Kiedy metryka nie ma nic do rzeczy
Po kolacji Mikołaj wyciągnął kartkę A4 rozsiadł się przy stole i pod okiem Bolońskiego Dziecka zaczął kaligrafować list do Świętego Mikołaja. Rozczulał mnie ten widok do głębi. Zwyczaj, który przetrwał tyle lat i – co ważniejsze – nie zniknął wraz z nadejściem ery dorosłości. Nie ma już w Domu z Kamienia prawdziwych dzieci, ale dziecięca magia wypełnia te mury bardzo często, bo ta nie zależy przecież od metryki.
– Mama zobacz! Jego paragraf jest dłuższy niż mój razem ze wstępem!
Mikołaj rzeczywiście sobie poświęcił oczywiście najwięcej uwagi.
– No dobrze – postawił kropkę – to teraz co mama chce?
– Okulary słoneczne, jak każdego roku, ale Mikołaj i tak mnie olewa.
– O-ku-la-ry – przesylabizował i dopisał kolejny punkt w liście – co dalej?
– Dom z Kamienia. Znowu…
– O Jezu! Z tym Domem z Kamienia – aż się z oburzenia odchylił na krześle – Jak do tej pory nie przyniósł, to znaczy, że nie może! Coś innego?
– Sama nie wiem, ja się ze wszystkiego cieszę. Cokolwiek.
– Jak cokolwiek? Nawet gacie?
– Gacie są zawsze dobrym pomysłem!
– Ale co mówi? Ja bym chyba oszalał jakby mi gacie przyniósł, czy skarpety!
– Skarpety są super, takie kolorowe – stanęło po mojej stronie barykady Bolońskie Dziecko.
– Dobrze, to co jeszcze chce?
– Jakaś koszuleczkę… Byle tylko z dużym dekoltem.
– Ko-szu-lecz-ka – naskrobał znów – żeby widać było pępowinę!
– O i może jakaś bluzeczka w stylu „party” na moje „dansy”, bo ja nie mam takich ciuchów.
– Że świecąca?
– Bez przesady, ale coś takiego „niezwyczajnego”.
– Dobrze, wystarczy! – zarządził – co chce ojciec?
– Co chce ojciec, to jest kłopot, napisz czego nie chce… – tu nastąpiła wyliczanka klasycznych znienawidzonych prezentów.
– Mario?
– Z Mario łatwo. Mario chce zegarek.
Mikołaj skrobał i skrobał, aż musiał zmienić stronę, bo jeszcze zostały „uwagi końcowe”.
– No popatrz. Jego paragraf jest dłuższy niż mój i twój razem wzięte!
– Chyba logiczne! – Mikołaj wcale nie był tym faktem zmieszany.
Na końcu z dumą popatrzył na swoje dzieło i podpisał się zamaszyście: In touch! Mikołaj Nowacki.
Inspiracje i weekend
Ubaw mieliśmy przedni przy odczytywaniu listu na głos. Śmiałam się do łez z bredni, które nawypisywał Mikołaj. List został zostawiony na noc na stole wraz ze szklanką mleka i trzema bezglutenowymi ciasteczkami. Tradycja dziecięca ma się pięknie.
W nocy zjawił się oczywiście święty Mikołaj, zabrał list i grzecznym dzieciom zostawił drobiazgi. Dodatkowo Dom z Kamienia dziś świętuje, bo przecież najwspanialszy Mikołaj (ze świętością różnie bywa) mieszka właśnie tutaj, w najmniejszym z pokoików.
Dziś też ma dotrzeć do nas choinka i mam nadzieję, że jutro będziemy się pięknie bawić przy jej strojeniu.
Z szóstego woreczka wyskoczyła kolejna zagadka: LACRIMA, ALI, FRANCIA (łza, skrzydła, Francja).
DOBREGO „WEEKENDU NIEPOKALANGO POCZĘCIA”!


