Miejsce wyjątkowe i wyjątkowy dzień
Ponad rok temu, kiedy jeszcze świat o niczym nie wiedział, wysłałam Mu na chacie zdjęcia średniowiecznej warowni. Wtedy już obydwoje wiedzieliśmy jak wiele mamy wspólnych zainteresowań, ale nie wiedzieliśmy jeszcze, a przynajmniej ja nie wiedziałam, że już wkrótce będziemy mogli się nimi dzielić bez przeszkód.
O Rocca di Cerbaia przeczytałam dawno temu w jednym z włoskich miesięczników o podróżach. Odłożyłam ten egzemplarz na półkę, w nadziei, że kiedyś nadarzy się okazja, aby to miejsce zobaczyć na własne oczy. Znajdowało się przecież zaledwie 50 km od domu.
Ta okazja nadarzyła się właśnie w pierwszych dniach września 2025 roku i już na zawsze tamta wyprawa pozostanie w mojej pamięci jednym najpiękniejszych wspomnień całego mojego życia. Pewnie też dlatego Rocca di Cerbaia jest i będzie dla mnie miejscem wyjątkowym.
W „Toskania z plecakiem” napisałam tak:
Na Via delle Rocche trafiłam zupełnie przypadkiem. Kilka lat temu, w jednym z włoskich miesięczników podróżniczych, pojawił się artykuł poświęcony miejscom związanym z Dantem Alighierim. Być może opublikowano go na okoliczność siedemsetlecia śmierci poety. Artykuł opatrzono zdjęciem ruin wieży zamkowej, górującej samotnie nad zieloną doliną. Castello di Cerbaia… Nigdy wcześniej o tym miejscu nie słyszałam, choć znajdowało się zaledwie pięćdziesiąt kilometrów w linii prostej od mojego domu. Próbowałam tam dotrzeć w czasie zbierania materiałów do mojej drugiej książki – Nieznane Toskania i Romania. Gdzie Dante mówi dobranoc. Niestety, z różnych powodów tamta wyprawa się nie powiodła i miejsce to w żadnej mojej publikacji do tej pory nie zostało opisane. Dopiero w 2025 roku, w czasie letniego wojażowania, zawitałam w tamte strony ponownie i odnalazłam nie tylko wspomniane ruiny, ale też odkryłam całą trasę trekkingową, którą, za sprawą usytuowanych wzdłuż niej zamków i fortec, nazwano Via delle Rocche.
Cerbaia i Dante
Rocca di Cerbaia znajduje się na trasie drugiego etapu Via delle Rocche i jest tak naprawdę jego największą ozdobą. Warownia wybudowana została pomiędzy XI i XII stuleciem przez ród Albertich i przy okazji była też ich rezydencją. Podobno zawitał tu nawet Dante w czasie swojej tułaczki, ale – jak mówi legenda – odmówiono mu gościny.
Do ruin majestatycznej fortecy prowadzi łagodny szlak, który wiedzie przez kamienny, średniowieczny most na rzece Bisenzio. Rocca, jak na prawdziwą warownię przystało, góruje dumnie nad całą doliną.
Jest to jeszcze bardziej tajemniczy zakątek Toskanii niż moje Marradi i okolice. Wątpię, żeby zaglądali tu zagraniczni turyści, skoro niewielu Włochów zapuszcza się w te rewiry. Jeśli zatem lubicie miejsca dziewicze, dzikie, nieznane powędrujcie jak Dante wzgórzami ponad doliną Bisenzio.
Cała trasa Via delle Rocche to 44 km i około 2000 m przewyższenia w górę. Poza tym w mojej ostatniej książce znajdziecie też wiele innych tras, którymi można niespiesznie odkrywać Toskanię – region tak niesprawiedliwie, stereotypowo „ometkowany” samymi cyprysami.
Ciekawa jestem czy ktoś z Was o Cerbai już wcześniej słyszał…
Dziś sobotni poranek nie podarował takiej alby jak wczoraj, nie było impresjonistycznej rozpusty dla oczu. Pierwszy październikowy poranek będzie jak zwykle pracowity, ale już po obiedzie zaczyna się nasz czas i tylko nasz, a plan na ten wieczór mamy zacny, powiedziałabym BOSKI, co po włosku znaczy – nomen omen – DiVino!
Pięknego weekendu!



Jeden komentarz
Piękne są te kamienne mosty, tyle w nich prostoty i elegancji…