Ferrara - niegościnne powitanie
Kiedy Gianly przejechał przez jedną z bram starego centrum miasta, na szybę spadły pierwsze krople deszczu.
– Idealnie!
– Parasol oczywiście mamy, ale w domu…
Niezrażeni kaprysami pogody, na przekór wszystkiemu, postanowiliśmy jednak kontynuować realizację naszego planu. W centrum Ferrary miały przecież na nas czekać kolejne przysmaki, bowiem w miniony weekend w mieście rowerów – jak nazywana jest Ferrara – odbywał się festiwal jedzenia.
Wiatr i deszcz targały nami, jakby miały nam za złe nasz upór. Brukowane uliczki lśniły, a na kamiennych płytach rozlewały się cieniutkie lustra wody. Smagani listopadowym batem, rzucając kilka przekleństw podszytych mimo wszystko śmiechem, dotarliśmy w końcu na plac główny. Wtedy też deszcz się poddał i po krótkim przystanku w barze mogliśmy kontynuować nasze zaznajamianie się z Ferrarą już z suchą głową.
Punkty obowiązkowe
Poza kilkoma punktami obowiązkowymi, nie mieliśmy tak naprawdę żadnego planu na zwiedzanie miasta. Chcieliśmy zobaczyć, co dobrego można zjeść na festiwalu, a poza tym „poferrarerzyć” się, jak wolne elektrony, gdzie nas nogi poniosą.
Po złapaniu kawy w barze, z którego mogliśmy podziwiać Castello Estense, weszliśmy najpierw na pewien bardzo charakterystyczny dziedziniec.
Rotonda Foschini otoczona rdzawymi fasadami domów ma perfekcyjnie owalny kształt i aż prosi się o to, by ją fotografować. Kiedy stanie się na jej środku i popatrzy w górę, zobaczy się niebo, w geometrycznej ramie.
Zaledwie dwa kroki od Rotondy znajduje się jeden z największych zamków Europy w całości otoczony wodą. Castel Estense jest najbardziej znanym zabytkiem Ferrary i zarazem jej symbolem. Obeszliśmy go z każdej strony, przeszliśmy przez jego środek i skierowaliśmy swoje kroki w stronę innego charakterystycznego obiektu – zachwycającego Palazzo dei Diamanti.
Z góry ustaliliśmy, że tym razem nie zaglądamy do wnętrz, tylko smakujemy i podziwiamy to, co widać na zewnątrz, ewentualnie na otwartych – bez potrzeby kupowania biletów – dziedzińcach.
Palazzo dei Diamanti uznawany jest za jeden z najwspanialszych przykładów włoskiego renesansu i na pewno jeden z najbardziej oryginalnych. Powstał pod koniec XV wieku i dziś w swoich salach gości nie tylko Pinakotekę Narodową, ale też czasowe wystawy światowego formatu. Aktualnie można podziwiać wystawę „Da Monet a Van Gogh a Kandinsky”. Polecam rezerwację biletów, bo kolejka bez rezerwacji to kilka godzin czekania.
Od Palazzo dei Diamanti znów wróciliśmy na plac główny, gdzie w końcu otrząsając namioty z deszczu, zaczęto znów otwierać festiwalowe stragany. Przeszliśmy więc między nimi tylko z czystej ciekawości, bo głód zaspokoiły zjedzone wcześniej tortelli i dyniowe lasagne i ruszyliśmy w kierunku Via delle Volte – najbardziej autentycznej, średniowiecznej uliczki Ferrary.
Ferrara subiektywnie
Via delle Volte była rzeczywiście bardzo klimatyczna. Ceglasta, nieco mroczna i gdyby nie przemykający co jakiś czas ludzie na rowerach, można byłoby mieć wrażenie, że czas się tu zatrzymał.
Spacerowaliśmy po Ferrarze przez kilka godzin. To piękne i dostojne miasto, którego nie zadeptała jeszcze masowa turystyka i na pewno warto je odwiedzić. Ma wiele do zaoferowania, a to, co ja dziś pokazałam, jest tylko tego skromnym wycinkiem. Miała rację Emiliana 18 lat temu, kiedy w czasie moich pierwszych, toskańskich wakacji zachwalała Ferrarę i przykazywała nie raz, by koniecznie ją odwiedzić…
Muszę jednak uczciwie przyznać, że mimo tych wszystkich niezaprzeczalnych atutów, serc nam Ferrara nie rozpaliła. Może dlatego, że bliższy jest nam kamień, niż cegła, z której miasto jest wybudowane, może brakowało otuliny choćby najmniejszych wzgórz – tu dookoła jak okiem się©nać ściele się płaska jak talerz równina, pewnie też swoje trzy grosze dołożyły deszcz i wiatr…
Tak czy inaczej był to piękny dzień, nawet jeśli częściowo w deszczu, nawet jeśli festiwal nie udał się tak, jak myśleliśmy, nawet jeśli samo miasto nie rozkochało. Był to wspaniały dzień, bo jak zawsze – nieważne jak i gdzie, ważne z kim. A to nasze „Z KIM” właśnie w niedzielę miało bardzo ważną i wzruszającą rocznicę.
Pięknego popołudnia i dla lubiących ROLKI, jeszcze nasza FERRARA w ruchu.


