Pierwsze wspólne Hoka
– Myślę, że musimy powoli zacząć myśleć o zmianie naszych Hoka na nowe – powiedziałam zaraz po tym, kiedy stopa zjechała ze śliskiego kamienia, gdy we wtorek znów tarabaniliśmy się w górę potoku w poszukiwaniu grzybów – straciły swoją genialną przyczepność.
– Już się trochę wysłużyły.
– Trzeba przyznać, że z godnością i jak należy je eksploatowaliśmy. Na takie szarganie się, jak teraz są jeszcze ok, ale…
– Ale przed kolejną poważną wyprawą już powinniśmy pomyśleć o nowych – dokończył moją myśl.
– Dokładnie. Kiedy znów ruszymy w Dolomity, musimy mieć nowe, te zostawimy na mniej wymagające trasy i na eksplorowanie rzeki. Będziemy mieć na starość całą kolekcję naszych Hoka.
Sezon dokończymy z naszymi pierwszymi wspólnymi Hoka, ale już na nowy rok konieczne są nowe – nadal rzecz jasna Hoka, bo to najlepsze buty, jakie mieliśmy na nogach. I nie, nie jest to reklama, bo nikt mi za to nie płaci (niestety!), ale ja peany o ich wspaniałości i tak będę wypisywać.
Pierwsze Hoka wędrowały z nami po Toskanii, Emilii-Romanii, Marche, Veneto, Abruzzo i Trentino i nim skończy się ten rok, pewnie dopiszemy jeszcze dwa regiony. Testowaliśmy nasze buty na piasku, na skałach, na śniegu, błocie, glinie, trawie, nawet w rzece. Były z nami przez wszystkie pory roku. W każdych warunkach zdały egzamin na medal.
Szkoda, że buty nie mają licznika kilometrów jak auta. Tak czy inaczej myślę, że nasze ponad 1000 tych kilometrów przeszły i zasłużyły już na to, żeby iść na emeryturę.
Dzień dobry Ottobre!
Październik obudził się w takiej samej aurze, w jakiej pożegnał się z nami wrzesień. Jesienne lato pięknie sobie trwa. Ten czas – może to taka uroda jesieni – wywołuje we mnie lawinę sentymentalnych wywodów.
Ta sama pora 2013 – moja pierwsza marradyjska jesień i pierwsze dni zwykłego tutaj życia. 2020 – cały październik to wędrówka z pudłami i przenoszenie życia Za Rzekę.
2024 jedna z ważniejszych decyzji w moim życiu i znów na ramionach czuję lekkość wolności.
2025 pierwszy raz idziemy we dwoje po zatłoczonym mieście, pierwszy raz wśród ludzi w świetle dnia…
I oto zaczął się ottobre 2026, a ja mam tylko cichą nadzieję, że dalej pięknie będzie się działo.
Przed nami już prawie weekend z odwiedzinami Gości, a poza tym w planie znów grzybobranie, które mam nadzieję zaowocuje kolejnymi zbiorami.
Dobrego dnia! Dobrego nowego miesiąca!


