospadzie wiedźm” – La Cascata delle Streghe. Znajduje się pod nim ukryte pomieszczenie – tu zdjęć brak, ale zapraszam do obejrzenia rolki

– Buty i tak już mamy mokre… – rzucił wyzwanie i zaraz znów ze zwinnością małpy zsunął się po mokrych głazach. Ja oczywiście za nim, jak ten cień… Zaraz mokre mieliśmy wszystko włącznie z głową, ale radość jaka nas wypełniała, była nie do opisania. 

Piękne są nasze dalekie wojaże, ale piękne są też te dni spędzone „za płotem”, wypełnione opowieściami z dzieciństwa, smakiem ichnusy, psotami, czułościami, wspomnieniami, rozmowami i szemraniem rzeki, która jest…

Pięknego dnia!

Dom z Kamienia blog Kasi Nowackiej Gdzie Dante mówi dobranoc
Dom z Kamienia blog Kasi Nowackiej Gdzie Dante mówi dobranoc
Dom z Kamienia blog Kasi Nowackiej Gdzie Dante mówi dobranoc
Dom z Kamienia blog Kasi Nowackiej Gdzie Dante mówi dobranoc
Dom z Kamienia blog Kasi Nowackiej Gdzie Dante mówi dobranoc

4 komentarze

  1. Jesteście szaleni, ale nigdy się tego szaleństwa nie pozbywajcie. Niech trwa i dodaje smaczku każdemu dniu Waszego życia. Piękna wyprawa!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Opublikuj komentarz

Autorka bloga

Mam na imię Kasia i jestem autorką tego bloga. Jeśli chcesz poznać mnie bliżej, odwiedź stronę "O mnie"
WSPARCIE

Poprzednie wpisy

Archiwum bloga

(Wpisy z lat 2012-2025)​

Wesprzyj bloga

Będzie mi bardzo miło jeśli moją twórczość wesprzesz na PATRONITE. Pisanie książek, prowadzenie bloga, fotografowanie i pokazywanie włoskiego życia jest moją największą pasją. Żeby jednak pozwoliło mi przetrwać i nadal pisać potrzebuję Twojego wsparcia. Będę odwdzięczać się nową treścią i zdjęciami każdego dnia. Dziękuję.
WSPARCIE
Social Media