Smakowita jesień
Uwielbiam ten czas w Italii, nawet jeśli poranki podszyte są grubo chłodem, a lipy przed barem opadły już niemal całkiem z liści. Uwielbiam ten monet za kuchenne zapachy, za kuchenne ciepło, chęć kulinarnego działania. A to moje kulinarne działanie jest teraz przecież na „Dwie Pary Hoka”. Oczywiście nie każdego dnia udaje nam się stać przy kuchni razem, bo często, kiedy On kończy pracę bardzo późno, działam oczywiście sama, ale tak czy inaczej miło jest we dwoje lub we troje zasiąść do stołu i cieszyć się parującym, smakowitym daniem.
To moje ukochane lato ma tylko jedną wadę – ostatnią rzeczą, na jaką ma się ochotę jest rozgrzewanie kuchni. Rządzą więc pomidory, melony, prosciutto, ogórki, mozzarella, panzanella – wszystko, co nie potrzebuje termicznej obróbki. Teraz natomiast, nie dość, że miło jest siedzieć przy buchających parą garnkach czy włączonym piekarniku, to jeszcze smaków teraz tyle, że pozostałe trzy pory roku wzięte razem nie mają nawet szans stawać w kulinarne szranki z jesienią.
Grzyby, trufle, kasztany, giuggiole, nespole, winogrona, dynie, wszelkie odmiany kapust (jest ich wiele!), radicchio (chyba jeszcze więcej!), kalafiory, brokuły, cykorie, gruszki, granaty, cytrusy… Naprawdę trudno powstrzymać kulinarną wenę!
Jesienne bruschetty i Toskania z plecakiem do znudzenia
– I jak? – pytam i zaraz wgryzam się w jesienną słodko serową bruschettę.
– Dobre.
– Ale te z dynią były lepsze… Prawda?
– Dużo lepsze.
– Gdybyśmy te zrobili jako pierwsze, powiedziałabym, że są genialne, ale tych dyniowych nic nie przebije. Tak czy inaczej są bardzo dobre.
– Tak tak bardzo dobre.
Przepis na bruschetty z taleggio, karmelizowanymi winogronami i speckiem pojawi się już wkrótce w Kuchni Kamiennego Domu – najpierw ten, a potem wersja dyniowa, żeby poprzeczka rosła stopniowo.
Bruschetty były wstępem do zupy – znana już czytelnikom Biedna Zupa, urzekła też Jego podniebienie, a zajadając to wszystko rozprawialiśmy na temat tego, co zjemy dziś. Na niczym konkretnym ostatecznie nie stanęło, poza tym, że na warsztat pójdą mini brokuły od Dziewczyny z Gór. Mamy nadzieję na kolejny sukces.
Weekend już zaczyna się rozgaszczać, choć tydzień pracy jeszcze się nie zamknął. Planów na sobotę i niedzielę nie mamy jeszcze skonkretyzowanych, tak jak i menu na dziś wieczór, ale mam nadzieję, że będzie słodko, jak słodkie były wczorajsze karmelizowane winogrona na serowych bruschettach…
Ponieważ już niedługo pewnie niektórzy zaczną planować świąteczne podarki oraz podróże na kolejny rok, pozwólcie, że znów przypomnę się z moją ostatnią książką. Toskania z Plecakiem, ale też poprzednie publikacje są teraz dostępne na stronie Pascala w specjalnej ofercie. Polecajcie, czytajcie, udostępniajcie – pięknie proszę! Będzie mi bardzo miło.
Pięknego weekendu!


