Zakład
piątek, marca 16, 2018
Nigdy się o nic nie zakładam. Powód jest prosty - nic nigdy nie wygrałam, nawet zwykłego zakładu. Ale teraz się założyłam i co więcej tym razem mam wielką nadzieję, że... przegram.
- Jak sobie pomyślę, o tym zapowiadanym śniegu to mi słabo...
- Nie będzie śniegu, nie będzie - Mario pocieszał spokojnym i nawet przekonującym głosem.
- Ale popatrz! Śnieg, śnieg, śnieg! - Szturchałam palcem monitor komputera. Okienko pogodowe było bezlitosne. I nie chodziło tu o jakiś śnieg z deszczem przy pięciu stopniach, bo takie cuda to nawet w kwietniu, tylko o regularną śnieżycę i jeden stopień na plusie.
- Nie będzie śniegu - Mario powtarzał jak mantrę. - Chcesz się założyć? - wyciągnął w moim kierunku dłoń.
- Jasne!
- O co? O wino? Tylko dobre wino!
- Dobrze! Jak przegram kupię ci butelkę najlepszej Bonardy.
Uścisnęliśmy sobie ręce. Mikołaj był świadkiem. Uprasza się więc o trzymanie kciuków, paradoksalnie nie za moje, a za Mario zwycięstwo.
Tymczasem zrobiłam sobie krótką podróż w czasie. Cofnęłam się do 16 marca 2014 roku, do naszej pierwszej wiosny, od kiedy zamieszkaliśmy w Biforco. Pamiętam tamten dzień. Siedzieliśmy w Faenzie przy parku, zajadaliśmy pyszne bruschetty, a chłopcy biegali po parku i turlali się po dywanie stokrotek. To była prawdziwa wiosna. Tego samego dnia przystanęliśmy wśród sadów owocowych. Drzewa tonęły w białych i różowych kwiatach...
16 marca 2015 roku pisałam o chłodzie kilkudniowym, jednak był to czas, kiedy ruszyły prace przy donicach, a toskańskie ciepło już wcześniej dało się poczuć.
16 marca 2016 roku opowiadałam o wojażowaniu po okolicach Firenzuoli i było to wojażowanie w chłodzie. Wiosna kazała na siebie czekać. Nie tak boleśnie jak teraz, ale też różowo nie było.
16 marca 2017 roku, czyli dokładnie 12 miesięcy temu, jedna z najładniejszych marradyjskich magnolii miała już otwarte pąki. Tamta wiosna była jedną z najpiękniejszych jakie było dane mi przeżyć. O tej porze miałam już za sobą pierwsze prace ogródkowe.
Co napisać o 2018? Pierwsze zdjęcie to nasza wiosna. Na zdjęciu wszystko wygląda dobrze i dlatego dziś na zdjęcia w piękne miejsce jedziemy, bo na ten kominek i te bambosze już patrzeć nie mogę. Czas zmienić dekorację!
- Już nigdy nie opublikuję video przed czasem - ogłosił Mario, odnosząc się do naszego zimowego filmiku, który zakończył wtedy słowami "wiosna u bram i śnieżyce nam nie straszne". - Niezłego kopniaka dostaliśmy od zimy za przedwczesne pożegnanie.
- Trudno się nie zgodzić ...
ZAKŁAD to po włosku SCOMMESSA (wym. skommessa)
Spodobał Ci się tekst?
Teraz czas na Ciebie. Będzie mi miło, jeśli zostaniemy w kontakcie:- Odezwij się w komentarzu, dla Ciebie to chwila, dla mnie to bardzo ważna wskazówka.
- Jeśli uważasz, że wpis ten jest wartościowy lub chciałbyś podzielić się z innymi czytelnikami – udostępnij mój post – oznacza to, że doceniasz moją pracę.;
- Bądźmy w kontakcie, polub mnie na Facebooku i Instagramie.
2 komentarze
Nie pozostaje nic innego,jak trzymać kciuki za wygraną dla Mario .I niech ta wiosna wreszcie się rozgości i to w błyskawicznym tempie.Niech nabierze rozpędu a nie taka anemiczna.Dobrego weekendu.
OdpowiedzUsuńNo cóż a przecież może jeszcze tak być że "kwiecień plecień..." itd ale będziesz musiała Mu to przetłumaczyć. Mimo wszystko trzymam kciuki abyś przegrała :)
OdpowiedzUsuńPiotrek