30 września, 2026

Aktor w przebraniu i kto wpadł w cug

O poranku - tak jak zawsze na zakończenie miesiąca - ulepiłam rolkę z wrześniowych momentów i jeszcze raz w myślach każdy z nich przeżyłam na nowo. To był wyjątkowy miesiąc nie tylko pogodowo. 

Co znajdziesz w tym artykule?

Cug

Powiedziałabym, że wpadliśmy w cug, ale to mogłoby się źle kojarzyć, nawet jeśli mam na myśli cug grzybowy. Napiszę zatem, że wpadliśmy w trans, omotanie, dzikie szaleństwo, czyli w kilku słowach: zamotały nas te porcini do nieprzyzwoitości.

W poniedziałek daliśmy grzybom jeden dzień odpocząć, ale już we wtorek o 16.30 znów byliśmy na szlaku uzbrojeni w latarki, bo zamiary mieliśmy poważne. Latarki się przydały – wyszliśmy z lasu o 19.40… Zmęczeni i spoceni, bo ciepło było niebywałe, ale też uradowani jak nie wiem co, bo znów tachaliśmy do domu kilka kilo borowików. 

Teraz planujemy kolejne wyjście, bo nasz cug dalej się nas trzyma i nadzieje na kolejne zbiory mamy wielkie, nawet jeśli nie za bardzo jest jeszcze miejsce gdzie te zapasy magazynować.

Wrzesień w Toskanii, Dom z Kamienia blog Kasi Nowackiej

Wrzesień w przebraniu i słoneczna perspektywa

Wrzesień był w tym roku wyjątkowy, chyba najpiękniejszy pogodowo w całym moim toskańskim życiu. Non stop bardzo ciepło, non stop słońce. Właściwie odzwyczailiśmy się od sprawdzania okienek pogodowych, bo pogoda była przyjemnym constans. Dziś kiedy wrzesień 2026 dobiegł do swojego ostatniego zmierzchu, można powiedzieć, że schodzi ze sceny przebrany za sierpień i wszystko wygląda na to, że w tym samym przebraniu zastąpi go październik – przynajmniej na wejściu. 

O poranku – tak jak zawsze na zakończenie miesiąca – ulepiłam rolkę z wrześniowych momentów i jeszcze raz w myślach każdy z nich przeżyłam na nowo. To był wyjątkowy miesiąc nie tylko pogodowo. 

Nasze pierwsze (i mam nadzieję nie ostatnie) cammino na dwie pary Hoka, powrót do Abruzzo, dzień nad morzem, niezliczoność wyśmienitych kolacji – tych domowych z gotowaniem na dwie pary rąk i tych wychodnych zarówno we dwoje, jak i w szerszym gronie. I w końcu wrzesień w tym roku spłynął borowikami…

Teraz zobaczymy, co przyniesie październik 2026. W planach są marradyjscy Goście już za chwilę, wojażowanie po trzech regionach i realizacja pierwotnego planu mojej urodzinowej podróży, którą zepchnęły na inny moment Dolomity, kolejne kolacje – te większe i te mniejsze, kasztanowe sagry, mam nadzieję na kolejne grzybobrania, może jakaś inna spontaniczna wyprawa… Czas pokaże. 

Przede wszystkim zrobi się sentymentalnie, bo oto wraz z końcem tego miesiąca minie rok, odkąd wędrujemy w świetle dziennym na Dwie Pary Hoka. Nie chce się wierzyć, że to już rok… Tymczasem ROLKA i arrivederci settembre!

Wrzesień w Toskanii, Dom z Kamienia blog Kasi Nowackiej

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Opublikuj komentarz

Chcesz wesprzeć moją twórczość?
Udostępnij w Social Mediach
Facebook
Twitter
Pinterest
WhatsApp

Autorka bloga

Mam na imię Kasia i jestem autorką tego bloga. Jeśli chcesz poznać mnie bliżej, odwiedź stronę "O mnie"
WSPARCIE

Poprzednie wpisy

Archiwum bloga

(Wpisy z lat 2012-2025)​

Wesprzyj bloga

Będzie mi bardzo miło jeśli moją twórczość wesprzesz na PATRONITE. Pisanie książek, prowadzenie bloga, fotografowanie i pokazywanie włoskiego życia jest moją największą pasją. Żeby jednak pozwoliło mi przetrwać i nadal pisać potrzebuję Twojego wsparcia. Będę odwdzięczać się nową treścią i zdjęciami każdego dnia. Dziękuję.
WSPARCIE
Social Media