Wyczekana Ostatnia Wieczerza Perugino
Moje najbardziej pogłębione poznawanie Florencji zaczęło się kilka lat temu kiedy zabrałam się na poważnie do pracy nad pierwszą książką, wtedy jeszcze e-bookiem. Dokładnie pamiętam pewien moment i miejsce – było to refettorio Ognissanti, gdzie podziwiałam – po raz pierwszy w pełni świadomie – Ostatnią Wieczerzę Ghirlandaia. To wtedy rozpaliło się we mnie pragnienie i ambicja, żeby zobaczyć wszystkie florenckie Ostatnie Wieczerze i „nauczyć się ich na pamięć”.
Miałam wielką nadzieję zrealizować ten cel przy pierwszych Sekretach, potem przy ich kontynuacji, ale niestety dwie z nich nadal były niedostępne, a wszystkie moje próby kończyły się niczym.
Kiedy więc kilka miesięcy temu przeczytałam, że znów zostaje otwarte Refettorio z Ostatnią Wieczerzą Perugino, aż przebierałam z niecierpliwości nogami, żeby jak naszybciej móc zobaczyć brakujące do mojej kolekcji dzieło.
Niestety przez cały ten czas los mi nie sprzyjał, najczęściej internetowe informacje o godzinach otwarcia nie zgadzały się z faktycznym grafikiem i już sama nie wiem ile razy pocałowałam klamkę, a kiedy już udało mi się z kimś porozmawiać i usłyszeć na głos przez telefon w jakich dniach i godzinach możliwe są wizyty, wiecznie kolidowało to z moimi zajęciami. I tak aż do minionej środy.
Kiedy planowałam nasz wyjazd do Florencji i zwiedzanie Biblioteki, pomyślałam, że z ciekawości sprawdzę jak wygląda sytuacja z Cenacolo di Fuligno. Wielkie było moje zdziwienie, ale też niedowierzanie, że właśnie tego dnia o sprzyjającej godzinie, wiecznie zamknięte wrota – przynajmniej teoretycznie – miały być otwarte.
Z tego niedowierzania postanowiłam upewnić się u źródła. Znów zadzwoniłam pod zapisany wcześniej numer telefonu i wtedy miły pan, poinformował, że wszystko się zgadza i rzeczywiście Cenacolo – tak jak podaje strona internetowa – będzie otwarte o wskazanej godzinie.
Wreszcie po kilku latach czekania udało mi się w środę przekroczyć próg wieczernika Fuligno i byłam tym faktem szczerze wzruszona.
Cenacolo przy Via Faenza
Refektarz był pierwotnie częścią klasztoru tercjarek franciszkańskich, żyjących według zasady Błogosławionej Angeliny z Fuligno. Klasztor znany był z tego, że tutejsze zakonnice pochodziły głównie ze szlacheckich rodzin, dlatego też potocznie nazywany był klasztorem hrabianek („delle contesse”).
Na początku drugiej połowy XV wieku niektóre pomieszczenia klasztorne zostały powiększone i upiększone, a sponsorem wielu prac był sam Lorenzo il Magnifico. Wykonanie pierwszych fresków powierzono Neri di Bicci, a po nim przejął pałeczkę Perugino i to on jest autorem monumentalnego malowidła przedstawiającego Ostatnią Wieczerzę.
Klasztor funkcjonował przez ponad trzy stulecia. Na początku XIX wieku zakonnice zostały przeniesione do Sant’Ambrogio, a convento przekształcony na kilka lat w seminarium. Z czasem kompleks został wchłonięty przez inne zabudowania i jeszcze kilka razy zmienił swoje przeznaczenie. Wytwarzano tu między innymi jedwab, a także odnawiano powozy.
Rolę muzeum Cenacolo di Fuligno zaczęło pełnić w 1855 roku. Po powodzi z 1966 roku stało się schronieniem dla wielu uszkodzonych dzieł sztuki, które czekały na renowację.
Interesującym jest też fakt, że Ostatnia wieczerza została na nowo odkryta w XIX wieku i początkowo jej wykonanie przypisane zostało Raffaello.
Perugino
Perugino choć urodzony w okolicach Perugii – stąd oczywiście wziął się jego przydomek, na swoją drugą ojczyznę wybrał Florencję. Prawdopodobnie kształcił się w pracowni Verrocchia – przynajmniej tak widnieje w zapiskach z 1472 roku. Przez krótki czas przebywał w Rzymie, ale po dwóch latach pracy w Kaplicy Sykstyńskiej powrócił do Florencji i to tu założył swoją własną pracownię.
Ożenił się z córką pewnego architekta, która urodziła mu pięcioro dzieci. Artysta był w mieście osobą, której głos i opinia były bardzo ważne. Brał czynny udział w różnych wydarzeniach kulturalnych, należał do elitarnego grona, które rozsądzało w konkursie na fasadę Duomo oraz decydowało o miejscu ustawienia Dawida.
Fascynują mnie malowidła przedstawiające Ostatnią Wieczerzę, bo paradoksalnie wiele w nich nieoczywistości i ukrytych detali. Być może to samo można powiedzieć o innych dziełach sztuki, ale nie wiedzieć czemu, ten właśnie motyw bardzo mnie ciekawi. Niezwykła i różnorodna wyrazistość ekspresji twarzy, symbolika gestów, naczyń, wzorów na obrusie, żywności i rzecz jasna niezmiennie fascynuje mnie Judasz…
W malowidle Perugino widzę wiele podobieństw do tych autorstwa Ghirlandaia.
Muzeum
W sali Refektarza Fuligno można podziwiać więcej dzieł sztuki – jak chociażby drewniany krucyfiks Benedetto da Maiano. Niezwykłą radość daje mi odwiedzanie takich miejsc z moimi dziećmi, bo nie tylko czerpię z ich wiedzy i uczę się nowego, ale też mogę puścić wodze profanum, interpretować malowidła tak, jak nam się podoba, a interpretacje te zwykle niewiele mają wspólnego z tak zwaną „poprawnością”. To wyjątkowy czas, wyjątkowe chwile.
Ostatnia "Ostatnia Wieczerza" oraz informacje praktyczne.
Wygląda na to, że do „nauczenia się” została mi już tylko jedna ostatnia wieczerza. Mam nadzieję, że i te progi wkrótce uda mi się przekroczyć, a tymczasem zostawiam Was z pytaniem – testem na znajomość bloga i moich książek: które z Ostatnich Wieczerzy są moimi ulubionymi? Mam na myśli dwa malowidła – jedno jest po prostu piękne, a drugie jest bardzo intrygujące i ma najbardziej „charakternego” Judasza.
To był wspaniały dzień. Tak dzień był potrzebny. Brakowało mi Florencji i oderwania się od obecnych problemów. Mam nadzieję, że wiosna podaruje więcej takich chwil. Mam w ogóle więcej różnych nadziei…
Na koniec informacje praktyczne: Cenacolo di Fuligno znajduje się bardzo blisko stacji Santa Maria Novella. Wiarygodne godziny otwarcia można sprawdzić na: strona oficjalna.
Pięknego weekendu!
Ps. Niezmiennie polecam również SEKRETY FLORENCJI oraz NOWE SEKRETY FLORENCJI I OKOLIC.


