Przerywnik
Przerywniki w środę były nawet dwa – jeden w dostawie bloga, a drugi w dostawie słońca. Kiedy rano przetarłam zaspane oczy i zaraz po unicestwieniu budzika zrobiłam przegląd najpilniejszych wiadomości, okazało się, że Dom z Kamienia nie działa. Takie przebudzenie jest bardziej skuteczne niż kawa. Walczyłam z tym przez cały dzień zachodząc w głowę – ki diabeł??? Aż tu nagle przed wieczorem okazało się, że jakaś płatność za serwer nie poszła z automatu i tak to się wszystko zablokowało.
Na szczęście już jest i działa i mam nadzieję, że więcej niespodzianek nie będzie.
Drugi przerywnik dotyczy słońca i pogodnej wiosny. Na dwa dni zawisły nad nami chmury i nijak słońcu nie pozwoliły się przebić. Jednocześnie temperatura była całkiem do rzeczy i w tej niemal tropikalnej wilgoci wiosenna zieleń eksplodowała ze zdwojoną mocą. Patrzę na nasze wzgórza i mam wrażenie, że to jakieś Laos czy Madera. Od jutra na szczęście wraca do nas słońce i w weekend temperatura ma się znów ocierać o letnie standardy.
Pracowicie i z bogatymi planami
Ten tydzień mija o wiele bardziej pracowicie niż zwykle. Kwietniowi Goście opuścili już Marradi i to opuścili je z sercami pełnymi uwielbienia i zachwytu dla tego miejsca. Pękam z radości i dumy, kiedy ktoś mówi: „teraz doskonale cię rozumiem”.
W tych dniach zagęścił się też kalendarz przyjazdów na kolejne miesiące i mam nadzieję, że kolejni Goście podzielą entuzjazm kwietniowych Gości, tym bardziej.
Niezmiennie zapraszam Was do kontaktu jeśli chodzi o wakacje, bo Marradi ze swoim niezaprzeczalnym urokiem czeka na Was z bogatą paletą atrakcji.
Tymczasem…
Jak to ktoś kiedyś ładnie powiedział: środa to jest taki mały piątek, albo w pół do piątku, więc ja już przebieram nogami na myśl o najbliższym weekendzie. W tych planach jest kolejny wypad z nocowaniem w G., są kolejne zamki i fortece, jest morze i cała masa innych atrakcji. Mam nadzieję, że wszystko ładnie się uda.
Nad książką zapadła już ostatnia klamka, więc teraz pełna napięcia czekam na moment, kiedy będę mogła obwieścić światu narodziny mojego kolejnego książkowego dziecka. Tu też emocje sięgają zenitu.
Dzieje się ostatnio tak dużo, że nie tylko moje nogi, ale też moje myśli nie wyrabiają się na zakrętach.
Pięknego wieczoru!
I na dobranoc zapraszam Was do obejrzenia sobotniej ROLKA.



Jeden komentarz
Ufff, bo już myślałam, że mój ulubiony blog przestał istnieć, a tego bym nie przeżyła.
Pięknego dnia Pani Kasiu 🙂