19 października, 2026

Na granicy trzech regionów – letnia podróż, która stała się jesienną – prolog

Orvieto, Lago di Bolsena i do ostatniej chwili niesprecyzowane południe Toskanii - to był plan na moją urodzinową podróż, jednak niedługo przed nią w czasie jednej z kolacji, kiedy gorąc trzymał w szachu dolinę i całe Włochy, Mikołaj natchnął nas, żeby zmienić destynację i pojechać w Dolomity. Szczęśliwie dla nas - posłuchaliśmy go i urodzinowa destynacja zawisła gdzieś w przestworzach czekając na lepszy moment. Ten moment nadszedł w połowie października...

Co znajdziesz w tym artykule?

Z rozczuleniem

Kiedy w piątek rano pakowaliśmy rzeczy do auta, ogarniała nas euforia, podekscytowanie i wzruszenie. Kolejny też raz nie mogliśmy się nadziwić jak bardzo zgrany tworzymy duet. W przygotowywaniu auta przypominaliśmy team mechaników formula 1.

Nie robimy wielkich podróży, bo chyba nawet nie ma w nas takiej potrzeby. Jest natomiast wielka potrzeba wojażowania razem gdziekolwiek. Razem – znów podkreślę – jest tu słowem kluczowym. Jest w nas. niemal dziecięca potrzeba odkrywania nieznanego (nie mylić z dalekim), zachwycania się światem, zdobywania nowych doświadczeń. W końcu znaleźliśmy siebie, żeby móc realizować to, co wcześniej drzemało gdzieś w zakamarkach duszy.

Wydawało się jakby dopiero wczoraj narodził się pomysł na tę właśnie podróż, a tymczasem podróż minęła i zostały kolejne wyjątkowe wspomnienia.

Orvieto, Lago di Bolsena i do ostatniej chwili niesprecyzowane południe Toskanii – to był plan na moją urodzinową podróż, jednak niedługo przed nią w czasie jednej z kolacji, kiedy gorąc trzymał w szachu dolinę i całe Włochy, Mikołaj natchnął nas, żeby zmienić destynację i pojechać w Dolomity. Szczęśliwie dla nas – posłuchaliśmy go i urodzinowa destynacja zawisła gdzieś w przestworzach czekając na lepszy moment. Ten moment nadszedł w połowie października…

Orvieto - Dom z Kamienia, podróż po Italii - na granicy trzech regionów

Nie ma powrotów bez nowych planów

Kiedy na początku września wracaliśmy z Abruzzo, po raz pierwszy znaleźliśmy się w sytuacji, kiedy w kalendarzu nie było żadnej rezerwacji. 

– Tak być nie może – zarządziłam i zaraz ustaliliśmy datę Orvieto. 

Szczerze mówiąc dziś już nawet dobrze nie pamiętam, jak to się stało, że w ogóle kilka miesięcy temu wybraliśmy taką destynację – na pewno było to od słowa do słowa: „ja nie byłem tu, a ja tu, a ja tu chciałabym wrócić, a ja tu składałem przysięgę wojskową”, itd… 

Dziś dzień pęka w szwach od zajęć i nie wyrabiam się na zakrętach, więc tytułem wstępu tylko tych kilka słów i ROLKA z pierwszego dnia. 

Przez te trzy dni odwiedziliśmy trzy regiony: Umbrię, Lazio i Toskanię. Ja zrobiłam mój pierwszy w życiu trip rowerowy ucząc się od mojego eksperta. Zwiedzaliśmy zamki, jedliśmy pyszności, piliśmy wino, śmialiśmy się, snuliśmy plany na przyszłość, marzyliśmy, trzymaliśmy się za ręce, a ja pokonywałam swoje lęki… Ale o tym wszystkim będę bajać w następnych dniach. 

Witajcie po przerwie!

Orvieto - Dom z Kamienia, podróż po Italii - na granicy trzech regionów
Orvieto - Dom z Kamienia, podróż po Italii - na granicy trzech regionów

Jeden komentarz

  1. Cały weekend nie mogłam się doczekać nowej opowieści 😍 a od rana sprawdzam bloga a tu tak na zachętę tylko taki zwiastun 😄 Dobrze trzymasz w napięciu czytelnika 😁👌

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Opublikuj komentarz

Chcesz wesprzeć moją twórczość?
Udostępnij w Social Mediach
Facebook
Twitter
Pinterest
WhatsApp

Autorka bloga

Mam na imię Kasia i jestem autorką tego bloga. Jeśli chcesz poznać mnie bliżej, odwiedź stronę "O mnie"
WSPARCIE
Archiwum bloga

(Wpisy z lat 2012-2025)​

Wesprzyj bloga

Będzie mi bardzo miło jeśli moją twórczość wesprzesz na PATRONITE. Pisanie książek, prowadzenie bloga, fotografowanie i pokazywanie włoskiego życia jest moją największą pasją. Żeby jednak pozwoliło mi przetrwać i nadal pisać potrzebuję Twojego wsparcia. Będę odwdzięczać się nową treścią i zdjęciami każdego dnia. Dziękuję.
WSPARCIE
Social Media