11 grudnia, 2024

MELANCHOLIE GRUDNIOWE I PRZEDSMAK PODSUMOWAŃ

Patrzę na moją "Mapę Marzeń" z początku tego roku - większość z nich się nie spełniła. Będę je zatem ciągnąć za sobą dalej w nadziei, że może w końcu, bo marzenia to jedna z tych rzeczy, z której nigdy nie można rezygnować, a patrząc z perspektywy "szklanka zawsze do połowy pełna" - kilka się jednak zrealizowało.

Co znajdziesz w tym artykule?

Pomieszkać nad morzem...

– Chciałabyś kiedyś przez jakiś czas pomieszkać w innym miejscu?
– Za granicą nie, ale gdzieś indziej we Włoszech chciałabym bardzo. Gdzieś nad morzem, ale tak, żeby były też góry. Nie chodzi mi o takie morze jak w Romanii. 
– Abruzzo, Molise? 
– Właśnie. Mówiłam ci, że jakiś czas temu pomyślałam, że przecież mogłabym tak zrobić, zabierając komputer, żeby móc normalnie pracować. Wynająć jakiś skromny pokoik, ważne żeby miał internet i pobyć w miejscu zupełnie nowym, gdzieś, gdzie nikogo nie znam.
– Bardzo dobrze!
– Ale to dopiero jak Pączek wyfrunie (tak wśród rodziny i najbliższych przyjaciół nazywamy Mikołaja)
– Żartujesz? A co on się sam nie ogarnie? Przecież to już dorosły bobas jest! Te śniadanka rano to też…
– Tak, wiem… Ale dla mnie to jest bezcenny czas, który dobiega końca, więc nie chcę dodatkowo sama go sobie skracać. 
Dom z Kamienia blog Kasi Nowackiej

Mapa marzeń

Pewnie Bolońskie Dziecko ma rację, pewnie nie powinnam niczego już odkładać, tylko z drugiej strony czas z Mikołajem w domu jest naprawdę wyjątkowy i bezcenny… 
 
Patrzę na moją „Mapę Marzeń” z początku tego roku – większość z nich się nie spełniła. Będę je zatem ciągnąć za sobą dalej w nadziei, że może w końcu, bo marzenia to jedna z tych rzeczy, z której nigdy nie można rezygnować, a patrząc z perspektywy „szklanka zawsze do połowy pełna” – kilka się jednak zrealizowało. 
 
Powoli zaczyna mnie dopadać melancholia końca roku i duch podsumowań. Nie jest to nic złego – to tylko rozczulanie się nad tym, co było, gdzie ja byłam i co zrobiłam czy też czego nie zrobiłam i gdzie nie byłam. 
Przy książce nie postawiłam jeszcze ostatniej kropki, nie przeszłam żadnym długodystansowym szlakiem, nie odwiedziłam ostatecznie Biennale w Wenecji, ani nie zawitałam do Rzymu, żeby pospacerować śladami Caravaggia, ale z drugiej strony wędrowałam po Pirenejach, byłam sama na nowych wyspach i w pięknym francuskim mieście, które inspirowało Vincenta. Widziałam wiele dzieł sztuki i może kilka jeszcze uda się w tym roku zobaczyć… 
 
Stary rok jeszcze się nie skończył, a ja już mam w kalendarzu wpisanych kilka spotkań i atrakcji na przyszły rok. Marzec, kwiecień – spotkania z Dobrymi Duszami, ślub w czerwcu i w końcu pewne wrześniowe szaleństwo na dwie pary nóg, na myśl, o którym już przebieram nogami. Kto wie, co jeszcze się wydarzy. Ważne tylko, żeby działo się dobrze i pozytywnie. 
 
A o tym pomieszkaniu „gdzieś” przez chwilę myślę bardzo intensywnie. 
 
Pięknego dnia!
Dom z Kamienia blog Kasi Nowackiej

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Opublikuj komentarz

Chcesz wesprzeć moją twórczość?
Udostępnij w Social Mediach
Facebook
Twitter
Pinterest
WhatsApp

Autorka bloga

Mam na imię Kasia i jestem autorką tego bloga. Jeśli chcesz poznać mnie bliżej, odwiedź stronę "O mnie"
WSPARCIE

Poprzednie wpisy

Archiwum bloga

(Wpisy z lat 2012-2025)​

Wesprzyj bloga

Będzie mi bardzo miło jeśli moją twórczość wesprzesz na PATRONITE. Pisanie książek, prowadzenie bloga, fotografowanie i pokazywanie włoskiego życia jest moją największą pasją. Żeby jednak pozwoliło mi przetrwać i nadal pisać potrzebuję Twojego wsparcia. Będę odwdzięczać się nową treścią i zdjęciami każdego dnia. Dziękuję.
WSPARCIE
Social Media