8 lipca, 2026

Kapary, jeż i pisklaki

W tej chwili stan zapasów na zimę jest taki: kwiaty lipy i elicriso ususzone, nocino nastawione, 5 słoików dżemu morelowego zrobione. Z taką świadomością jakoś człowiekowi lepiej na duszy. 

Co znajdziesz w tym artykule?

Zapasy na zimę - ciąg dalszy

W poniedziałek zaraz po obiedzie, choć żar lał się z nieba, pognałam na stację po kapary. Na stację Biforco – bo właśnie tu na murze rosną całe kępy kaparów. Przyniosłam do domu, oczyściłam ze zbędnych łodyżek i zasypałam solą. Będzie ich na oko gdzieś ze trzy słoiczki. Muszą poleżeć w tej soli kilka dni, a potem zostaną zalane wodą z octem. 

Kaparów jemy nieprzyzwoitą ilość. To samo jest z oliwkami, acciughe i cebulą. Jak te produkty – plus oczywiście makaron i wino – są w domu, to jesteśmy uratowani! 

On zamówił też od dziewczyny z gór, która ma własne prawdziwie eko uprawy kilka kilo szalotki i czerwonej toskańskiej cebuli. Szalotkę też będziemy upychać w słoiki. 

W tej chwili stan zapasów na zimę jest taki: kwiaty lipy i elicriso ususzone, nocino nastawione, 5 słoików dżemu morelowego zrobione. Z taką świadomością jakoś człowiekowi lepiej na duszy. 

Dom z Kamienia blog Kasi Nowackiej

Żyjątka

Na telefonie wyświetliła mi się wiadomość od Mikołaja. Na niewyraźnym zdjęciu były dwie drobiny. 

„Czy to są świeżo wyklute quaglie? (przepióreczki)” zapytałam z niedowierzaniem. 

„Tak!” 

Nikt chyba nie wierzył, że z tych jajek coś się wylęgnie, a tymczasem dwa pisklaki są. Dobrze, że one się wykluły teraz, a nie 5 dni temu! Tak czy inaczej można chyba powiedzieć, że dobrze się spisałam!

***

– Och! Buonasera! 

– Do kogo ty mówisz? – popatrzył się zdziwiony, kiedy nagle pochyliłam się do samej ziemi. 

– Guarda! Che bel riccio! (Popatrz jaki ładny jeż)

– Davvero! (rzeczywiście)

Riccio, czyli jeż siedział sobie dokładnie tuż pod jego nogami, kiedy szykowaliśmy grillową kolację. Nim usiedliśmy do stołu podaliśmy mu miseczkę wody z liściem sałaty, a po kolacji zaraz poszliśmy sprawdzić, czy jeż z niej skorzystał. 

– Oj, lepiej nie patrz! – On szedł pierwszy. 

Oczywiście na hasło „nie patrz”, człowiek zawsze patrzy. 

Jeż leżał wyciągnięty jak długi na chodniku. 

– On zdechł… Biedaczek. No nie…

– Trzeba go sprzątnąć, bo w tym upale jutro będzie tu niezły smrodek. 

W chwili kiedy On się schylił, żeby wziąć jeża ten się poruszył. 

– Nie, jednak żyje. 

– Ale chyba umiera… albo udaje martwego.

Zostawiliśmy jeża tam gdzie był, ale czarnym świtem, jeszcze przed kawą poszliśmy sprawdzić co u niego słychać. 

– Nie ma go! 

– Dobry znak!

Po jeżu nie było nawet śladu. Mamy nadzieję, że ma się dobrze. 

Tydzień lipcowy dotelepał się do półmetka. Przed nami gorący weekend na horyzoncie, w którym będą „skakać” motory, a my po raz pierwszy będziemy razem pracować przy jednym wydarzeniu. Ja znów wystąpię w roli oficjalnego fotografa.

Tymczasem dobrego dnia! 

Dom z Kamienia blog Kasi Nowackiej
Dom z Kamienia blog Kasi Nowackiej

Jeden komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Opublikuj komentarz

Chcesz wesprzeć moją twórczość?
Udostępnij w Social Mediach
Facebook
Twitter
Pinterest
WhatsApp

Autorka bloga

Mam na imię Kasia i jestem autorką tego bloga. Jeśli chcesz poznać mnie bliżej, odwiedź stronę "O mnie"
WSPARCIE

Poprzednie wpisy

Archiwum bloga

(Wpisy z lat 2012-2025)​

Wesprzyj bloga

Będzie mi bardzo miło jeśli moją twórczość wesprzesz na PATRONITE. Pisanie książek, prowadzenie bloga, fotografowanie i pokazywanie włoskiego życia jest moją największą pasją. Żeby jednak pozwoliło mi przetrwać i nadal pisać potrzebuję Twojego wsparcia. Będę odwdzięczać się nową treścią i zdjęciami każdego dnia. Dziękuję.
WSPARCIE
Social Media