21 marca, 2025

Apenińskie wybieganie myśli i dłuższy dialog

Wdrapałam się na to strome zbocze i usiadłam tam, gdzie był jakiś punkt zaczepienia, żeby nie zjechać w dół i gdzie słońce nadal przyjemnie grzało. Chciałam wyciągnąć notes, chciałam pisać, chciałam posłuchać muzyki, chciałam... sama nie wiem już co chciałam, ale ostatecznie tylko siedziałam i podziwiałam ten nadzwyczajnej urody pierwszy w tym roku dzień wiosny.  

Co znajdziesz w tym artykule?

Początek wiosny

W ogóle we wtorek nie miałam czasu na żadne „łąkowanie”, nic a nic. Im bardziej jednak tego czasu nie miałam, tym bardziej uparłam się, żeby go sobie wyskrobać z niczego i kiedy wracałam od Mario z popołudniowej wizyty, najpierw tęsknie spojrzałam na Castellone, potem na zegarek w telefonie, potem znów na Catsellone i jeszcze raz na zegarek… Próżno było się łudzić. Nawet truchtem nie wyrobiłabym się przed popołudniową lekcją. Niewiele myśląc, postanowiłam zatem zboczyć na chwilę z trasy i przynajmniej na kilka chwil uciec w najbliższy i najwygodniejszy mi zakątek, od którego dzieliło mnie tylko 10 minut „podgórki”. 

Żeby wywołać w sobie przypływ endorfin, muszę się znaleźć wysoko. Nie bez powodu ta moja fiksacja na góry.

Dom z Kamienia blog Kasi Nowackiej

Głowa odpoczywa

Wdrapałam się na to strome zbocze i usiadłam tam, gdzie był jakiś punkt zaczepienia, żeby nie zjechać w dół i gdzie słońce nadal przyjemnie grzało. Chciałam wyciągnąć notes, chciałam pisać, chciałam posłuchać muzyki, chciałam… sama nie wiem już co chciałam, ale ostatecznie tylko siedziałam i podziwiałam ten nadzwyczajnej urody pierwszy w tym roku dzień wiosny.  

Mimo tego wszystkiego co spadło mi na ramiona, staram się być konsekwentna w złożonej sobie obietnicy. Każdego dnia coś dla mnie, a to co sprawia mi wielką radość do wędrowanie i bycie z własnymi myślami.

Dom z Kamienia blog Kasi Nowackiej

Rzym, Neapol, co komu wolno i na co kto czeka...

– Wysłałam tyle maili i nikt mi nie odpowiedział… – powiedziałam z żalem, kiedy Mikołaj wrócił ze szkoły i usiadł do obiadu.

– Kiedy wysłała?

– Wczoraj o świcie.

– O Jezu! To chwila! Wie ile ja czekałem?

– Na co czekałeś? 

– Żeby mi odpowiedzieli z wojska.

… 

– To co robimy z tym Rzymem? 

– Ja chcę Muncha zobaczyć.

– Mi nie chodzi o Muncha, a o Caravaggio. 

– Ok. wszystko jedno. Nie ma jakiś punktów nazbieranych na FrecciaRossa? 

– Nie ma…

– Nie lubię Rzymu. 

– Ja też nie, ale taka wystawa już się pewnie nie powtórzy!

– Będą wszystkie jego obrazy?

–  Wszystkie to niemożliwe, ale mnóstwo! Ja dla Rzymu też nie mam serca, ani tolerancji. Na przykład jak dla mnie odór moczu i syf w Neapolu powinni objąć patronatem UNESCO, Neapolowi wolno, a w Rzymie to samo irytuje mnie jak nie wiem co! 

– Ja jak jadę do dżungli, to wiem czego się spodziewać, a od stolicy to jednak wymagam! To tak jak w tym Berlinie, jem sobie kebaba, a szczury mi pod nogami biegają. Bleh… 

Nic nam pewnie z tym Rzymem nie wyjdzie, bo naprawa Gratka pochłonie cały nadprogramowy budżet, ale do lipca jeszcze trochę czasu – wtedy kończy się wystawa – więc kto wie, co się wydarzy. 

Dom z Kamienia blog Kasi Nowackiej

Na najbliższy weekend straszą nas pomarańczowym alertem. Nie wiem co z tym „niusem” zrobić… Mam nadzieję, że nasze futurystyczne wizje rozrysowane dla żartu przy niedzielnym obiedzie w CasaGallo, nie staną się nową aktualną mapą Appennino….

Pięknej reszty dnia! 

Ps. Moje pisanie z przekąsem o Rzymie to już tradycja, jednak przy każdej okazji staram się z tym miastem zaprzyjaźnić. Kiedyś może mi się uda. 

4 komentarze

  1. Co do Rzymu mam podobne odczucia. Ale jednak mają okazję zobaczyć Rzym bardzo ” od kuchni” wiele rzeczy mnie w nim urzeka. Proszę uprzedzić kiedy się wybieracie a może uda się znaleźć czas na wspólną kawę

  2. Co do Rzymu mam podobne odczucia. Ale jednak mając okazję zobaczyć Rzym bardzo ” od kuchni” wiele rzeczy mnie w nim urzeka. Proszę uprzedzić kiedy się wybieracie a może uda się znaleźć czas na wspólną kawę

  3. Byłam w Rzymie kilka dni na studiach, ta część turystyczna jest dla mnie dobra na chwilę: pójść,zobaczyć i uciekać ale miejsca nieznane turystom, wąskie uliczki i zwykłe nieturystyczne budynki mają już dla mnie zupełnie inny czar. Po takim codziennym Rzymie z jego zwykłymi mieszkańcami mogłabym spacerować zdecydowanie dłużej. Pozdrawiam serdecznie

    • Też chciałabym mieć kiedyś możliwość pomieszkania w takim zwykłym Rzymie. Może to pomogłoby zaprzyjaźnić się z tym miastem.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Opublikuj komentarz

Chcesz wesprzeć moją twórczość?
Udostępnij w Social Mediach
Facebook
Twitter
Pinterest
WhatsApp

Autorka bloga

Mam na imię Kasia i jestem autorką tego bloga. Jeśli chcesz poznać mnie bliżej, odwiedź stronę "O mnie"
WSPARCIE

Poprzednie wpisy

Archiwum bloga

(Wpisy z lat 2012-2025)​

Wesprzyj bloga

Będzie mi bardzo miło jeśli moją twórczość wesprzesz na PATRONITE. Pisanie książek, prowadzenie bloga, fotografowanie i pokazywanie włoskiego życia jest moją największą pasją. Żeby jednak pozwoliło mi przetrwać i nadal pisać potrzebuję Twojego wsparcia. Będę odwdzięczać się nową treścią i zdjęciami każdego dnia. Dziękuję.
WSPARCIE
Social Media