Historia zatacza koło
Środa okazała się jeszcze większym stresem, niż zapowiadał to deszczowy poranek. Pociągi zostały wyłączone z obiegu już dzień wcześniej, więc wiadomo było, że młodzież szkolna dojeżdżająca do Faenzy zdana jest na zastępcze autobusy. Ponieważ po ulewach, osuwiskach i powodzi z 2023 teren nie jest do końca stabilny, zamontowano w kilku punktach czujniki. Jak tylko włącza się alarm – a włącza się już po jednym dniu silniejszego deszczu – pociągi nie mogą kursować. Nie było więc niespodzianką, że w obliczu dramatycznych prognoz na ten tydzień o wygodnej jeździe pociągiem będzie można tylko pomarzyć, jednak nikt nie przypuszczał, że znów będziemy musieli mierzyć się z problemami jak wiosną zeszłego roku.
Około południa pojawiły się na lokalnych profilach social media nagrania z drogi 302 – tej, która łączy nas z Romanią. Asfalt powoli zamieniał się w błotniste rzeki. Na samą myśl, że Mikołaja autobus jest dokładnie przed punktem krytycznym było mi słabo.
Na szczęście moje dziecko bezpiecznie dotarło do domu, ale już godzinę później droga została definitywnie zamknięta. Była nieprzejezdna. Potem internet wypełniła cała lawina nagrań i zdjęć z różnych miejsc – gwałtowna powódź w Modiglianie, którą trzy dni wcześniej spacerowaliśmy podziwiając żywe obrazy, podtopienia w Brisighelli, Cesenie, Forli i w końcu wyświetlił się na czerwonym tle apel, na widok którego aż mnie ścisnęło w żołądku – „mieszkańcy Faenzy z miejsc, które ucierpiały w 2023 roku, proszeni są o przenoszenie się na wyższe piętra”. Nie pomogła nawet zapora ustawiona profilaktycznie ze zbrojonego cementu. Z naturą się nie wygra…


