28 listopada, 2025

Kolory odzyskane

Przyznajcie się, kto tu ze mną był 11 lat temu, kiedy jak wariatka do ostatniej chwili haftowałam legendarny kalendarz, byle zdążyć do północy 30 listopada? Dacie wiarę, że to naprawdę było 11 lat temu? Wszyscy jesteśmy o te 11 lat starsi, nie tylko moje "bobasy"...

Co znajdziesz w tym artykule?

Nagle wychodzi słońce

Po tygodniu pogody pod psem, czy też pod listopadem, nagle w piątek wyszło słońce. Zrobiło się znów kolorowo. Okazało się, że sobotni śnieg, zimno i późniejszy deszcz wcale tego listopada tak bardzo nie ogołociły. Teraz tak naprawdę w niektórych miejscach można ująć na zdjęciu dwie pory roku. W dolinie jeszcze całkiem kolorową jesień, a w górach zimowe pobielenie.

Przez to, że temperatura poleciała na łeb na szyję, śnieg na pewnej wysokości nieźle się chyba trzyma – przynajmniej tak to wygląda z mojego okna. 

Listopad po kaprysach na finiszu postanowił znów się rozpogodzić i weekend zapowiada się pełen słońca.

Marradi Dom z Kamienia blog Kasi Nowackiej

Jednak grudzień

Choćbym nie wiem jak ten listopad starała się rozciągnąć w czasie, to nic grudnia nie zatrzyma. W piątek uświadomiłam sobie, że przecież zaraz muszę wywiesić kalendarz adwentowy, a tu ani nic do woreczków jeszcze nie ma, ani nawet pomysłów co w ogóle do nich włożyć. Z drugiej strony motywacja do ich przygotowania też nieco mniejsza, bo czasy, kiedy dzieci o poranku zrywały się z łóżka, żeby odkryć kolejną niespodziankę, są już odległą przeszłością…

Przyznajcie się, kto tu ze mną był 11 lat temu, kiedy jak wariatka do ostatniej chwili haftowałam legendarny kalendarz, byle zdążyć do północy 30 listopada? Dacie wiarę, że to naprawdę było 11 lat temu? Wszyscy jesteśmy o te 11 lat starsi, nie tylko moje „bobasy”…

W następny weekend już Immacolata, więc o pierniczkach trzeba pomyśleć i o choince…

– Kupisz w tym roku sam choinkę? I tak jesteś co chwilę w Faenzie. 

– A nie możemy w końcu kupić fejkowej?

– Fejkowa choinka? Zawsze była żywa…

– Tak będzie bardziej ekologiczne, przecież one i tak zdychają, a mama niby taka rozsądna.

– Dwie przetrwały i dalej rosną.

– Ale naszą zeszłoroczną ktoś wykopał.

– A gdzie ją posadziliście?

…

– Jak dla mnie to już nawet niech będzie fejkowa. Co to za różnica.

– I sprzątania mniej. Jak żywą potem wynosimy, to tyle zachodu!

Coś mi się zdaje, że jedna z ważniejszych domowych tradycji, w tym roku ulegnie zmianie. Zmiany też są potrzebne. A w tak błahych sprawach, to nie mają w sumie żadnego znaczenia.  

A jak u Was z wpuszczaniem grudnia do domu?

Pięknego weekendu!

Marradi Dom z Kamienia blog Kasi Nowackiej
Marradi Dom z Kamienia blog Kasi Nowackiej

18 komentarzy

  1. Ja tu byłem, miód i wino piłem, do garnków nie zaglądałem i kaca nie miałem (czy jakoś tak… ;)). A poza tym to ja się nie starzeję – to tylko numerek przybiera na wadze. 🙂

  2. U nas też w tym roku miała być zmiana, ale jakoś żadna sztuczna choinka nas nie przekonała i ostatecznie znowu będzie żywa 🌲🙂. Pozdrawiam. Kasia

  3. Ja byłam! Pamiętam, podziwiałam szczerze :-))
    Ja bym może też była za – może nie tyle sztuczną choinką, ale jakąś malutką, albo wiechciem gałązek, ale rodzina się sprzeciwia ostro.
    Ps. To że ktoś wykopał Waszą choinkę znaczy że gdzieś ją wkopał, że ona żyje, że była warta wykopania!

  4. 11 lat temu nie byłam ale nadrabiając zaległości czytałam i podziwiałam bo sama haftuję, a choinki były żywe sadzone w ogrodzie póki było miejsce, potem sztuczne ale na starość wróciła tęsknota za zapachem no i kupuję cięte jodły kanadyjskie, no igliwie przy rozbieraniu się nie sypie…

  5. Ja byłam i wszystko pamiętam .. i od zawsze podziwiam ! U nas od kilku lat są gałęzie jodły , w dużym wazonie udekorowane świątecznie . Pomyślałam kiedyś , przez chwile , o fejkowej ale jednak nie . .

    • A ja się w końcu przez tego mojego Mikołaja złamałam i mamy najbardziej badziewną choinkę ever, wstyd jak nie wiem co :D:))))

  6. Przyznaję się bez bicia: byłam, pamiętam, podziwiałam i nawet się chyba śmiałam :)) Ale też przypomniałam sobie swoje heroiczne wysiłki w różnych sprawach, kiedy dzieci były małe. I już to przestało być śmieszne. Pozdrawiam. Hanka

    • Ach ten nasz matczyny heroizm! Czasem to pewnie trzeba byłoby się puknąć w głowę, ale tak jest przecież pięknie :)))

  7. Ja też byłam! A nawet pozazdrościłam tych woreczków i zrobiłam papierowe podróby dla naszej Córki! I jestem każdego dnia od początku! Bardzo dziękuję za każdy wpis i każdą informację! Serdeczności, Agnieszka

  8. Ja już od wielu lat nie ubieram choinki ze względu na zabawowe koty. W pierwszym roku po przeprowadzce na wieś udekorowaliśmy choinkę na dworze, ale przyszła taka straszna zima, że wszystko zniszczyła. W domu kilka razy próbowaliśmy, jednak zrezygnowałam po kocich nocnych harcach, kiedy przewróciły choinkę i do rana ganiały celuloidowe ozdoby. Myk z wazonem też nie wypalił, więc musimy się zadowolić iglakami w ogrodzie, które ubiera Pani Zima. Przy haftowaniu kalendarza nie byłam, ale nadrobiłam czytanie kilka lat temu i bardzo podziwiałam Twój pomysł i talent.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Opublikuj komentarz

Chcesz wesprzeć moją twórczość?
Udostępnij w Social Mediach
Facebook
Twitter
Pinterest
WhatsApp

Autorka bloga

Mam na imię Kasia i jestem autorką tego bloga. Jeśli chcesz poznać mnie bliżej, odwiedź stronę "O mnie"
WSPARCIE

Poprzednie wpisy

Archiwum bloga

(Wpisy z lat 2012-2025)​

Wesprzyj bloga

Będzie mi bardzo miło jeśli moją twórczość wesprzesz na PATRONITE. Pisanie książek, prowadzenie bloga, fotografowanie i pokazywanie włoskiego życia jest moją największą pasją. Żeby jednak pozwoliło mi przetrwać i nadal pisać potrzebuję Twojego wsparcia. Będę odwdzięczać się nową treścią i zdjęciami każdego dnia. Dziękuję.
WSPARCIE
Social Media